Reklama

Kultura

Twarz mówi prawdę

O umiejętności widzenia świata rozmowa z prof. dr hab. Izabelą Łapińską.

Niedziela Ogólnopolska 4/2024, str. 52-53

[ TEMATY ]

fotografia

Izabela Łapińska

Wystawa „Ślad pamięciowy” prezentowana była m.in. w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL przy ul. Rakowieckiej w Warszawie

Wystawa „Ślad pamięciowy” prezentowana była m.in. w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL przy ul. Rakowieckiej w Warszawie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wojciech Dudkiewicz: Pani cykl zdjęć „Ślad pamięciowy” pokazuje ludzi, którzy w latach młodzieńczych byli prześladowani przez Sowietów, Niemców, rodzimych komunistów. Cykl można było obejrzeć w różnych miejscach, ostatnio w dawnym więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. „Rakowiecka” to chyba najlepsze miejsce na taką prezentację?

Prof. dr hab. Izabela Łapińska: Z różnymi częściami cyklu dobrze współgrały różne miejsca, w których był pokazywany. Przykładowo w Skansenie Lokomotyw w Zduńskiej Woli-Karsznicach – część dotycząca Syberii czy niemieckiej okupacji, z wagonem bydlęcym, surowym, nieremontowanym, którym rzeczywiście byli przewożeni Polacy do obozów koncentracyjnych. Zdjęcia dobrze pasowały i do dawnego więzienia kieleckiego na Wzgórzu Zamkowym, i do brzozowego lasu w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, i do Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.

Reklama

Wystawie zdjęć towarzyszą biogramy ich bohaterów i książka z ich relacjami. Czy to dlatego, że zdjęcia nie są w stanie oddać wszystkiego? Losy Pani bohaterów to gotowe scenariusze filmów, ale nie wszystko da się odczytać z twarzy...

Sam tytuł – „Ślad pamięciowy”, inaczej engram, powiązany jest z zapisem, który powstaje w naszym systemie nerwowym. Ten zapis przeżyć jest tym silniejszy, im silniejsze jest doświadczenie. Dlatego wydaje się, że ten tytuł pasuje do przeżyć moich bohaterów. Twarz człowieka zawsze mówi nam pewną historię. Nasza twarz, portret to zapis, mapa naszego życia. Na twarzy widać, co przeżyliśmy. Może nie konkrety, ale widać, czy człowiek przeżył trudne chwile, czy udało mu się w życiu ich uniknąć. Stylistyka zrobienia tych zdjęć w konwencji kryminalno-policyjnej daje nam sygnał, że mamy do czynienia ze skazanymi. Dopiero gdy posłuchamy tych wspomnień czy przeczytamy je, dowiemy się, że byli skazani za niewinność.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czy Pani Profesor jest w stanie z tymi fotografiami, z ich przesłaniem, dotrzeć dziś do ludzi? Czy to kogoś w ogóle interesuje?

Zdjęciom towarzyszył na wystawie głos – historie moich bohaterów były czytane przez dzieci w wieku 9-12 lat. Włączając się w historię swoich niemalże rówieśników – moi bohaterowie, gdy doświadczali tych wszystkich krzywd, mieli góra kilkanaście lat – te dzieci doznawały ogromnych emocji. Doskonale rozumiały, co się działo. Wspomnienia Henryka Obiedzińskiego – za zgodą rodziców – czytał jego prawnuk. Pierwszy raz je słyszał. Spytałam 11-letniego wtedy Kubę, gdy skończył czytać wspomnienia swojego pradziadka, który w chwili zatrzymania przez komunistyczną bezpiekę za działalność antykomunistyczną miał niewiele więcej lat, co teraz myśli o swoim pradziadku. Kuba odpowiedział: gdyby nie tacy ludzie, Polski by nie było.

Reklama

Trafił w sedno. Ale czy wszyscy nie jesteśmy tymi historiami przesyceni na tyle, żeby ich nie dostrzec?

Trudno dziś zainteresować tą historią, tymi przeżyciami ludzi, szczególnie młodych. Są wychowywani w innym świecie. Im nawet historia stanu wojennego wydaje się bardzo odległa. Ale kiedy prezentuje się taką wystawę np. w noc muzeów, gdy jest atrakcyjnie, bo jest ciemno i jakieś dźwięki dochodzą z mroku – można liczyć na zainteresowanie. Młodych ludzi trzeba przyciągać w inny sposób. Gdy staną przed całą ścianą tekstu, nie przeczytają go. Starsi – tak. Temat może być szczególnie ciekawy dla tych, którzy Sybiraków, zesłańców, wyklętych itp. mieli w rodzinie, których babcia, dziadek, ciocia tego doświadczyli.

A czy tego zainteresowania – także takimi zdjęciami – nie ogranicza fakt, że żyjemy w kulturze hiperobrazkowej? Czy powszechność dostępu do już nawet nie cyfrowych „małp”, ale telefonów z aparatami fotograficznymi nie zepchnęła do niszy i tak elitarnej fotografii artystycznej?

Często powtarzam studentom, czym różni się zdjęcie dobre od udanego. Udanych jest dużo. Są ogólnie udane technicznie, poprawne, dobrze naświetlone, z niezłą kompozycją, właściwie nie ma się do czego doczepić. Ale w tym zdjęciu nie ma tego czegoś, co „dźgnie” widza, czegoś, co da mu do myślenia, co go poruszy, co wywoła iskrę, by pomyśleć, że przechodził koło czegoś codziennie i nie widział tego nigdy w taki sposób jak fotograf, który zrobił zdjęcie. Umiejętność widzenia świata. Nie tylko patrzymy, ale też widzimy pewne rzeczy, dostrzegamy je w taki czy inny sposób. A technika tylko pomaga albo utrudnia, zależy, jak do tego podejdziemy.

Chyba raczej pomaga?

Nowa technologia, która jeszcze bardziej zagraża fotografii, sztuczna inteligencja, może spowodować, że wkrótce w ogóle nie będziemy potrzebni do robienia zdjęć.

Reklama

To arcyciekawy temat. Jest obawa, przypuszczenie, że sztuczna inteligencja (AI) w sensie technicznym może robić lepsze zdjęcia niż ludzie, że człowiek nie jest w stanie tak dobrze ustawić różnych parametrów. Z różnicą, o której Pani Profesor mówiła – tego „dźgnięcia”.

Tak. Choć są różne mankamenty. Sztuczna inteligencja ma np. problemy z ludzkimi dłońmi. Od razu widać na zdjęciu, że to nie jest „ludzkie” zdjęcie. Poza tym pamiętajmy, że AI posiłkuje się tym wszystkim, co ma w swojej bazie danych. Pobawiłam się, zupełnie amatorsko, z AI, zadałam jej tematy, żeby mi je przetworzyła na fotografie. Okazało się, że ktoś, kto chce uzyskać od niej dobre zdjęcie, musi się wykazać inwencją twórczą i wyobraźnią, musi dać AI materiał, z którego ona będzie mogła coś wyprodukować. Musi np. wskazać, czy chce szeroki kąt widzenia czy większe zbliżenie, jaki ma być światłocień.

Aż tak mądra ta inteligencja nie jest?

Musi precyzyjnie wiedzieć, co ma zrobić. Jeśli błędnie, niedokładnie jej coś podamy, „wypluje” nam obraz poniżej oczekiwań. Warto zwrócić uwagę, że już na większości konkursów fotograficznych pojawiła się nowa, osobna kategoria zdjęć do nagród – te wykonane przez sztuczną inteligencję. Słynna jest prowokacja, gdy fotograf z pełną świadomością wysłał zdjęcie zrobione przez AI jako swoje. Zdjęcie zostało nagrodzone, a on wtedy ujawnił ten fakt, żeby pokazać, jakie nowe zagrożenie się pojawiło.

Czy jest obawa, że taki lub podobny cykl zdjęć jak ten autorstwa Pani Profesor – „Ślad pamięciowy” mogłaby zrobić sztuczna inteligencja?

Chyba że wykorzysta moje zdjęcia i poleci: zrób mi portret w stylistyce kryminalnej Henryka Obiedzińskiego, Andrzeja Szletyńskiego czy jego żony Alicji Perz. Wtedy znajdzie w systemie moje zdjęcie i może spróbować zrobić obraz w tej konwencji i w zbliżonej formie.

Czyli ukradnie?

Czyli ukradnie. To też jest zagrożenie. Powinniśmy się nad tym zastanowić jako artyści: czy wrzucać swoje prace do internetu. Dopóki nie ma czegoś w sieci, sztuczna inteligencja nie będzie w stanie nam tego skraść i czegoś z tym zrobić.

Prof. dr hab. Izabela Łapińska - artystka fotograf i filmoznawca, wykładowca Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Jest autorką prezentowanych w galeriach i muzeach projektów fotograficznych, m.in.: „Filmowy defekt samotności”, „Naga twarz”, „Idąc miastem”, „Obraz kliniczny”, „Merystem”, „Biopsja”, „Autopsja”. Jej fotografie były nagradzane podczas konkursów na całym świecie.

2024-01-23 14:19

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Franciszek: dar rozumu czyni nas prawdziwie wierzącymi

[ TEMATY ]

fotografia

Grzegorz Gałązka

O fundamentalnym znaczeniu daru rozumu dla życia chrześcijańskiego mówił dziś Ojciec Święty podczas audiencji ogólnej. Wskazał, że pozwala on nam wzrastać w zrozumieniu tego, co Pan powiedział i uczynił oraz sprawia, że dostrzegamy coraz bardziej, iż wszystko jest darem Jego miłości dla naszego zbawienia. Na placu św. Piotra papieskiej katechezy wysłuchało co najmniej 40 tys. wiernych.

Franciszek zaznaczył, że w darze rozumu nie chodzi o ludzką inteligencję, lecz łaskę Ducha Świętego, rozbudzającą w chrześcijaninie zdolność wyjścia poza zewnętrzny aspekt rzeczywistości i poznania głębi myśli Boga oraz Jego planu zbawienia. Nie oznacza to, aby chrześcijanin mógł zrozumieć wszystko i mieć pełną znajomość Bożych planów. Jest to jednak dar poprzez który Duch Święty „wprowadza nas w zażyłość z Bogiem i czyni nas uczestnikami planu miłości, który kreśli On w naszym życiu i historii. Pomaga nam zrozumieć prawdziwy sens dziejów”. Dar mądrości jest ściśle związany z wiarą. „Gdy Duch Święty mieszka w naszych sercach i oświeca nasze umysły, to pozwala nam wzrastać z dnia na dzień w zrozumieniu tego, co Pan powiedział i uczynił oraz sprawia, że dostrzegamy coraz bardziej, iż wszystko jest darem Jego miłości dla naszego zbawienia” - podkreślił papież. Ojciec Święty zauważył, że dar rozumu pozwala nam podobnie jak doświadczyli tego uczniowie rozmawiający z Jezusem zmartwychwstałym w drodze do Emaus zrozumieć sens Pisma. "Jakże ważny dla naszego życia chrześcijańskiego jest dar rozumu! Prośmy Pana, aby nim nas obdarzył, byśmy rozumieli, tak jak On rozumie to, co się przydarza, a zwłaszcza zrozumieli Słowo Boże w Ewangelii" - zakończył swoją katechezę Franciszek.
CZYTAJ DALEJ

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił się i... zbudował pierwszą w Polsce kaplicę pod wezwaniem św. Faustyny

2026-10-04 20:39

[ TEMATY ]

świadectwo

śmierć kliniczna

św. Faustyna

Archiwum ks. Wiktora Szponara/"Życie po śmierci 2" wyd. FRONDA

Jan Ben Radecki przekazuje Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II kronikę dokumentującą budowę kaplicy pod wezwaniem św. Faustyny.

Jan Ben Radecki przekazuje Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II kronikę dokumentującą budowę kaplicy pod wezwaniem św. Faustyny.

Przemiana, którą przeżył Jan Ben Radecki, jest jedną z najbardziej niezwykłych. Z malarza obrazów satanistycznych do ekstrawaganckiej kawiarni na rynku we Wrocławiu o wiele mówiącej nazwie Mefisto, Radecki stał się fundatorem i budowniczym pierwszej w Polsce kaplicy pod wezwaniem św. siostry Faustyny.

Wywiad pochodzi z książki Życie po śmierci 2 autorstwa ks. Wiktora Szponara, wyd. FRONDA. Książka w całości do kupienia w nasszej księgarni: ksiegarnia.niedziela.pl.
CZYTAJ DALEJ

Wrocławska szkoła włączyła się w światową akcję różańcową

2026-10-07 15:29

Vatican Media

Ponad milion dzieci na całym świecie zjednoczyło się na modlitwie różańcowej w intencji pokoju. W akcję „Milion Dzieci Modli się na Różańcu” włączyła się również Niepubliczna Szkoła Podstawowa Sióstr Salezjanek im. św. Jana Pawła II we Wrocławiu.

Modlitwa była odpowiedzią na dramat konfliktów zbrojnych, szczególnie sytuacji w Libanie, ale także świadectwem wiary najmłodszych, którzy chcą mieć swój udział w budowaniu pokoju. O idei przedsięwzięcia opowiedział Mateusz Diduszko, przedstawiciel organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. – Akcja „Milion Dzieci Modli się na Różańcu” jest akcją, która, jak nazwa wskazuje, gromadzi dzieci na modlitwie różańcowej, ale przede wszystkim na modlitwie o pokój. Dzisiaj modliliśmy się we wrocławskim biurze w Szkole Sióstr Salezjanek przy ul. Franciszkańskiej wraz z dziećmi i całą społecznością szkolną o pokój na świecie. Szczególnie pamiętamy o Libanie, ale modlimy się także o nawrócenie serc tych, którzy prowadzą wojny, abyśmy nie musieli się zabijać i prowadzić kolejnych konfliktów – mówił Mateusz Diduszko z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, który wskazał też źródło inspiracji dla tej inicjatywy. – Akcja wzięła się z myśli św. Ojca Pio, który powiedział, że kiedy milion dzieci będzie modlić się na różańcu, świat się zmieni. Chcemy iść za tą myślą i ją urzeczywistniać.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję