Reklama

Wiara

Co nas przynagla?

Czy patrzę tak kiedykolwiek na zainteresowanie Chrystusa moją osobą? W takich kategoriach? Jestem zaproszony do takiej relacji, bliskości, intymności.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Miłość Chrystusa przynagla nas...” (2 Kor 5, 14). W 12. niedzielę roku B uderzyło mnie to słowo. Przynagla, czyli inaczej mówiąc – popycha, nakłania, kieruje, pociąga, namawia, może nawet, w jakimś sensie, przymusza, choć absolutnie nie zniewala. Jest w tym słowie niecierpliwość – tak słychać – coś ma się stać niezwłocznie, najlepiej natychmiast. Ta nagłość, nieustępliwość sugerują wagę tego wydarzenia. Jak przynagla miłość? Kto kocha bądź bywa chociaż zakochany – ten wie. Oddziałuje na wszystkie struktury naszej osobowości. Wypełnia myśli, wolę, pragnienia, motywacje, marzenia. Nie pozostawia wiele miejsca na cokolwiek innego. Czujemy się owładnięci, dobrowolnie oddani, zauroczeni, porwani, chcemy jednocześnie biec, tańczyć, śpiewać i co tam jeszcze.

Reklama

Czy patrzę tak kiedykolwiek na zainteresowanie Chrystusa moją osobą? W takich kategoriach? Jestem zaproszony do takiej relacji, bliskości, intymności. Takie jest pragnienie z Jego strony. Może to słowo „pragnę”, które wypowiedział w tamtej dramatycznej godzinie, mówiło również o tym? Tam, wtedy, z wysokości krzyża, niosło się to wołanie i dotyczyło również mnie, mojego życia? Na pierwszy rzut oka wydaje się to nieprawdopodobne, a jednak. Czy czuję się tak pociągany, tak atrakcyjny dla Niego, tak ważny, mimo tego, co wiem i myślę o sobie? Czyżby On widział to inaczej? A jeśli tak, to co dostrzega we mnie, czego ja już nie umiem zobaczyć? Jakąś wartość, potencjał, możliwości? Czyżby wciąż widział tę pierwszą, najlepszą wersję mojej osoby, niepopsutą moimi wyborami, zagubieniem, upodobaniami? Niezatarte, mimo wszystko, podobieństwo? Kto wie?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Do czego nas przynagla w takim razie ta miłość? Skąd ten dynamizm i ta niecierpliwość? Kto ciekawy, niech zajrzy do Pisma Świętego, przeczyta ciąg dalszy tego fragmentu i chwilę pomedytuje. Jeśli tego nie odkryjemy, nie usłyszymy, nie zachowamy, będziemy biedni. To tu jest źródło sensu życia i podejmowanego trudu, poczucia własnej wartości, celu, ku któremu zmierzamy. Czasami pozwalamy sobie to odjąć, ukraść czy też odwrócić od tego uwagę, kierując ją... no właśnie – na co? Oferta jest duża, ale finalnie bezsensowna. Mieści się w niej wszystko, co oferuje tzw. świat: mamona, poklask, uznanie, kariera, przedłużana młodość, władza, znaczenie... Długo można by jeszcze wymieniać. Nęci powabem czegoś ważnego i trwałego, a pozostawia pustkę i żal.

Jest taka wschodnia legenda: wybrało się czworo bohaterów na poszukiwanie szczęścia. I jak to w legendach bywa, po długim i mozolnym pokonywaniu żywiołów i innych niebezpieczeństw dotarli wreszcie do podziemnego labiryntu, gdzie były zgromadzone, w sposób symboliczny, wszystkie możliwe propozycje szczęścia. Rzucili się pożądliwie na te skarby i każdy wybrał dla siebie to, co uważał za najistotniejsze dla szczęśliwego życia. I tak jeden połakomił się na miecz, który był symbolem władzy. Drugi porwał się na złoto jako zapowiedź bogactwa. Trzeci zaś, najbardziej romantyczny, na jabłko, które miało mu zapewnić powodzenie w miłości. Czwarty wziął do ręki płonącą pochodnię, oznaczającą mądrość. W drodze powrotnej, zapatrzeni w swoje zdobycze, pogubili się, stracili nawzajem z oczu w tym przepastnym labiryncie. Na nic się zdały złoto, miecz i jabłko. Wyszedł tylko ten, który niósł pochodnię. „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności” (por. J 8, 12). Co trzymam w ręku, czym się zachwycam, na co jestem zapatrzony, czego pragnę? Co mnie przynagla, napędza, uruchamia?

2024-08-13 13:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Smycz

W okresie zimowym widywałem ich codziennie ok. 7 rano. Ja szedłem do okna sprawdzić pogodę i temperaturę, a oni, w pewnym oddaleniu, spacerowali. Dokładnie to ona szła nieśpiesznie, zawsze w długim czerwonym płaszczu i białej czapce na głowie, a on biegał zawzięcie i z zapałem jak na jakimś popisie, do upadłego. Ona, jakby to było umówione, co jakiś czas się zatrzymywała i powoli obracając się wokół własnej osi, szukała go wzrokiem gdzieś pośród obmarzłych badyli czy krzewów. Bywało, że nie pojawiał się dosyć długo, aż nagle, pewnie nawoływany, wypadał z niespodziewanej strony gwałtownie jak tabun tatarski, jakby szarżował na pozycje wrogów czy napastników. Robił ogromne koło, bo impet nie pozwalał mu się przy niej zatrzymać, i dopiero przy drugim okrążeniu padał plackiem przed nią i patrzył do góry, szukając w jej wzroku podziwu czy też akceptacji; ogon zaś niemiłosiernie ciął powietrze i bębnił rytmicznie po ziemi. Po chwili znów się podrywał i gnał w sobie tylko wiadomym kierunku. I tak to trwało, codzienny ceremoniał, który krzepił. Nie znałem ich. Mieszkali w bloku naprzeciwko moich okien, ale stał przy innej ulicy, a przestrzeń dzieląca oba budynki była znaczna, niezabudowana jednak i okolona dwoma płotami. Jakież było moje zdziwienie kolejnego poranka, kiedy ten schemat się nie dopełnił. Kobieta ta sama, w tym czerwonym płaszczu i białej czapce ze smyczą w dłoni. Ten sam też rytuał spaceru od prawej do lewej, te same punkty zatrzymania i obrotu i pewnie też nawoływania, a jego samego nie widać. Nigdy nie słyszałem jej głosu ani imienia psa. Stałem uparcie przy oknie, choć czajnik gwizdał z rosnącą przenikliwością, i czekałem, aż się pojawi. Lustrowałem cały teren. Z wysokości kilku pięter to łatwe. I nic. Jednego dnia mogłem go przegapić albo pobiegł za daleko i później wrócił, ale w kolejne poranki było tak samo. Nienaturalnie wyglądały teraz te spacery ze smyczą w dłoni, ale bez psa, aż smutno się robiło od tego widoku.
CZYTAJ DALEJ

Kolumbia: sąd nakazał prezydentowi wystosowanie publicznych przeprosin za słowa „Niech żyje Chrystus Król!”

2026-08-31 07:12

[ TEMATY ]

Kolumbia

PAP/EPA/Mario Baos

Abelardo de la Espriella

Abelardo de la Espriella

Kolumbijski sąd nakazał prezydentowi Abelardo de la Esprielli wystosowanie przeprosin za religijną symbolikę obecną podczas inauguracji jego rządów. Zdaniem sądu, przywódca miał naruszyć zasadę neutralności religijnej państwa.

Niedawno wybrany prezydent Kolumbii, Abelardo de la Espriella, otwarcie deklaruje się jako katolik. Dlatego też w czasie inauguracji jego rządów 7 sierpnia pojawiła się symbolika religijna, w tym wizerunek Matki Bożej Fatimskiej. W programie uroczystości była też międzywyznaniowa modlitwa z udziałem trzech duchownych – księdza katolickiego, protestanckiego pastora i żydowskiego rabina.
CZYTAJ DALEJ

Rozpoczęła się budowa hospicjum w Nowinach k. Chełma

2026-09-05 13:43

Tadeusz Boniecki

W powiecie chełmskim nie ma jeszcze takiej placówki, a jest bardzo potrzebna.

Budowa Centrum Wsparcia Hospicyjno-Opiekuńczego w Nowinach gm. Chełm rozpoczęta. W pierwszym etapie powstaną fundamenty jednego budynku. W kolejnym mury oraz dach i niezbędna infrastruktura do funkcjonowania placówki. Inwestorem jest Stowarzyszenie Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego w Chełmie. Wykonawcą pierwszego etapu inwestycji jest firma DAW-BRUK Dawid Sarzyński ze Srebryszcza.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję