Reklama

Felietony

Różaniec

Może zamiast cotygodniowej wizyty u firmowego coacha tym razem pójdę do małego kościółka, który zachował się jeszcze niedaleko siedziby korporacji?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rafał szybko wyszedł z domu. Ostatnio nie najlepiej mu się rozmawiało z żoną, a dzieciaki doprowadzały go do szewskiej pasji. Sam przed sobą musiał przyznać, że ucieka; że nie ma ochoty na rozwiązywanie domowych „dramatów”, do których nie ma ani ręki, ani serca. Napełniają go jedynie niepotrzebnym roztargnieniem i nerwowością, która źle się odbija na jego skuteczności w pracy. Szybko zbiegł po schodach. Nie korzystał z windy, miał bowiem delikatną obsesję na punkcie swojego wyglądu. Wiedział, że musi więcej się ruszać, bo inaczej ulubione wieczorne „piwko” wyleje mu się w końcu w postaci oponki na brzuchu. A to było przecież niedopuszczalne. Nie w jego sytuacji i na jego stanowisku. Biegł po schodach w dół, gdy nagle podeszwa jego markowych butów zachrzęściła na czymś twardszym i toczącym się... Przystanął i schylił się, aby poznać źródło nagłej utraty równowagi. Na schodach leżały jakieś ciemnoczerwone koraliki połączone nitką. Już miał je zrzucić w dół klatki, jednak ciekawość nakazała mu przyjrzeć się bliżej znalezisku. Sznur koralików kończył się niedużym metalowym krzyżykiem. – No tak! – Uderzył się palcem wskazującym w czoło. Przecież jego matka miała to zawsze pod ręką, jak jeszcze żyła... No, ale ona była prostą, wiejską kobietą. – Różaniec...

Reklama

Uśmiechnął się nieco pobłażliwie i machinalnie schował znalezisko do kieszeni garniturowych spodni. Kiedy zmierzał do zaparkowanego na podwórzu samochodu, kątem oka ujrzał księdza niosącego coś uroczyście przed sobą – chyba zmierzał do klatki schodowej obok. Niespodziewanie dla samego siebie przeżegnał się i lekko skłonił głowę. Zdziwiony wsiadł do samochodu i chwilę później zaparkował na obszernym placu przed korporacją Abiazon LLC, która – jako filia amerykańskiego koncernu – powoli opanowywała cały polski rynek handlu internetowego. Jako szef działu na Europę Środkową był postacią nie tylko rozpoznawalną, ale i szeroko, za plecami, obmawianą. Słynął z twardego traktowania pracowników, nie miał też oporów przed pozbywaniem się wypalonych przedstawicieli handlowych, kupców i wszystkich innych pracowników, których wysiłek mógł być zastąpiony zdalną pracą żądnych jakichkolwiek zarobków ludzi z Bangladeszu, Pakistanu czy Filipin. Gdy miewał zły humor, lepiej było nie krzyżować z nim spojrzeń, bo zwykle kończyło się to przykrymi uwagami, a znane były także przypadki, gdy pechowiec po prostu kończył pracę w firmie pod byle pretekstem, który zawsze wynajdował usłużny szef działu human resources.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tym razem już w drzwiach wpadła na niego młoda pracownica działu pozyskiwania klienta. Struchlała machinalnie wycierała dłonią klapy jego wełnianego płaszcza, który zapryskała kawą z automatu. Już miał zamiar zbesztać dziewczynę, gdy – ze zdziwieniem – usłyszał sam siebie:

– Nic się nie stało, to tylko płaszcz.

– Bardzo, ale to bardzo przepraszam – wybełkotała nieprzytomna ze zdenerwowania pracownica.

– Życzę pani miłego dnia i niech teraz spotykają panią już tylko dobre zdarzenia. – Sam nie wierzył w to, co słyszał. On, który mozolnie piął się w górę, który doznał tylu upokorzeń, zanim sam mógł chłostać nimi tych, którzy znajdowali się na korporacyjnej drabince choćby o stopień niżej, teraz uprzejmie się uśmiechał do jakiejś nieostrożnej siksy?! Czy po to już tyle lat gromadził pieniądze, aby wybudować się na prestiżowym przedmieściu i siłą rzeczy znosić towarzystwo cuchnących wyziewami kuchni sąsiadów, aby teraz być uprzejmym dla korporacyjnych „paprochów”, których istnienie zauważał jedynie wtedy, gdy natychmiast potrzebował się na kimś wyładować? Usiadł na swoim fotelu i poczuł, że coś gniecie go z lewej strony biodra. Wyjął skromny różaniec i mimowolnie się uśmiechnął. – Może zamiast cotygodniowej wizyty u firmowego coacha tym razem pójdę do małego kościółka, który jakimś cudem zachował się jeszcze niedaleko siedziby korporacji? Niech stracę... – pomyślał. Poczuł, że ma ochotę zadzwonić do żony i zapytać o powód jej złego humoru.

Zmienił program dnia i było mu z tym lepiej i spokojniej. W palcach przewracał dziwaczne koraliki, które znalazł na schodach. Nie modlił się, bo dawno już zapomniał, jak to się robi, ale samo przesuwanie koralików zaczęło go napełniać niespodziewanym spokojem i pozwoliło osiągnąć równowagę ducha.

2024-02-13 13:57

Ocena: +24 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sprawa Epsteina

Jeżeli piekło współczesnego czasu miałoby mieć swoją twarz to zapewne byłaby to twarz zbrodniarza Jeffreya Epsteina. Nie dlatego, że nie znaleźliby się ludzie o większym „dorobku” w dziedzinie mordowania bliźnich i znęcania się nad nimi. To jednak właśnie Epstein stał się symbolem czegoś znacznie gorszego niż „zwykłe” zbrodnie. On uczestniczył, wraz z agentką Mosadu Ghislaine Maxwell, w zbudowaniu łajdackiego systemu, który wciągnął w najciemniejsze działania ludzi z elity współczesnego Zachodu.
CZYTAJ DALEJ

Olsztyn: Bójka dwóch uczniów na terenie szkoły; jeden z nich miał przedmiot przypominający maczetę

2026-10-10 13:22

[ TEMATY ]

Olsztyn

pixabay.com

Na terenie szkoły przy ul. Metalowej w Olsztynie doszło w sobotę do szarpaniny między dwoma uczniami, jeden z nich miał przy sobie ostry przedmiot przypominający maczetę. Przedmiot nie został użyty w trakcie zajścia, nikt nie został nim zraniony - podała policja.

Jak poinformowała PAP sierż. Izabela Bogacka z olsztyńskiej policji w sobotę około godz. 10 na terenie placówki oświatowej przy ul. Metalowej doszło do zdarzenia z udziałem dwóch uczniów w wieku 17 i 19 lat. Według wstępnych ustaleń, z powodu konfliktu między nimi doszło do rękoczynów w trakcie rozmowy.
CZYTAJ DALEJ

Lionel Messi: bez Boga nigdy nie doszedłbym tak daleko

2026-10-10 19:45

[ TEMATY ]

świadectwo

Lionel Messi

Marta Książek

Mural w dzielnicy Wynwood w Miami

Mural w dzielnicy Wynwood w Miami

Po zakończeniu kariery w reprezentacji Argentyny gwiazda futbolu Lionel Messi po raz kolejny podkreślił swoją wiarę w Boga. „Chciałbym grać dla Argentyny na zawsze. Ale wiem, że podjąłem właściwą decyzję. Zawsze dziękuję Bogu, ponieważ bez Jego woli nigdy nie dotarłbym tam, gdzie jestem dzisiaj” - powiedział 39-latek w wywiadzie dla amerykańskiego portalu Diario AS.

W swoim poście na Instagramie po ostatnim meczu międzynarodowym, rozegranym 7 października, Messi wyraźnie podziękował Bogu za „Jego prowadzenie i Jego wolę”. Bez Niego „nawet nie śniłby” o swoim sukcesie, napisał w poście, który zebrał 25 milionów polubień.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję