Reklama

W wolnej chwili

Przerwa w pracy

Chcesz się pomodlić – jedź do Jerozolimy, chcesz się zabawić – odwiedź Tel Awiw, a w Hajfie... zabierz się do roboty. Jak głosi powszechna opinia, to trzecie co do wielkości miasto w Izraelu pracuje na dwa poprzednie. Czy Hajfa nigdy nie odpoczywa? Niemożliwe

Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 46-48

[ TEMATY ]

wakacje

Margita Kotas

Grota Eliasza znajdująca się pod prezbiterium karmelickiego kościoła Stella Maris jest miejscem modlitwy pielgrzymów przybywających do Hajfy

Grota Eliasza znajdująca się pod prezbiterium karmelickiego kościoła Stella Maris
jest miejscem modlitwy pielgrzymów przybywających do Hajfy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Gdyby wizytę w Izraelu ograniczyć do Hajfy, można by wysnuć wniosek, że konflikt między Żydami i Palestyńczykami jest wyssany z palca. Istotnie, obie społeczności żyją tu we względnej harmonii, a Arabowie stanowią 10 proc. mieszkańców miasta; tysiące innych każdego dnia przyjeżdżają tu do pracy z okolicznych wiosek. Jakby tego było mało, obok żydów i muzułmanów w miarę bezkonfliktowo żyją tu także druzowie, chrześcijanie i bahaici z różnych stron świata. Najwyraźniej położona nad Morzem Śródziemnym Hajfa to dobre miejsce do zamieszkania, i to nie od wczoraj.

Bezpieczna przystań?

Na terenie współczesnej Hajfy odkryto ślady domostw sprzed ponad 100 tys. lat. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą jednak z III wieku, kiedy to była niewielką żydowską osadą położoną w pobliżu miasta Szikmona. Etymologia nazwy miasta prawdopodobnie pochodzi od hebrajskiego słowa „Hof yafe” – piękne wybrzeże. Dzisiejszy ośrodek przemysłowy, naukowy i główny port Izraela był wówczas bezpieczną przystanią dla przepływających statków, położoną na jednym z najstarszych śródziemnomorskich szlaków żeglugowych. Od 395 do 637 r. miasto wraz z całą Palestyną znajdowało się pod panowaniem Bizancjum. W VII wieku zostało zdobyte najpierw przez Persów, a następnie przez Arabów, którzy zburzyli je w 662 r.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Od Kajfasza do kolei

Reklama

W 1100 r. Hajfę zdobyli krzyżowcy. Nadali jej nazwę Caiphas (Cayphas) – od imienia arcykapłana Kajfasza, który miał pochodzić z Hajfy. W 1265 r. łacinnicy ustąpili pod naporem silniejszej armii mameluków, którzy z kolei panowali w Hajfie do XVI wieku, kiedy to zostali wypędzeni przez Osmanów. Od tej chwili aż do XVIII wieku miasto było pogrążone w kryzysie. Trudno dziś uwierzyć, że jeszcze w połowie tego stulecia w Hajfie było zaledwie kilkadziesiąt chat i ok. 250 mieszkańców. Dopiero w 1761 r. beduiński szejk Daher el-Omar, panujący w Akce, odbudował mury i port podbitej przez siebie i w pierwszym odruchu agresora zniszczonej Hajfy. Coś drgnęło. W kolejnym stuleciu, mimo przechodzenia miasta z rąk do rąk, liczba jego mieszkańców sięgnęła już 8 tys. Prawdziwie lawinowy rozwój nastąpił w XX wieku za sprawą zapotrzebowania na głębsze morskie porty i budowy kolei. Hajfa dzięki rozbudowanemu portowi i połączeniom kolejowym z Damaszkiem i Kairem zaczęła być w regionie górą.

Winnica Boga

Jeśli mowa o górach, w krajobrazie Hajfy dominuje masyw Karmelu, którego nazwa w tłumaczeniu z hebrajskiego oznacza Winnicę Boga. To właśnie na stoku góry Karmel znajduje się cel, do którego przybywają chrześcijanie z całego świata – kościół i klasztor Zakonu Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, zwanych karmelitami.

Jak mówią Biblia i Tradycja, w IX wieku przed Chr. w jednej z grot góry schronił się prorok Eliasz, w czasie, gdy walczył z wyznawcami fenickiego bożka Baala, którego ołtarz znajdował się na szczycie Karmelu. Na szczycie góry nieco czasu na naukowych rozmyślaniach miał też spędzić sam Pitagoras. W XII wieku śladem proroka Eliasza miejsce to wybrała grupa krzyżowców, którzy pragnęli poświęcić się życiu w samotności, ascezie i modlitwie. W 1212 r. św. Brokard założył tu zakon karmelitów, a w XIII wieku św. Szymon Stock otrzymał na górze Karmel objawienie szkaplerza. Odwiedzany dziś przez pielgrzymów kościół, noszący wezwanie Stella Maris (Gwiazda Morza), zbudowano w XVIII wieku nad grotą wiązaną tak w żydowskiej, jak i chrześcijańskiej tradycji z prorokiem Eliaszem i jego uczniem Elizeuszem. Grota nosi również nazwę Groty Madonny, jak bowiem wierzą niektórzy chrześcijanie, miała się w niej schronić Święta Rodzina w drodze z Egiptu.

Reklama

Widok sprzed klasztornego kościoła Stella Maris należy do najpiękniejszych w mieście, a naprzeciwko klasztoru znajduje się górna stacja kolejki linowej łączącej Karmel z nadmorską promenadą Bat Galim. Z jej gondol doskonale widać dwie spośród licznych placówek muzealnych w mieście – Narodowe Muzeum Morskie i Muzeum Nielegalnej Imigracji i Marynarki Wojennej.

Serce miasta

Hajfa to właściwie dwa miasta. Dolne, po hebrajsku zwane Ha-Ir, to najstarsza część miasta; rozciągająca się nad zatoką dzielnica portowa – uboga i zaniedbana. Górne miasto, serce Hajfy, położone na zboczach i szczycie masywu Karmelu, jest o wiele zamożniejsze i zdecydowanie ładniejsze, o czym łatwo się przekonać, i warto – podczas niespiesznego spaceru.

Dzielnica położona najwyżej nazywana jest Hadar Ha-Karmel, a częściej w skrócie – Hadar. To tu znajdują się m.in. Uniwersytet Hajfy, Muzeum Mané-Katza, w którym prezentuje się m.in. tworczość tego jednego z czołowych przedstawicieli École de Paris, Ogród Matek z amfiteatrem, w którym odbywają się koncerty, Muzeum Prehistorii, Muzeum Sztuki Japońskiej Tikotin i ogród zoologiczny. Park Gan HaEm, ciągnący się nad urwiskiem wzdłuż drogi widokowej, jest jednym z ulubionych miejsc spacerowych mieszkańców Hajfy, które zadaje kłam teorii, że oni nigdy nie wypoczywają. Prócz urzędów i siedzib firm w Hadar mieszczą się ekskluzywne hotele i rezydencje przedstawicieli wyższych sfer. Chciałoby się powiedzieć – taka gmina.

Palestyńska różnorodność

Reklama

Wysoko na zboczach Karmelu, w prestiżowej dzielnicy, a jakże, na potwierdzenie pokojowej koegzystencji dwóch nacji ulokowała się również arabska dzielnica Kababir. Usytuowana na skalnym grzbiecie Karmelu cieszy oczy mieszkańców i zapuszczających się tu turystów pięknym widokiem na Morze Śródziemne. Tutaj także, podobnie jak u żydowskich sąsiadów, dominują okazałe domy wybudowane pośród bujnej zieleni zadbanych ogrodów. Większość mieszkańców Kababir należy do niewielkiej grupy religijnej ahmadija, wywodzącej się wprawdzie z islamu, lecz nieuznawanej przez szyitów i sunnitów z sąsiadującej z Hadar dzielnicy Wadi Nisnas. Domy w tej starej arabskiej dzielnicy różnią się zasadniczo od palestyńskich domostw z Kababir. Zbudowane z masywnych bloków piaskowca zdobione są charakterystycznymi dla kultury arabskiej łukami drzwiowymi i kratami w oknach, choć te drugie w oczach wielu przybyszów bardziej niż ozdobą wydają się symbolami zniewolenia muzułmańskich kobiet. Jeśli jednak nie zrażą nas te klimaty i skusimy się na przechadzkę przez Wadi Nisnas, towarzyszyć nam będzie zapewne wszechobecna tu bliskowschodnia muzyka, wydobywająca się to ciszej, to głośniej z domów.

Templariusze i bahaici

Każdy, kto miał szczęście powłóczyć się ulicami Hajfy, przyzna zapewne, że jedną z najatrakcyjniejszych części miasta jest tzw. kolonia niemiecka – malownicze osiedle starych domów i ogrodów, które powstało w 1868 r. dzięki członkom niemieckiego Stowarzyszenia Świątyni, zwanym także współczesnymi templariuszami. Trudno również nie docenić urody Ogrodów Bahaitów – kolejnego ulubionego miejsca odpoczynku mieszkańców Hajfy, które 19 tarasami rozciągają się na zboczach Karmelu. Dla jednych ogrody są miejscem oddechu, dla drugich – pielgrzymek, bo dokładnie w ich centrum, na tarasie nr 10, znajduje się sanktuarium bahaitów – Mauzoleum Bába, które kryje grobowiec założyciela wyznania. Bez wdawania się w szczegóły dotyczące bahaizmu – warto zwłaszcza w upalny dzień odwiedzić wypielęgnowane ogrody, do których prowadzą trzy wejścia: jedno u dołu, na terenie kolonii niemieckiej, naprzeciwko ośrodka Beit Ha’Gefen, drugie w połowie, przy Zionism Avenue, koło sanktuarium, a trzecie u góry, przy Yefe Nof 61.

Dagon i falafele

Reklama

Świątynia i ogrody bahaitów to niejedyna osobliwość Hajfy. Kolejną z nich jest silos zbożowy Dagon – jedyny silos na świecie o budzącej zaciekawienie architekturze, którego nazwa pochodzi od imienia semickiego boga opiekującego się rolnictwem i zbożem. Ciekawe jest również wnętrze Dagona, mieści on bowiem nie tylko ziarno wyładowane ze statków dobijających do Hajfy, ale także... Muzeum Ziarna Dagona poświęcone historii piekarstwa i piwowarstwa.

Uśmiech na ustach wywołuje działające w Hajfie metro – najkrótsze na świecie, a jednocześnie jedyne w Izraelu, ale za to noszące piękną i adekwatną do miejsca nazwę: Carmelit. Żarty żartami, ale choć składa się z jednej linii, metro jest w Hajfie niezwykle przydatne, jeśli bowiem podczas zwiedzania miasta ulegniemy złudzeniu, że mamy zupełnie blisko do naszego punktu docelowego, bardzo szybko się przekonamy, że droga do niego zajmuje dużo więcej czasu, niż przypuszczaliśmy. Jeśli zatem chcemy odwiedzić kilka punktów miasta i zwiedzić kilka jego muzeów, dobrze jest skorzystać z metra, kolejki linowej czy autobusów, które – co warto wiedzieć, a co jest kolejną osobliwością w Izraelu – kursują nawet w soboty.

A gdyby w trakcie zwiedzania miasta kiszki zaczęły nam grać marsza, poratują nas falafel, czy popularne tu szisz kebaby i sziszliki – specjały, które można kupić na licznych straganach. Niedrogie, smaczne i okraszone uśmiechem któregoś z pracujących akurat, ale szczęśliwych mieszkańców Hajfy.

2019-08-21 11:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak nie zmarnować wakacji?

Niedziela wrocławska 27/2018, str. I

[ TEMATY ]

wakacje

©micromonkey/stock.adobe.com

Istota relaksu i odpoczynku to przede wszystkim dotykanie „innego”, bo to jest „od” i „począć” znowu. Zasadniczo dobre odpoczywanie polega na zmianie. Okazuje się, że bezmyślne leniuchowanie może powodować nie odnowienie, ale zmęczenie. Planując odpoczynek, głównie trzeba myśleć o zmianie codziennych obowiązków, przyzwyczajeń. Ale trzeba też myśleć o tym, że urlop to czas świętowania. Jeśli wakacje to wolny czas z rodziną, a to dotyczy przecież większości z nas, to niewątpliwie trzeba świętować siebie nawzajem, świętować człowieka. Co to znaczy? To znaczy skoncentrować się na nim bardziej. Życie tak się układa, że w codzienności wciąż nie mamy na to czasu. Nawet, jeśli się trochę szkolimy w empatii, to nie mamy czasu zatrzymać się z tą zdolnością po to, aby zauważyć potrzeby bliskich ludzi. A bliscy to jest mąż, żona, to są dzieci. I potem bywa tak, że wyjeżdżamy na drogi urlop i właściwie nic się nie zmieniło. Świętowanie w odpoczynku to przede wszystkim dziękowanie, również Panu Bogu, za to, że jest – wtedy się wraca odnowionym. Czas wolny to zatem także szansa na spotkania z Bogiem. Czas wolny dla małżonków to szansa na uzupełnienie tego, na co w szybkości życia nie ma czasu, czyli na dialogi małżeńskie. Można wtedy wygospodarować spokojne chwile i wrócić do tematów, które pozostały niedokończone i wołają o rozmowę, o to, by się nawzajem wysłuchać, oczywiście według zasad, że pierwszeństwo ma słuchanie, potem mówienie, pierwszeństwo ma zrozumienie przed polemiką. Chodzi o takie sprawy, które nie wyjaśnione nosimy w środku, które można próbować zamknąć, ale i tak kipią pod sercem. Urlop to dobra okazja, aby stworzyć warunki dla trudnych rozmów. Stworzyć dobrą atmosferę: siedząc z dobrym ciastem, a może lampką wina. Dobrze, aby dzieci miały wtedy własne zajęcia i co chwilę nie przybiegały. Myślę, że wtedy się wraca odnowionym. Można spostrzec, że wróciła radość, poczucie humoru – to tak owocuje. Zachęcam do świętowania siebie w czasie wakacji. Specyficznym sposobem spędzania wakacji jest udział w pielgrzymce. Jako przewodnik pielgrzymki od tylu lat wiem, że są ludzie, którzy cały urlop, jaki mogą otrzymać, przeznaczają na pielgrzymowanie i tak go planują, pod pielgrzymkę. W pielgrzymowaniu dostrzegam również szansę na świętowanie i to nawet w trzech wymiarach: siebie, drugiego człowieka i Pana Boga. Jeśli ktoś skonstatuje, że po tych rekolekcjach w drodze poznał siebie trochę bardziej, przybliżył się do ludzi, zapragnął ich poznawać, albo czasem, chociaż dostrzegł, że istnieją, wreszcie zbliżył się do Pana Boga, co często owocuje nawróceniem, spowiedzią, to pielgrzymka jest czasem, którego się nie żałuje. I też jest świętowaniem.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Odnaleziono zaginiony obraz w naszej parafii

2026-01-23 10:29

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat.prasowy

W minionym tygodniu w naszej diecezji odnaleziono poszukiwany od 80 lat - obraz Józefa Mehoffera. Wisiał… w miejscu, którego nikt by nie podejrzewał. I kiedy na niego patrzę, widzę coś więcej niż historię sztuki. Widzę Ewangelię.

Na płótnie: Powstanie Warszawskie, mrok, cierpienie i dramat. A jednak – snop światła, Archanioł Michał i znak, że ostatnie słowo należy do Boga. I dokładnie o tym jest dzisiejsza Ewangelia: Jezus nie wybiera bezpiecznych dróg. Idzie do ziemi Zabulona i Neftalego – do miejsca najbardziej napiętego, poranionego, pogmatwanego. Bo On zawsze wchodzi w to, co w nas najsłabsze.
CZYTAJ DALEJ

Papież spotkał się z parą książęcą z Luksemburga. Księżna Stéphanie ubrana na biało

2026-01-23 18:29

[ TEMATY ]

Watykan

Leon XIV

Para książęca z Luksemburga

Księżna Stéphanie

Vatican Media

Leon XIV z parą książęcą Luksemburga

Leon XIV z parą książęcą Luksemburga

W piątek, 23 stycznia Ojciec Święty Leon XIV przyjął na audiencji wielkiego księcia Wilhelma oraz wielką księżną Stéphanie z Luksemburga.

To co uderzało to strój księżny, która była ubrana na biało, gdyż na oficjalnych spotkaniach z Papieżem kobiety obowiązuje czarny strój. Dlaczego więc księżna Stéphanie mogła być na spotkaniu z Papieżem w białej sukni z białym welonem? Wynika to z tzw. „przywileju bieli” (privilegio del bianco). Tym przywilejem cieszą się katolickie władczynie zasiadające na tronie (obecnie nie ma żadnej), żony królów katolickich (Letycja z Hiszpanii i Matylda z Belgii), emerytowane królowe (Zofii z Hiszpanii i Paola z Belgii), żona księcia Monako (Jej Najjaśniejsza Wysokość Charlène) i właśnie wielka księżna Luksemburga, Jej Wysokość Stéphanie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję