W niedzielę 4 września pod hasłem „Do Maryi Królowej Pokoju” odbyło się na Jasnej Górze ogólnopolskie święto dziękczynienia za plony. Tradycyjnie w dożynkach wziął udział Prezydent RP. Przed szczytem jasnogórskim zgromadziły się tysiące mieszkańców polskiej wsi. Nie zabrakło też uchodźców z Ukrainy. To czas wdzięczności Bogu i ludziom za codzienny chleb, teraz dzielony także z tymi, którzy cierpią z powodu wojny w Ukrainie.
Symboliczny chleb złożyli w darze starostowie dożynek – Magdalena i Andrzej Błażejewscy z dziećmi. Są oni właścicielami gospodarstwa pokoleniowego w Sierosławiu, w diecezji pelplińskiej.
Prezydent Andrzej Duda w wystąpieniu przed Sumą dożynkową podkreślił, że przez 40 lat nieprzerwanie kolejne pokolenia ludzi polskiej wsi przybywają tu, by dziękować Pani Jasnogórskiej za opiekę. Prezydent podziękował rolnikom za chleb – owoc ich pracy i zapobiegliwości, za zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego kraju i wkład w rozwój gospodarczy. Zauważył, że ten rok, choć tak trudny w gospodarce światowej, także żywnościowej, w Polsce jest rokiem dobrych zbiorów, że przebiegł bez wielkich klęsk żywiołowych, które niszczą plony i trud pracy rolników.
Reklama
Andrzej Duda podziękował także za przyjęcie do swoich domów ludzi z Ukrainy. Często pracowali oni wcześniej u polskich gospodarzy. – Chcieli do was przyjechać, a to znaczy, że byli traktowani z szacunkiem. To nie tylko zachowanie się jak uczciwy człowiek, chrześcijanin, ale to też wielkie dzieło budowania relacji między narodami – zauważył.
Za solidarność z tymi, którym w oczy zagląda głód, podziękował też przeor Jasnej Góry o. Samuel Pacholski. Zachęcał, by w tej postawie wytrwać. Przypomniał, że tylko idąc za Chrystusem, będziemy w pełni otwarci na bliźnich, zwłaszcza tych najsłabszych i pokrzywdzonych, oraz „pokorni i umiarkowani w korzystaniu z dóbr tego świata”.
W kazaniu bp Jan Piotrowski z Kielc prosił, „aby właściwie widzieć wspólny dom, jakim jest dzieło stworzenia, a w nim piękno przyrody i człowieka”. Za papieżem Franciszkiem przypomniał, że człowiek nie jest konkurentem Boga, ale Jego współpracownikiem z powierzonym mu mandatem bycia roztropnym gospodarzem stworzenia. – Życzę wam miłości do ziemi, którą uprawiacie. Jednocześnie niezbywalnego prawa do szacunku, co nigdy nie pozbawi was nadziei, że ziemia to wielki Boży dar, którego nikt na świecie nie ma prawa wam odebrać, wykraść złymi decyzjami jakiejkolwiek natury – powiedział.
W dożynkach udział wzięli także uchodźcy, m.in. pani Alona z Kijowa. Dziękowała ona nie tylko Polakom za ich dobroć, ale również ukraińskim rolnikom, którzy dziś z narażeniem życia sieją i zbierają, by nie zabrakło chleba.
Reklama
Podczas jasnogórskich dożynek mniszki klauzurowe z Charkowa, które znalazły schronienie w pobliżu sanktuarium, na ręce Prezydenta RP złożyły podziękowanie całej Polsce za wielką otwartość i pomoc w przyjęciu Ukraińców. Po Mszy św. odbyło się krótkie spotkanie. Siostry podarowały prezydentowi napisaną przez jedną z nich ikonę Matki Bożej Nieustającej Pomocy i wykonany przez nie różaniec w barwach niebiesko-żółtych, czyli ukraińskiej flagi (na zdjęciu niżej).
Jasnogórski flesz
• 14 września – Dzień Modlitw za Ukrainę – Msza św. przy ołtarzu Krzyża w Kaplicy Matki Bożej;
• 14/15 września – czuwanie „24 godziny męki Jezusa Chrystusa”;
• 15 września – Forum Młodzieży Szkół Katolickich, Stowarzyszenie Pomocy Socjalnej „Gaudium et Spes”;
• 16 września – pielgrzymka maturzystów diec. tarnowskiej;
• 16-17 września – pielgrzymka arch. wrocławskiej;
• 17 września – pielgrzymki: ludzi morza, leśników, sodalicji mariańskich; Juromania, czyli historia ukryta także w klasztornych zakamarkach Jasnej Góry;
Ich warsztat pracy jest pod gołym niebem, dlatego modlą się o dobrą pogodę. -To nie jest łatwy kawałek chleba - zauważają i dziękują Maryi za dotychczasowe zbiory. Na Jasną Górę przybyła Pielgrzymka Ogrodników zorganizowana przez Instytut Ogrodnictwa - Państwowy Instytut Badawczy.
- Przychodzimy tu, aby zawierzać polskich ogrodników Matce Najświętszej. Zawierzenie to jest potrzebne, bo ich warsztat pracy jest pod gołym niebem i od Bożego błogosławieństwa wiele zależy. Chcemy prosić o Bożą pomoc w pracy i dźwiganiu codziennego trudu - powiedział ks. prał. Wojciech Kołakowski, Krajowy Duszpasterz Ogrodników.
O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić
czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku
do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.
Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym,
i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter.
Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez
warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest.
Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem
w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości.
Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest
w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi
ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło
i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość
Panu Bogu".
Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często
są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet
stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla".
Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się
nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość,
bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali".
Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności
w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności
są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy.
Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest
miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
Włoskie i francuskie ekipy uratowały podczas skrajnie trudnej akcji dwoje polskich alpinistów w masywie Mont Blanc. Młody wspinacz przez 12 godzin wisiał na linie czekając na pomoc, a jego partnerka przywiązana do skały nie mogła mu jej udzielić. Nagrania z akcji ratunkowej opublikowały włoskie media.
W relacjach podkreśla się, że na granitowej iglicy skalnej o nazwie Ząb Olbrzyma (Dente del Gigante) na wysokości około 4 tysięcy metrów n.p.m. w masywie Mont Blanc niemal w ostatniej chwili udało się uniknąć tragedii.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.