Reklama

Misja Kłoska

Nie zmienimy całego świata, ale zastanawiamy się, co możemy zrobić w naszej firmie, żeby dać wsparcie rodzinom, które chcą mieć kolejne dzieci – mówi w rozmowie z Niedzielą prezes Mateusz Kłosek, właściciel firmy Eko-Okna.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Maria Fortuna-Sudor: Panie Prezesie, firma, którą Pan stworzył od zera, znalazła się na liście stu największych w Polsce. Jak się osiąga taki sukces?

Mateusz Kłosek: To firma produkcyjna, która istnieje od 23 lat w Kornicach k. Raciborza. Wcześniej pracowałem u ojca w zakładzie szklarskim, a później założyliśmy firmę produkującą okna, która się powoli rozwijała. Początkowo zatrudnialiśmy zaledwie kilka osób. Dziś jesteśmy przedsiębiorstwem, które eksportuje ponad 80% produkcji, a zatrudniamy ponad 7 tys. pracowników. W związku z planowaną budową zakładu w Wodzisławiu Śląskim – będzie ich jeszcze więcej. Nowe miejsca pracy stworzą możliwość dodatkowego rozwoju firmy.

Panuje przekonanie, że przedsiębiorca musi ukraść pierwszy milion...

W naszym przypadku sukces zapewniły: praca, konsekwencja w realizacji wyznaczonych celów, możliwość zaistnienia na rynkach europejskich i szczęście. Od samego początku ciężko pracujemy. Istotny przełom nastąpił w latach 2007-08, kiedy wspólnie z żoną i dziećmi zamieszkaliśmy w Belgii, gdzie założyłem oddział firmy i gdzie pojawiły się nowe zamówienia. Nawiązane w tym czasie kontakty bardzo nam pomogły w rozwoju firmy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Jest Pan osobą wierzącą. Proszę powiedzieć, czy wiara zmienia sposób prowadzenia firmy?

Na pewno wiara jest w moim sercu. Wcześniej było to takie tradycyjne przywiązanie do Kościoła, które wynosi się z domu. świadomość wiary i wynikających z tego konsekwencji w życiu pojawiła się natomiast kilka lat temu. Dzisiaj mogę powiedzieć, że dla mnie wiara jest fundamentem, na którym buduję życie. To zmienia perspektywę. Uświadamia, po co są pieniądze, czemu służą, jaki sens ma prowadzenie działalności gospodarczej, rozwijanie firmy.

Już Pan to wie?

Na pewno nie powinno się tego czynić dla zaspokojenia własnej próżności czy ambicji. Patrząc przez pryzmat wiary na to, co stworzyliśmy, uświadomiłem sobie, że to wszystko tak naprawdę należy do Boga, który obdarza ludzi talentami, aby je pomnażali i w ten sposób Mu służyli. A czynimy to, pomagając ludziom.

Czy to prawda, że każdy, kto chce pracować w Eko-Oknach, musi wypełnić deklarację wiary?

Absolutnie nie ma takiej opcji. Przy zatrudnianiu pracownika wiara nie ma znaczenia. Mam wielu dobrych pracowników, którzy są osobami niewierzącymi. Istotne są: fachowość, kompetencje, chęci do pracy i solidność. Nie kryję się jednak w firmie ze swą wiarą. Jej oznakami są m.in. kapliczka znajdująca się na terenie zakładu, a także krzyże wiszące w biurach i halach produkcyjnych. Staramy się przychodzić pracownikom z pomocą, np. psychologiczną. Wspieramy macierzyństwo.

A jaką rolę w Pana życiu odgrywa rodzina?

Jest miejscem, gdzie mogę się zrealizować jako mąż, ojciec, gdzie mogę odpocząć, a równocześnie spojrzeć na świat z innej perspektywy. Rodzina to siła napędowa, która wyznacza cele – wspólne wychowywanie dzieci oraz życie w zgodzie i harmonii. Nie ukrywam, że kilka lat temu to były raczej słowa, ale teraz staram się, aby za deklaracjami szły czyny.

Reklama

Co sprawiło, że prezes firmy Eko-Okna założył Fundację „Nasze Dzieci – Edukacja, Zdrowie, Wiara”, której teraz jest fundatorem?

Fundacja jest po to, żeby zrealizować działania prospołeczne. To całkiem oddzielna inicjatywa. W firmie zajmujemy się działalnością gospodarczą, biznesową, sprawami przedsiębiorstwa, a fundacja ma do spełnienia cele charytatywne. Wcześniej wyobrażałem sobie, że można je realizować w ramach firmy, ale okazało się, że tych spraw jest tyle, iż należy to wyodrębnić. Teraz osoby pracujące w fundacji są skoncentrowane na niesieniu pomocy. Firma przekazuje na to środki, ale to fundacja nimi zarządza. Ma wizję całości i ją realizuje.

Zrealizowana przez fundację ogólnopolska kampania bilbordowa pro-life wzbudzała skrajne emocje. Warto było się angażować?

To mój obowiązek. Nie mogłem postąpić inaczej. To była forma obrony osób najbardziej bezbronnych – dzieci nienarodzonych. To także promocja wartości rodzinnych, które są fundamentem zdrowego, społecznego rozwoju. Uważam, że kiedy pojawia się możliwość, aby zrobić coś dobrego, to trzeba takie okoliczności wykorzystywać.

A jak odbierali Państwo krytykę i złośliwości po zainicjowaniu akcji?

Żona przejawiała dużą empatię do mnie, ale też dystans do zaistniałej sytuacji. Oczywiście, trochę nas to kosztowało nerwów, stresu, ale doszliśmy do wniosku, że to musi kosztować. Najważniejsze było jednak przeświadczenie, że projekt służy dobrej sprawie, i tego się trzymałem. Miałem też wsparcie współpracownika Jana Kolocha, z którym przegadywałem problem ataku na nas, krytyki naszej akcji. W wyniku rozmów, także z córką Natalią, te negatywne reakcje utwierdziły nas w przekonaniu, że zajęliśmy się istotnym dla społeczeństwa tematem.

Przeczytałam, że w Pańskim przedsiębiorstwie zaczęto wdrażać standardy ułatwiające życie przyszłym mamom.

Staramy się, aby pracujące w firmie kobiety nie obawiały się utraty pracy po urlopie macierzyńskim. Chcemy też stworzyć mamom możliwość pracy w niepełnym wymiarze godzin, by mogły jak najwięcej czasu spędzić z narodzonym dzieckiem. Poza tym zmierzamy w firmie w kierunku promowania rodzin wielodzietnych. Wprowadziliśmy już program „firmowe becikowe” w wysokości tysiąca złotych, które zakład wypłaca pracownikowi, gdy urodzi mu się dziecko, a obecnie pracujemy nad wsparciem dla dużych rodzin. Oczywiście, nie zmienimy całego świata, ale zastanawiamy się, co my możemy w tym temacie zrobić, żeby dać wsparcie rodzinom, które chcą mieć kolejne dzieci.

W ostatnim czasie odebrał Pan w Krakowie tytuł i statuetkę „Przyjaciel życia”, przyznawane przez Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka. Czym jest dla Państwa to wyróżnienie?

To jest nazwanie czegoś, czego do końca nie potrafiłem określić, a z czym zacząłem się utożsamiać. Chociaż nie myślałem, że nasza aktywność pro-life będzie tak odebrana, że te działania zostaną zauważone i tak zakwalifikowane. Tytuł i statuetka „Przyjaciel życia” to dla nas wyzwanie i mobilizacja do kontynuowania działań pro-life. Będziemy się starali w naszym codziennym życiu potwierdzić, że na to wyróżnienie zasłużyliśmy.

2021-06-29 13:49

Ocena: +3 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mec. Krzysztof Wąsowski: Stan zdrowia ks. Olszewskiego nie pozwala na uczestnictwo w procesie

2026-01-21 07:56

[ TEMATY ]

Ks. Michał Olszewski

mecenas Krzysztof Wąsowski

Księża Sercanie

Ks. Michał Olszewski. Zdjęcie archiwalne

Ks. Michał Olszewski. Zdjęcie archiwalne

„Nie przewidujemy możliwości składania wyjaśnień przez ks. Michała Olszewskiego. Przede wszystkim dlatego, że jego stan zdrowia w mojej ocenie absolutnie w ogóle nie pozwala na uczestnictwo w tym procesie, a szczególnie na składanie jakichkolwiek wyjaśnień” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl mec. Krzysztof Wąsowski. Rusza proces ks. Olszewskiego.

W środę o godz. 10 w Sądzie Okręgowym w Warszawie ma się rozpocząć proces ks. Michała Olszewskiego i b. urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie przyznania dotacji dla Fundacji Profeto z Funduszu Sprawiedliwości. Sędzią referentem w tej sprawie jest Justyna Koska-Janusz.
CZYTAJ DALEJ

Limanowa: Matka Boża znika ze sztandaru miasta

2026-01-21 11:44

[ TEMATY ]

Limanowa

Adobe Stock

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Limanowa radni debatowali nad projektem uchwały w sprawie ustanowienia herbu, chorągwi, pieczęci i sztandaru miasta. Najwięcej emocji w dyskusji wzbudziła propozycja nowego sztandaru, z którego usunięto wizerunek Piety Limanowskiej - czytamy na portalu limanowa.in.

Po tej decyzji internauci wyrażają oburzenie i domagają się od władz samorządu wycofania z tego pomysłu. Głos w sprawie zabrał były burmistrz Grzegorz Biedroń, krytykując opieranie się wyłącznie na opinii heraldyków.
CZYTAJ DALEJ

Katowice: 12 tysięcy aniołów w jednej kaplicy. Za każdym z nich kryje się wyjątkowa historia

2026-01-21 21:02

[ TEMATY ]

Anioł Stróż

kaplica

Agata Kowalska

Kaplica Aniołów Stróżów w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka (GCZD) w Katowicach to miejsce szczególne na mapie Polski. W 26 lat, w podziękowaniu za ratunek czy jako wyraz modlitwy o zdrowie, trafiło tam już ponad 12 tysięcy figurek aniołów. Za każdym z nich kryje się historia konkretnego dziecka. O tej wyjątkowej kaplicy opowiada portalowi niedziela.pl brat Maciej Kucz OFM - duszpasterz chorych, kapelan w GCZD.

Agata Kowalska: Kaplica Aniołów Stróżów w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach to miejsce, w którym znajdziemy aż 12 tysięcy figurek aniołów! Przyznam szczerze, wynik jest niesamowity! Skąd wzięły się wszystkie anioły i dlaczego jest ich aż tyle? Wiadomo, kto i kiedy zapoczątkował ten niezwykły proceder?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję