Pogoda nie dopisała, co wiąże
się z rozczarowaniem... Niestety,
długo planowana wyprawa ojca
z dziećmi nie dojdzie do skutku. Nie
pojadą do lasu, nie będą obserwować
ptaków, które o tej porze roku,
obłędnie kolorowe, obserwować
najlepiej, nie zrobią żadnych zdjęć...
Nie wytropią dzików ani saren, nie
utaplają nogawek i butów w błocie,
nie ucieszą się pierwszymi pąkami
i „baziami”. Nie zjedzą drugiego
śniadania na powalonym drzewie,
ani nie postrzelają ze zrobionych
własnoręcznie łuków.
Ale ojciec zabierze młodszych
w świat zwierząt i opowie o ich
zwyczajach, pokazując piękne
ilustracje. Przeczyta o pszczołach.
Starsze dzieci zaprosi w tym czasie
do refleksji nad obrazami impresjonistów
w dostępnych albumach,
by zapytać potem o cechy
charakterystyczne dla tego nurtu
i o zjawiska przyrody, które „malarze
chwili” jako pierwsi ujęli na
płótnie. A może w tle wybrzmią
pieśni Debussy’ego?
Przyjdzie też czas na dyżury
i obowiązki. Ojciec przypomni (o
powinnościach jakoś łatwo każdemu
zapomnieć), dopilnuje, służąc
nienachalną pomocą. A wieczorem
jeszcze żarty i pieszczoty, niekończące
się pogaduchy, modlitwa.
A może nawet zaproszenie dla młodzieży
do zaciemnionego świata
błon, wywoływaczy i utrwalaczy...
I właściwie nic nadzwyczajnego.
Dzień jak każdy inny. Choć miała
być przygoda i wyczekiwana całą
zimę wędrówka. Ale mam wrażenie,
że nikt nie zasypia z poczuciem
braku uwagi ze strony taty. Za to
każdy żywi w sercu nadzieję, że
wkrótce, przy lepszej aurze, odwiedzą
las. Tato obiecał!
Bardzo lubię patrzeć na relacje,
które mój mąż tworzy z dziećmi.
Wymagając od nich kształtuje charaktery;
poświęcając czas i uwagę,
zadając pytania daje sygnał: „jesteś
dla mnie ważny”; zapraszając do
swoich zajęć przekazuje wiedzę
i pasje; planuje i realizuje wspólne
przedsięwzięcia. Dzieje się to bez
wzniosłych idei i bez specjalnego
planu wychowawczego, wybranego
spośród wielu i realizowanego
punkt po punkcie. Jedyną myślą,
która towarzyszy mężowi w budowaniu
bliskości z potomstwem,
jest próba naśladowania postawy
służby, miłości i miłosierdzia, jaką
Jezus zostawił nam w Ewangelii. No
i orędownictwo za dziećmi u Boga.
I choć ojciec sam o sobie powie,
że sporo mu się nie udaje, a może
nawet wiele zepsuł, i że do wypracowania
pożądanej postawy jeszcze
mu daleko, to ja mam pokój
w sercu. Póki stara się zanosić dzieci
w modlitwie Bogu, póki nie spocznie
w kształtowaniu własnego
człowieczeństwa, póki czuwa i daje
nam swój czas (kosztem swoich
pasji, czy rozwoju kariery).
Wanda Mokrzycka
z wrocławskiej wspólnoty Duży Dom,
matka ośmiorga dzieci,
autorka artykułów dla Aleteia Polska
Kościół wobec totalitarnej władzy: ostrzeganie, leczenie, przeszkadzanie i – modlitwa.
Szczecińskie „Centrum Dialogu Przełomy” zorganizowało dyskusję na temat „Kościoły wobec totalitaryzmów” i do udziału zaprosiło czterech duchownych: dwóch katolickich (ks. Robert Rosa z kościoła greckokatolickiego oraz ks. Robert Masalski z kościoła rzymskokatolickiego), jednego protestanckiego (ks. Sławomir Sikora z kościoła ewangelicko-augsburskiego) oraz prawosławnego ks. Pawła Stefanowskiego. Prowadził dyskusję prof. Piotr Briks z Uniwersytetu Szczecińskiego. Motyw dyskusji był jasny: oto na naszych sąsiadów, Ukrainę, brutalnie napadło państwo nie tylko o komunistycznych korzeniach totalitarnych, ale także i dzisiaj zarządzane i organizowane coraz bardziej totalitarnie. Jak się przed tym bronić, jaka jest rola chrześcijan i Kościołów w tej obronie? W tle była jeszcze jedna myśl: oto każda władza ma pokusy poszerzania zakresu swoich możliwości, te pokusy mogą prowadzić do działań autokratycznych, a w końcu i totalitarnych. Przed tymi pokusami trzeba się bronić zawczasu, gdy władza jeszcze nie w pełni wypracowała narzędzia nadmiernego wpływu na społeczeństwo. Dlatego zadania Kościoła – przypomniał ks. Sławomir Sikora myśl protestanckiego teologa i duchownego Dietricha Bonhoeffera – zamykają się w trzech punktach. Po pierwsze: patrzeć władzy na ręce i głośno ostrzegać, gdy ta przekracza godziwe ramy, gdy nadużywa swoich uprawnień, gdy łamie prawa Boskie i ludzkie. Po drugie: leczyć rany, otoczyć opieką tych, którzy są ofiarami złej władzy. Po trzecie: wkładać kij w szprychy, przeszkadzać złej władzy w działaniach łamiących prawa. Ksiądz Sikora nie ukrywał, że Dietrich Bonhoeffer głosił takie poglądy jako młody duchowny, nie zyskał znaczącego poparcia wśród innych kapłanów, a sam ostatecznie zginął w obozie koncentracyjnym. Ksiądz Paweł Stefanowski do tych trzech zadań dodał jeszcze jedno: Kościół ma za zadanie modlić się za rządzących. Jak rozumiem nie tyle o to, by powiodły się wszystkie ich zamysły, ale przede wszystkim o to, by rządzili sprawiedliwie, szanując ludzi, ich wolność i prawa. Pomyślałem, że te cztery zadania w zasadzie powinny opisywać stosunek chrześcijaństwa do każdej władzy, nie tylko takiej, która jest jawnie autokratyczna czy totalitarna. A ich realizacja zależeć będzie od tego, czy Kościół jest wolny, przede wszystkim wolny od strachu przed represjami i od pokusy nadmiernego korzystania z życzliwości władzy.
Dzień przed rocznicą śmierci bł. kard. Stefana Wyszyńskiego w polskim Parlamencie otwarto wyjątkową wystawę poświęconą życiu i duchowemu dziedzictwu Prymasa Tysiąclecia. Ekspozycja została przygotowana przez Parlamentarny Zespół ds. Dziedzictwa Kardynała Stefana Wyszyńskiego we współpracy z Duszpasterstwem Parlamentarzystów, Instytutem Pamięci Narodowej oraz Narodowym Bankiem Polskim.
Wystawa składa się z dwóch części. Pierwsza z nich to biograficzna wystawa plenerowa ukazująca życie Prymasa Tysiąclecia na tle najważniejszych wydarzeń historycznych XX wieku. Przedstawiono w niej m.in. Śluby Jasnogórskie Narodu Polskiego, Wielką Nowennę, okres uwięzienia i aresztowania kardynała przez władze komunistyczne oraz jego niezłomną posługę dla Kościoła i Ojczyzny.
85 lat temu do niemieckiego obozu Auschwitz deportowany został franciszkanin o. Maksymilian Kolbe. Transport z więzienia na Pawiaku dotarł 28 maja 1941 roku. Kolbe zmarł męczeńską śmiercią 14 sierpnia. Oddał życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka.
Franciszkanin ojciec Maksymilian Maria Kolbe w obozie otrzymał numer 16670. Historyk z Muzeum Auschwitz Teresa Wontor-Cichy powiedziała, że początkowo trafił do pracy przy zwożeniu żwiru na budowę parkanu przy krematorium. Potem dołączył do komanda w Babicach, które budowało ogrodzenie wokół pastwiska.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.