Cel został osiągnięty! 10 sierpnia, w deszczowe przedpołudnie, pielgrzymi diecezjalnej 24. Pieszej Pielgrzymki do Częstochowy, osiągnęli Jasnogórski Szczyt.
Ze względu na deszczową aurę, wszyscy zostali zaproszeni do udziału we Mszy św. w murach bazyliki. W tym roku była to wspólna Eucharystia z pielgrzymami z archidiecezji wrocławskiej, którzy również tego dnia dotarli na Jasną Górę. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Jacek Kiciński, wrocławski biskup pomocniczy, a w gronie koncelebransów obecny był także biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski.
W bazylice pielgrzymów powitał podprzeor jasnogórski o. Mieczysław Polak. – Źródłem i szczytem naszego chrześcijańskiego życia jest Eucharystia, dlatego swoje pielgrzymowanie pragniecie uwieńczyć Mszą św. – mówił o. Mieczysław. – Witam was wszystkich, którzy w te ostatnie dni przemierzaliście w upale i deszczu drogę do Częstochowy, wpatrzeni w krzyż pielgrzymkowy, niosąc w sercach intencje swoje i swoich najbliższych. Wewnętrznie przemienieni i odnowieni przez sakrament pokuty i codzienną Eucharystię, zjednoczeni modlitwą doszliście do celu pielgrzymowania, do Matki Bożej. Zawierzcie jej siebie i to wszystko, co wam serce podpowiada. Ona jest wielką chlubą Kościoła świętego. Zawsze wskazuje na Jezusa, do Niego prowadzi i czuwa nad nami.
Reklama
Po Mszy św. pielgrzymi legniccy mieli możliwość przejścia do Kaplicy Cudownego Obrazu, aby tam, przed obliczem Matki Bożej Królowej Polski, raz jeszcze wypowiedzieć wszystkie intencje, z którymi wędrowali.
Ks. Mariusz Majewski, organizator i główny przewodnik pielgrzymki, tak mówił o tegorocznym finale wędrowania: – Doświadczamy dziś szczególnie tego, co niesie ze sobą woda. W tym momencie może być dla nas jakąś uciążliwością, jednak ona daje życie. Bez niej nie ma życia. Dlatego, mamy dziś podsumowanie w tych szczególnych warunkach tematyki chrzcielnej, że stajemy wobec rzeczywistości życia. Jak nie ma życia bez wody, tak i nie ma życia bez chrztu, pełnego życia, życia wiecznego, wykraczającego poza rzeczywistość naszej codzienności.
Jak zawsze pielgrzymka, to nie tylko sami pielgrzymi, ale też ludzie, którzy ich otaczają, służąc swoją pracą. Pod adresem tych osób ks. Majewski również kierował swoje podziękowania: – Chciałbym też bardzo serdecznie podziękować tym wszystkim, którzy zaangażowali się w przygotowanie i przebieg pielgrzymki i od strony duchowej – myślę tu o księżach – i od strony logistycznej, w którą szczególnie zaangażowali się ludzie świeccy. To szereg osób, które na wiele dni przed pielgrzymką zajmują się jej organizacją i bezpiecznym przebiegiem, abyśmy bezpiecznie ten czas przeżyli. Dziękuję też legnickiemu Radiu Plus za kolejne „Studio Pielgrzymkowe”, bo dzięki temu grupa duchowego uczestnictwa mogła być tak blisko nas, a my tak blisko nich. Dobrze, że jest to archiwizowane i dostępne na stronach internetowych, bo pielgrzymi po powrocie do domów będą mogli sobie do tego sięgnąć, przypomnieć i do tego powracać.
– Już dzisiaj zapraszam na XXV jubileuszową pielgrzymkę za rok. Szykujmy serca i nogi, aby wyruszyć na ten jubileuszowy pielgrzymkowy szlak – mówił ks. Mariusz Majewski.
Także goście z Ukrainy biorą udział w pielgrzymkach pieszych. - Przyniosłem w sercu modlitwę za mój kraj i za Rosję - powiedział diakon Aleksander z diecezji kamieniecko-podolskiej, który przyszedł na Jasną Górę w 88. Pieszej Pielgrzymce Poznańskiej. Ze stolicy Wielkopolski przybyło ponad 800 pątników, którzy pielgrzymowali pod hasłem "Oto stało się nowe". Pątnicy z archidiecezji poznańskiej tradycyjnie pozostaną do jutra, na odpust Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel.
Najmłodszym pątnikiem był 7-miesięczny Edzio, a najstarszą 86-letnia s. Grażyna elżbietanka.
„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.
Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.
Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.