20-letni Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. „Rój” stracił brata, dowódcę oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Zamordowali go Sowieci, którzy zamiast wolności przynieśli do Polski kolejną okupację. „Rój” długo się nie zastanawiał: wrócił w rodzinne strony i wstąpił do NZW, kontynuując to, co robił brat. Przez następne 6 lat walczył o Polskę z NKWD, UB, MO i KBW. Był dobrym dowódcą, osiągnął sukcesy, dla okolicznych mieszkańców stał się legendą. Ale i obciążeniem: komuniści zrobili wszystko, aby namierzyć i zlikwidować go, zmuszając ludzi, dotychczas go wspierających, do denuncjacji. Zdradzony „Rój” ginie w obławie.
Na film „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać”, który pojawi się w kinach w okolicach Dnia Żołnierzy Wyklętych, warto iść z kilku bardzo różnych powodów, także pozaartystycznych. To najpewniej pierwsza fabuła opowiadająca o Żołnierzach Wyklętych, gdzie są pokazani jako bohaterowie, a nie bandyci. Ale reżyser nie buduje Wyklętym pomnika, stara się pokazać także cienie powojennej partyzantki. O dokończenie filmu reżyser walczył ponad 5 lat, opuszczony przez platformerskie władze TVP i PISF, wsparty publiczną zbiórką pieniędzy. Ostatecznie powstał przyzwoity obraz, który ogląda się nie bez zaciekawienia, wzruszenia, nie bez refleksji, a nawet przyjemności.
Nowemu filmowi Krzysztofa Zanussiego daleko z pewnością do jego niegdysiejszych, wybitnych filmów, wręcz arcydzieł. Jego słabości można wyliczać długo. Mimo to – obraz robi wrażenie.
Szwy, jakimi połączone są różne, nie zawsze spójne elementy „Obcego ciała”, widać gołym okiem. Przede wszystkim aż za dobrze widać, że scenariusz powstał z myślą o konkretnej koprodukcji. Włochy? – proszę bardzo – główny bohater jest Włochem, niewielka część akcji tam też się toczy, włoskie wątki odgrywają istotną rolę w fabule, choć w sposób dość wysilony, trochę na zasadzie deus ex machina. Polska? – dużo więcej: tu toczy się gros fabuły, większość aktorów to Polacy. Rosja? – też coś się znajdzie: tu kulminuje jeden z ważnych wątków. Obraz tego kraju jest zresztą koszmarny, choć realistyczny, ale widać rosyjskiemu koproducentowi to najwyraźniej – na szczęście – nie przeszkadza.
Ustalenie daty obchodów uroczystości Objawienia Pańskiego nie dokonało się przypadkowo. Choć nie została wskazana przez Pismo Święte, to posiada symbolikę opartą na tekstach biblijnych
Zanim przejdziemy do omówienia symboliki kryjącej się pod datą dzienną 6 stycznia, należy najpierw wyjaśnić nazwę uroczystości, którą wówczas obchodzi Kościół. Ta najbardziej rozpowszechniona wśród wiernych w Polsce to święto Trzech Króli. Z kolei w polskiej edycji ksiąg liturgicznych figuruje określenie Objawienie Pańskie. Natomiast w księgach łacińskich i w całej tradycji chrześcijańskiej od początku funkcjonuje nazwa Epifania, pochodząca z języka greckiego (epifaneia), która oznacza „objawienie”, „ukazanie się”. Chodzi o objawienie się Jezusa Chrystusa, Wcielonego Syna Bożego jako Zbawiciela świata. Nazwą „epifania” określano narodzenie Jezusa, Jego chrzest w Jordanie i dokonanie pierwszego cudu na weselu w Kanie Galilejskiej. Taką treść miało pierwotne święto Epifanii, które powstało ok. 330 r. w Betlejem. Obejmowało ono początkowe tajemnice zbawienia, o których informują nas pierwsze rozdziały Ewangelii ze skupieniem się na tajemnicy narodzenia Chrystusa. Epifania ulegała ewolucji wraz z jej rozszerzaniem się poza Palestynę. Na Wschodzie stanie się pamiątką chrztu Jezusa w Jordanie, a na Zachodzie będzie stanowić obchód trzech cudownych wydarzeń (tria miracula) stanowiących początkowe objawienia chwały Bożej Zbawiciela: pokłon Mędrców ze Wschodu, chrzest w Jordanie i cud w Kanie Galilejskiej, przy czym z czasem hołd magów rozumiany jako objawienie się Chrystusa poganom zdominuje niemal wyłącznie łacińską celebrację Epifanii. W ludowej świadomości stanie się ona zatem świętem Trzech Króli ze względu utożsamienie mędrców z królami na podstawie niektórych biblijnych tekstów prorockich, a ich liczba zostanie ustalona w związku z trzema darami, jakimi zostało obdarowane Dzieciątko Jezus. Te różnice między Wschodem a Zachodem nie przekreślają jednak faktu, że istotną tematyką tego obchodu liturgicznego pozostaje objawienie się Boga w Chrystusie.
Jasna Góra: paulini zapraszają…na pustynię - od dziś „Pawełki”
2026-01-06 10:15
BP @JasnaGóraNews /KAI
Aby wspólnie wyjść na… pustynię - paulini już od dziś zapraszają na „Pawełki”, czyli nowennę do św. Pawła Pierwszego Pustelnika, od którego imienia wzięli nazwę Zakonu i zaczerpnęli swoją duchowość. Nabożeństwo odprawiane będzie codziennie o godz. 18.00 w kaplicy dedykowanej Pustelnikowi z Teb. Potrwa do wigilii uroczystości Patrona paulinów - 14 stycznia.
Generał Zakonu Paulinów o. Arnold Chrapkowski w liście z okazji patronalnego święta zachęca wszystkich zakonników, by czas nowenny był czasem modlitwy, duchowej pielgrzymki, której celem jest głębia serca i spotkanie z Tym, który Jest.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.