Reklama

Niedziela Małopolska

Pachnieć owcami

Niedziela małopolska 17/2015, str. 1, 6

[ TEMATY ]

kapłan

kapłaństwo

S. Danuta Lipińska USJK

Tegoroczne Święto Bacowskie będzie obchodzone w Ludźmierzu w Niedzielę Dobrego Pasterza. Poświęcone zostaną nie tylko owce, ale również bacowie i juhasi oraz hale, na których pasą się stada

Tegoroczne Święto Bacowskie będzie obchodzone w Ludźmierzu w Niedzielę Dobrego Pasterza. Poświęcone zostaną
nie tylko owce, ale również bacowie i juhasi oraz hale, na których pasą się stada

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają” (J 10, 14) – te słowa Pana Jezusa to jedne z najbardziej rozpoznawalnych i wzruszających zdań Pisma Świętego. Nawiązując do nich w Wielki Czwartek podczas Mszy Krzyżma św., papież Franciszek powiedział do zgromadzonych, że „pasterz musi pachnieć owcami”. To piękne, poetyckie, a zarazem jasne dla wszystkich odwołanie do pasterskiej misji Kościoła i kapłanów.

Wracałam z Wawelu, myśląc o tym porównaniu i zastanawiałam się, kto mógłby podzielić się z nami swoją refleksją nad tymi ważnymi słowami Ojca Świętego – wszak właśnie świętujemy Niedzielę Dobrego Pasterza. Opatrzność sprawiła, że na mojej drodze stanął jeden z pasterzy naszej archidiecezji, bp Jan Szkodoń. Ośmieliłam się więc zadać Księdzu Biskupowi pytanie, co dla niego oznaczają słowa, że pasterz ma pachnieć owcami.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie wstydzi się owiec

Reklama

– Kiedy byłem małym chłopcem – z uśmiechem wspomina bp Jan – mieliśmy w gospodarstwie zwierzęta – krowy, a także owce. Wiosną młode owce zostawały przy gospodarstwie, a dorosłe szły na Jaworki i tam były wypasane wraz ze zwierzętami innych gospodarzy. Jesienią, gdy owce wracały z hal, były wypasane na łąkach w pobliżu gospodarstw, aż do czasu, gdy spadł śnieg. Wtedy przychodziłem po nie codziennie wieczorem i gdy je wołałem, w taki charakterystyczny, mój własny sposób, nasze owce rozpoznawały mój głos i przybiegały do mnie. Ustawiały się „gęsiego”, a ja każdej z nich dawałem kawałek chleba. Potem szedłem do domu, a one biegły za mną. Byłem dumny, że mnie rozpoznają – podobnie, jak mówił o tym Pan Jezus w Ewangelii – kontynuuje Ksiądz Biskup. – Kiedy więc myślę, co to znaczy pachnieć owcami, przypominają mi się czasy dzieciństwa. Zdaję sobie sprawę, że ktoś, kto nie miał takiego namacalnego doświadczenia bycia pasterzem zwierząt, musi dokonać pewnego wysiłku intelektualnego, by sobie to wyobrazić. Pasterz przede wszystkim musi poznać swoje owce tak, by i one poznawały go po głosie i szły za nim. On nie będzie się wstydził dotknąć swoich owiec. Ludzie nieraz mówią, że owce brzydko pachną. Prawdziwy pasterz nigdy tak nie powie o swoich owcach! Pasterz powinien znać swoje owce i ich wartość, ale także ich skazy. Przede wszystkim jednak musi przy nich być, towarzyszyć im – kończy refleksję Kapłan.

Świadectwo

Czy jednak tej miłości pasterskiej da się nauczyć przyszłych kapłanów w trakcie formacji seminaryjnej? – pytam ks. Piotra Wieczorka, ojca duchownego w krakowskim Wyższym Seminarium Duchownym.

– Nie da się tego nauczyć, można jedynie dać przykład – odpowiada ks. Piotr. – Kiedy klerycy obserwują kapłanów, którzy posługują wśród konkretnych osób i potrafią dostrzec, czego tym osobom potrzeba, umieją im pomóc – jest to najlepsza lekcja. Miłości pasterskiej nie da się przekazać przez wykłady czy konferencje naukowe. Taką wiedzę nabywa się wyłącznie przez świadectwo innych kapłanów i osobiste doświadczenie – mówi ks. Wieczorek.

Alumni podczas lat nauki w seminarium mają jednak możliwość, by poznać różne formy duszpasterstwa, a więc i przeróżne owczarnie, do których powołuje ich Pan Bóg.

– Klerycy podczas pobytu w seminarium mają szansę przyjrzeć się sytuacjom, kiedy starsi od nich księża towarzyszą różnym grupom i wspólnotom, rodzinom, ale także indywidualnym osobom, poprzez sakrament spowiedzi czy kierownictwo duchowe – wyjaśnia ks. Wieczorek. – Dochodzą do nas nieraz głosy, że te obserwacje sprawiają, że i oni sami chcą włączyć się w jakieś konkretne działania duszpasterskie. To jest najlepsza forma nauki! Ale jednocześnie każdy z nich musi w sobie odkryć konkretne powołanie tam, gdzie posyła ich Duch Święty.

Doświadczenia

Reklama

W czasie nauki w seminarium klerycy, oprócz zwyczajnych zajęć, mają okazję posługiwać i pomagać w różnych miejscach – szpitalach, hospicjach, więzieniach, do których udają się, często w wolnym czasie. Jedni odkrywają powołanie do bycia przy chorych, inni chcą towarzyszyć młodzieży. Dobrym czasem na poznanie różnych form duszpasterstwa są wakacje, podczas których alumni wyjeżdżają na rekolekcje czy pielgrzymki, pomagają w duszpasterstwie w swoich parafiach, a także podczas praktyk diakońskich na VI roku seminarium. Są to momenty, które pomagają w rozeznawaniu, gdzie powołuje ich Pan Bóg, gdzie czują się dobrze i gdzie są potrzebni ze swoimi talentami i indywidualnymi predyspozycjami. Nie zawsze jednak mają możliwość realizowania się w tych środowiskach od razu po święceniach.

– Często jest tak, że po święceniach młodzi księża idą w kierunku, w którym byli formowani. Jeśli działali w grupach apostolskich czy w oazie, po święceniach dalej angażują się w te wspólnoty – mówi ks. Piotr. – Jeśli np. ich rodzice byli w Domowym Kościele – oni często w naturalny sposób chcą pracować z rodzinami. Ale zdarza się i tak, że odkrywają coś innego, nowe obszary aktywności duszpasterskiej. Czasem w parafii, do której są skierowani, nie ma grup, z którymi dotychczas pracowali i wtedy skupiają się na innych formach duszpasterstwa – wyjaśnia kapłan i dodaje: – Kiedyś też pracowałem z młodzieżą, wyjeżdżałem z nimi na rekolekcje, prowadziłem wakacyjne oazy, aż wyjechałem na rekolekcje dla rodzin i z czasem odnalazłem się właśnie w towarzyszeniu rodzinom, w prowadzeniu rekolekcji dla dorosłych – dzieli się ks. Wieczorek.

Wspólnota losu

Reklama

Za dobrym pasterzem, a więc za dobrym kapłanem, zawsze będą szli ludzie – z życzliwością, modlitwą i przyjaźnią. Powstają grupy modlitwy za kapłanów, które rodzą się właśnie z tej troski o pasterzy. Jedną z takich grup jest Apostolat Margaretka. – Wspólny zapach to wspólnota losu – mówi ks. Bogusław Nagel, opiekun Apostolatu w archidiecezji krakowskiej. – Żeby jednak przesiąknąć zapachem owiec, potrzeba czasu, liczy się tu osobista relacja. Pasterz, prowadząc owce na pastwisko, troszczy się o ich pożywienie, ale korzysta też z ich wełny i mleka. Ta obopólna korzyść jest widoczna zarówno w duszpasterstwie parafialnym, jak i w Apostolacie Margaretka. Jako kapłan w parafii żyję dzięki ofiarności wiernych, jakbym korzystał z mleka owiec. Osoby modlące się w Margaretkach można porównać do owiec ofiarujących swą wełnę, by grzała pasterza. Dają część siebie, swój czas, swoje siły, by osłaniać kapłana modlitwą, niczym ciepłą wełną. Apostolat Margaretka jest doskonałą odpowiedzią na prośbę papieża Franciszka: „Drodzy wierni, bądźcie blisko waszych kapłanów, z miłością i modlitwą, aby zawsze byli pasterzami według Serca Bożego”.

W jednej owczarni

Wracam myślą do słów papieża Franciszka i po raz kolejny zachwycam się ich trafnością i prostotą. A przecież nie są one nowe! Papież Jan Paweł II – innymi słowami – również mówił o miłości pasterskiej, która „potrafi ze spełnianej posługi uczynić przedmiot miłości” (por. adhortacja posynodalna „Pastores davo vobis”, 23).

Przychodzą mi na myśl znajomi kapłani, którzy z troską i czułością pochylają się nad owieczkami, zaplątanymi nieraz w ciernie życia. Oczywiście, inne jest doświadczenie biskupów, a inne alumnów, którzy dopiero rozpoczynają drogę do kapłaństwa. Jednak tylko jeden jest Pasterz, który jest „bramą owiec” (por. J 10, 7). Żyjemy z naszymi pasterzami w różnych stadach, ale w jednej Owczarni. Oni pomagają nam rozpoznawać głos Dobrego Pasterza, my oplatajmy ich wełną modlitwy.

2015-04-23 11:06

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pójdź za Mną

Jezus słowami „Pójdź za Mną” zapraszał Apostołów do zostawienia wszystkiego, czym żyli i kroczenia za Nim. Tak wyglądało powoływanie uczniów 2 tys. lat temu. Ale teraz również Chrystus powołuje i wzywa do służby w Kościele i na rzecz ludu Bożego. Troska więc o powołania i pomoc w odczytywaniu głosu Chrystusa w sercach powoływanych jest bardzo ważna, o czym w ostatnich dniach zdecydowanie przypomniał bp Krzysztof Nitkiewicz. Skierował do wiernych za pośrednictwem kapłanów prośbę o zaangażowanie na rzecz powołań do kapłaństwa.
CZYTAJ DALEJ

Lourdes: pięć dni, które zmieniły włoską licealistkę

2026-07-18 07:13

[ TEMATY ]

Lourdes

Adobe Stock

Osiemnastoletnia Ginevra Maria Ceriani pojechała do Lourdes, by pomagać chorym. Sama niedługo wcześniej przeszła operację i spędziła trzy miesiące w łóżku - opowiada Vatican News. Z francuskiego sanktuarium wróciła z przekonaniem, że otrzymała znacznie więcej, niż zdołała dać innym. „Miałam wrażenie, że przeżyłam sto żyć w pięć dni” – mówi mediom watykańskim uczennica liceum w Busto Arsizio w Lombardii.

Od lat 90. uczniowie liceum w Busto Arsizio mogą wyjeżdżać do Lourdes jako wolontariusze towarzyszący chorym. Inicjatywę rozpoczął nauczyciel wychowania fizycznego Maurizio Moscheni, który pomagał pielgrzymom jako noszowy. Jak opowiada Vatican News, początkowo propozycję przyjęło pięcioro uczniów, a z czasem w wyjazdach uczestniczyło około 120 młodych ludzi, także niewierzących.
CZYTAJ DALEJ

PSALMY Z JANEM PAWŁEM II

2026-07-18 12:46

Alina Zietek-Salwik

Finałoa piosenka Festiwalu Psalmów Dawodowych

Finałoa piosenka Festiwalu Psalmów Dawodowych

Festiwal organizowany jest przez Fundację „SOAR” dla upamiętnienia męstwa i męczeństwa bł. Rodziny Ulmów z Markowej – Wiktorii i Józefa oraz ich siedmiorga dzieci, zamordowanych wraz z Żydami, którym udzielali schronienia, przez żandarmów niemieckich. Jak podkreślił Bogdan Romaniuk, dyrektor Festiwalu, przesunięcia terminu tego wydarzenia na lipiec, ma na celu nawiązanie do przypadającego 7 lipca liturgicznego wspomnienie bł. Rodziny Ulmów.

Koncert poprzedziło nadanie Medali "Ratującym Życie” im. Rodziny Ulmów, które od ubiegłego roku nadawane są osobom, które wykazując się wyjątkową odwagą, przyczyniły się do uratowania życia innym. Wśród nagrodzonych znaleźli się: Marcin Wolak oraz Małgorzata Paprocka asp. szt. i Marzena Gądek- żołnierz WOT-u, którzy uczestniczyli w akcji ratując mężczyznę z pożaru z narażeniem własnego życia. Kolejnym laureatem został Bartłomiej Wilczewski, ratownik medyczny, od lat zaangażowany w pomoc rodzinom wielodzietnym. Uratował starsze małżeństwo w płonącego mieszkania. Kolejnym laureatem został Waldemar Wasiewicz, ojciec siedmiorga dzieci. Medal przyznano mu za wyjątkowe świadectwo miłości, odpowiedzialności i odwagi w budowaniu pięknego, pełnego życia i miłości domu rodzinnego, w duchu wartości, którymi żyła błogosławiona rodzina Ulmów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję