Reklama

Felietony

Porzucone symbole wiary

Żyjemy w okresie ponurego kontrastu. Co krok słyszymy o tolerancji, szacunku dla drugiego człowieka i jego przekonań. W praktyce jednak te zasady jakby przestawały obowiązywać wobec jednej grupy – katolików.

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W świecie polityki, kultury i tzw. ulicy mówienie źle o Kościele katolickim, księżach, wiernych czy naszej wierze coraz częściej uchodzi za coś, co jest po prostu „w dobrym tonie”. Gdy atakuje się katolików, nagle nie mówi się o „szczuciu” czy „mowie nienawiści”, lecz o „wolności słowa”. A od słowa do czynu bywa już bardzo blisko. Widzimy to każdego dnia – w Polsce i na świecie. Dziś nikt nie każe umierać za wiarę ani chwytać za miecz, by bronić świątyni. Ale czy przez to sami nie zaczęliśmy zbyt łatwo odpuszczać?

Kilka dni temu w Irlandii Północnej doszło do celowego podpalenia historycznego klasztoru w Downpatrick. Strażacy walczyli przede wszystkim o to, by ogień nie przeniósł się na kościół św. Patryka, stojący przy miejscu pochówku patrona Irlandii. Dla części to będzie tylko pożar starego budynku. Dla większości jednak – cios wymierzony w dziedzictwo narodowe i miejsce, które od wieków stanowi część chrześcijańskiej tożsamości całego narodu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W Polsce również byliśmy świadkami wydarzenia, które trudno zbyć wzruszeniem ramion. Podczas festiwalu muzycznego, współfinansowanego z publicznych pieniędzy, na scenie podpalono krzyże. Organizatorzy i artyści będą wmawiać nam, że to „prowokacja” albo „sztuka”. Tylko dlaczego tak często wrażliwość artystyczna kończy się właśnie tam, gdzie zaczynają się symbole chrześcijaństwa? Dlaczego krzyż – znak zbawienia dla milionów ludzi – staje się wygodnym rekwizytem do zdobywania rozgłosu?

Siła wiary

Historia uczy, że lekceważenie sacrum nie zawsze pozostawało bez konsekwencji. Dobrym przykładem jest Malta. Gdy w 1798 roku wojska Napoleona zajęły wyspę, początkowo wielu mieszkańców zachowywało spokój. Wszystko zmieniło się, gdy francuscy okupanci zaczęli konfiskować majątek Kościoła, zabierać kosztowności ze świątyń i naruszać to, co dla Maltańczyków było święte. Francuzi dopuścili się profanacji i grabieży kościołów, choć według ideologii rewolucyjnej, były to tylko przedmioty. Dla mieszkańców wyspy – symbole wiary i ich własnej tożsamości, dlatego właśnie wtedy wybuchło powstanie, które ostatecznie doprowadziło do wyparcia Francuzów z Malty. Każdy z mieszkańców decydując się na walkę – ryzykował życie, zdrowie i majątek swój i rodziny. A jednak coś było ważniejsze, dla czego warto było zaryzykować.

Nie chodzi o to, by dziś kogokolwiek zachęcać do walki czy odwetu. Czasy są inne i dobrze, że spory rozstrzyga się słowem, a nie mieczem. Historia Malty przypomina jednak coś bardzo ważnego – naród, który przestaje szanować własne świętości, prędzej czy później zaczyna tracić również własną tożsamość. Tam, gdzie jedni widzą tylko drewno, kamień czy metal, inni widzą historię swoich rodzin, kulturę i wiarę przekazywaną przez pokolenia.

Problemem nie są dziś tylko ci, którzy profanują symbole religijne. Znacznie groźniejsze jest zobojętnienie tych, którzy jeszcze niedawno gotowi byli ich bronić – nie pięściami, lecz odważnym sprzeciwem, bądź zwykłym świadectwem.

Jeżeli sami uznamy, że krzyż jest tylko elementem scenografii, kościół wyłącznie zabytkiem, a klasztor jedynie starą nieruchomością, nie dziwmy się, że inni również przestaną widzieć w nich coś więcej. Szacunek dla symboli wiary nie zaczyna się od reakcji policji ani wyroków sądów. Zaczyna się w sercach wierzących. To od nas zależy, czy kolejne pokolenia będą jeszcze rozumiały, dlaczego dla ich przodków krzyż był znakiem nadziei, a nie podpałką podczas koncertu.

2026-07-07 21:57

Oceń: +19 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niebezpieczna gra

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Decyzja prezydenta Wołodymyr Zełensky o nadaniu imienia "Bohaterów UPA" Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Wywołała w Polsce istną burzę polityczną i co jest całkowicie zrozumiałe – silny sprzeciw klasy politycznej. Na ich tle wyróżnia się oczywiście premier Donald Tusk, który uznał, że nawet w tak oczywistej sprawie warto relatywizować, ustawiając się w kuriozalnej roli „mediatora” między prezydentami Polski i Ukrainy. Słowa o „prawie do interpretacji” są zwyczajnie skandaliczne, ale nie na nich chciałbym się skupić w moim felietonie.

Należę do osób, które od początku widziały i wciąż widzą jak ważna jest rola naszych sąsiadów w ochronie naszego terytorium. Wytrwała obrona Ukrainy przez jej obywateli, za którą ponoszą najwyższą cenę, pozwala na trzymanie Rosji z daleka od naszych ziem. Dodatkowo migracyjna i uchodźcza fala, ta legalna i zdrowa, która przypłynęła do Polski, okazała się, jeśli spojrzeć na wskaźniki gospodarcze, ratunkiem. Tak, wiem, że takie słowa niektórych mogą szokować, ale dane są nieubłagane. W Polsce pracuje dziś około 0,9–1,2 mln obywateli Ukrainy (dane ZUS i GUS), którzy odpowiadają szacunkowo za ok. 0,7–2% PKB Polski, wypełniając braki kadrowe w kluczowych branżach, takich jak budownictwo, logistyka, przemysł i usługi. Faktem jest również to, że płacą więcej podatków i składek niż pobierają świadczeń. Według danych Banku Światowego, napływ uchodźców po 2022 r. mógł podnieść wzrost PKB Polski o ok. 0,5–1 pkt proc. rocznie. To są dane i liczby, jednak nie mniej istotna jest warstwa społeczna, a konkretnie relacje między naszymi narodami.
CZYTAJ DALEJ

Katecheta uratowany przez Anioła? Wyjątkowe świadectwo Grzegorza Felsa

2026-09-12 19:57

[ TEMATY ]

anioł

katecheta

uratowany

wyjątkowe świadectwo

Grzegorz Fels

Agata Kowalska

W jaki sposób dobrze odczytywać Boże znaki w naszym życiu? Czy Bóg prowadząc nas po naszych ścieżkach, wspomaga się także aniołami? Swoim niezwykłym świadectwem w książce „Życiowy escape room” dzieli się katecheta i autor: Grzegorz Fels.

Dlaczego ja sam wierzę w Boga? Dlaczego w ogóle postanowiłem studiować teologię? Otóż wierzę, że Bóg istnieje, bo widzę Jego wyraźne działanie, Boże znaki w swoim życiu. Akurat mam to szczęście, że są to znaki wręcz bijące w oczy.
CZYTAJ DALEJ

Poznać i podążać za św. Franciszkiem

2026-09-13 20:20

Janusz Dobrzyński

Już w najbliższy wtorek, 15 września, Franciszkański Zakon Świeckich zaprasza wszystkich, którym już bliska jest duchowość Biedaczyny z Asyżu i tych, którzy chcą ją lepiej poznać, na rekolekcje otwarte.

Duchowe ćwiczenia w trwającym Roku św. Franciszka odbędą się w kościele oo. franciszkanów przy ul. Zakroczymskiej 1 (na warszawskim Nowym Mieście) i będą zakończone uroczystością Stygmatów św. Franciszka. Rekolekcje poprowadzi o. Jacek Staszewski OFMConv, asystent prowincjalny oraz regionalny FZŚ, delegat-asystent wspierający asystentów narodowych FZŚ.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję