Reklama

Turystyka

Na piechotę

W epoce publicznego transportu i w kulturze podwózek wydaje się, że proponowanie wypoczynku polegającego na chodzeniu pieszo jest co najmniej dziwne.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wędrowanie, przemierzanie pieszo wielu kilometrów to dla niektórych fajny sposób na spędzenie wymarzonego urlopu. Jaki z chodzenia zysk? Po pierwsze, daje ono poczucie wolności i ucieczki od cywilizacji. Po drugie, skraca się dystans między wędrowcami, bo gdy się idzie, sporo się rozmawia, a w chwilach słabości wspiera nawzajem – uczymy się wrażliwości na drugiego człowieka. Po trzecie, wędrowanie pieszymi szlakami pozwala na bliższe przyjrzenie się Polsce – ot, taka bezpłatna lekcja patriotyzmu. Po czwarte, jest to trochę niegdysiejszy sposób na spędzanie wolnego czasu, a więc chodzenie sprawia, że zwalniamy tempo. Niemal naturalnie. Oczywiście, nie polecamy tej formy każdemu – ten rodzaj wypoczynku wymaga bowiem jakiej takiej kondycji i zgody na czasem spartańskie warunki.

Na dwa sposoby

Reklama

Obóz wędrowny można zorganizować na dwa sposoby – samodzielnie albo z pomocą fachowców. Obozy takie, zarówno dla młodzieży, jak i dla dorosłych, świetnie organizują wyspecjalizowane firmy. To zazwyczaj kameralne, najczęściej kilkudniowe wyprawy w najatrakcyjniejsze rejony Polski. Niektóre obozy mają w programie także elementy szkoły przetrwania, co dodaje smaczku „męskiej przygody” w otoczeniu dzikiej natury. Dużym plusem zorganizowanych wyjazdów jest to, że o nic nie trzeba się martwić. Jesteśmy pod opieką zawodowca, który nie da nam zrobić krzywdy, zapewni stosowną dawkę atrakcji i wybawi z wielu opresji, na które narażony jest człowiek z miasta.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Takie kilkudniowe piesze wypady są lubiane – ale oczywiście, nie jest to regułą – zwłaszcza przez mężczyzn. Ojcowie uważają, że to optymalny sposób na spędzenie czasu z synem. Marek Adamski, który od kilku lat zabiera Jaśka na takie męskie wyprawy, twierdzi, że trudno o lepszy sposób na utrwalenie więzi z nastolatkiem: – Gdy się śpi w namiocie na samotnej polanie, po ugotowanej wcześniej na ogniu kolacji i długich pogwarkach, a wokół „szumią knieje”, rodzi się rodzaj więzi, której nie zbudujesz w ucywilizowanej codzienności.

Trasy obozów wędrownych są urozmaicone, bywają odcinki trudniejsze i łatwiejsze. Czasem program jest sztywno ustalony, ale bywa i tak, że to, którędy się idzie, zależy od pogody i kondycji grupy. Na niektórych obozach wędruje się z całym dobytkiem na plecach, a na innych organizatorzy zapewniają samochód, który wozi bagaże wędrowców. Dużym plusem jest kadra. Obozy prowadzą licencjonowani przewodnicy, a co ważniejsze, ludzie z pasją – np. popularne bieszczadzkie warsztaty zielarskie prowadzą nawet przyrodnicy z naukowymi tytułami.

Boczne drogi

Wiele propozycji obozów pieszych dotyczy południa kraju. Polacy lubią góry, stąd zapewne tak bogata oferta: od wysokich Tatr po Beskidy czy Bieszczady. Organizatorzy zachwalają, że podrzuca się grupę wraz z przewodnikiem w miejsce, gdzie kończy się asfalt, a potem czeka nas już tylko przygoda...

Reklama

Marian, właściciel niewielkiej firmy handlowej, wędrownego bakcyla złapał jeszcze przed pandemią: – Odpoczywało się dotąd raczej luksusowo i leniwie, aż szwagier namówił nas na aktywne wakacje w Beskidzie Niskim. Dzieciaki były zainteresowane od razu, ja z żoną byliśmy raczej sceptyczni, ale zaryzykowaliśmy. I dawno nie miałem lepszego urlopu! Fantastyczni ludzie, świetna atmosfera. Codziennie chodziło się jakieś 15 km; jestem średnio wytrenowany, ale nie było dramatu. Wieczorem mieliśmy jeszcze siły na ognisko, na pogaduchy, na wygłupy – jak za młodych lat. Żona żartowała, że przypomniała sobie, za jakiego fajnego gościa wyszła za mąż...

Kto woli północ Polski, też znajdzie odpowiednią propozycję – np. wędrówek po Suwalszczyźnie. Dla sporej części rodaków to kraina ciągle nieodkryta; niektórzy mówią, że na szczęście. Można zacząć choćby nad Jeziorem Studzienicznym. Potem – ruszyć trasą Podlaskiego Szlaku Bocianiego w kierunku Wigierskiego Parku Narodowego. Noc nad Wigrami, gdy gwiazdy odbijają się od tafli jeziora, a potem kolorowy wschód słońca są zachwycające. Warto powędrować też nad Czarną Hańczę – jest cudownie dzika i nieokiełznana. Polecam zafundować sobie tam jednodniowy spływ kajakowy albo specjalną saunę, tzw. ruską banię, a zaraz potem kąpiel w zimnej rzece. Można też zajrzeć do Suwalskiego Parku Krajobrazowego, żeby pochodzić trochę wokół najgłębszego jeziora w Polsce, czyli Hańczy. Koniecznie zajrzyjcie też do Stańczyków, gdzie znajduje się wielki stary most kolejowy.

Na własną rękę

Reklama

Można też zorganizować taki rodzinny obóz wędrowny samodzielnie. Wtedy nikt nie będzie nam dyktował, gdzie mamy wędrować i ile kilometrów dziennie przejść. Można dowolnie ułożyć sobie trasę albo „iść na żywioł”. Wystarczy zabrać ze sobą namiot, plecak i dobrą mapę. I ruszyć przed siebie. Chodzenie, gdzie oczy poniosą, nie jest dziś specjalnie ryzykowne, ponieważ wszędzie – w dosłownie każdej wsi, a nawet przysiółku – znajdą się jakaś agroturystyka albo gościnni ludzie, którzy nie odmówią wędrowcom dachu nad głową. Z oczywistych względów odradzamy ten sposób wędrowania rodzinom z dziećmi – jakieś minimalne zaplecze trzeba jednak mieć.

Dobrym pomysłem jest, naszym zdaniem, wcześniejsza rezerwacja miejsc w schroniskach młodzieżowych. W Polsce istnieje cała sieć takich schronisk; nocuje się w zupełnie przyzwoitych warunkach i za niewygórowaną cenę.

– Po pandemii trudno się było naszym dzieciakom pozbierać, wiecie, o czym mówię... – opowiada Leszek z Gdańska. – Okazało się, że przyjaciele mają podobny kłopot. Wymyśliliśmy więc wspólnie obóz wędrowny, bo w młodości, jeszcze w harcerstwie, często tak właśnie spędzaliśmy lato. Którejś niedzieli usiedliśmy przy mapie – i tak powstał plan gry. Zarezerwowaliśmy nocleg we wsi Grzmiąca w Sudetach. To była nasza baza wypadowa: codziennie jechaliśmy autem w inny rejon tych gór; porzucaliśmy samochód i dalej wędrowało się cały dzień pieszo. Sudety są specyficzne, mają w sobie jakąś tajemnicę, pewnie za sprawą m.in. kompleksu Riese czy „złotego pociągu”. Tym wyjazdem osiągnęliśmy cel. Dzieciaki wróciły roześmiane, rozgadane, zupełnie inne. Jak im powiedziałem, że za rok jedziemy do ciepłych krajów, usłyszałem wrzask, że wolą Polskę...

Chodzenie:

– wspiera układ krążenia;

– przez lekarzy zalecane jest po zawałach i udarach;

– zmniejsza poziom złego cholesterolu, zwiększa – tego dobrego;

– zwiększa gęstość kości (to ważne przy tendencji do osteoporozy);

– dotlenia mózg, poprawia pamięć i koncentrację;

– jest niezastąpione w zrzucaniu zbędnych kilogramów.

2022-08-02 14:43

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wyspa Odyseusza

Choć nie ma pewnych dowodów które potwierdziłyby, że Itaka była rodzinną wyspą Odyseusza, to przemysł turystyczny na wszelkie sposoby wykorzystuje dzieło Homera.

Bohater Odysei, eposu Homera, wyrusza z Itaki na wojnę trojańską, by po latach wędrówki i przygód powrócić na słoneczną wyspę. Podróż i spotkania z mieszkańcami wysp, do których trafia Odyseusz, mają przy tym nowe znaczenie. Homer sednem pełnej przygód tułaczki uczynił poznawanie, odkrywanie.
CZYTAJ DALEJ

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W Gdyni protest i zbiórka podpisów

2026-10-03 21:47

[ TEMATY ]

Gdynia

dzwony

Parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni

Rada Parafialna oraz mieszkańcy związani z parafią Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni sprzeciwiają się działaniom, które mogłyby doprowadzić do ograniczenia funkcjonowania kościelnego dzwonu „Redemptor Hominis”. W stanowisku skierowanym do prezydent Gdyni podkreślają jego religijne, historyczne i społeczne znaczenie. „Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której głos naszego dzwonu miałby zamilknąć!” – piszą.

Jak informuje parafia, wobec proboszcza, Prezydent Miasta Gdyni rozpoczęła procedurę urzędniczą dotyczącą dzwonu, który od lat jest częścią życia tej parafii i lokalnej społeczności. Dzwon rozbrzmiewa zaledwie dwa razy dziennie – o godz. 12:00 i 16:15 – przez około 2 minuty. To element tradycji, który towarzyszy mieszkańcom od pokoleń. A jednak okazuje się, że nawet tak krótki dźwięk może komuś przeszkadzać. Po zebraniu jak największej liczby podpisów ksiądz proboszcz złoży ten dokument w UM Gdyni.
CZYTAJ DALEJ

Kościół nie może zostawić samotnych w psychicznym cierpieniu

2026-10-10 08:10

[ TEMATY ]

Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego

Vatican Media

Troska o osoby zmagające się z problemami psychicznymi nie może ograniczać się do sporadycznych działań czy interwencji w sytuacjach kryzysowych. Potrzebna jest stała, kompetentna i pełna współczucia posługa Kościoła - wskazuje s. Alessandra Smerilli, prefekt Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Szczególnej troski potrzebują młodzi oraz osoby dotknięte wojnami i innymi kryzysami humanitarnymi.

Przesłanie zostało opublikowane z okazji obchodzonego dziś Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego. S. Smerilli podkreśla, że troska o zdrowie psychiczne „nie jest kwestią marginalną, lecz stanowi integralną część samego serca misji Kościoła”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję