Reklama

Edytorial

Edytorial

Zimowe myśli

Święty funkcjonujący poza strukturami społecznymi jest do dziś nieustającym źródłem inspiracji dla kolejnych pokoleń.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Był początek stycznia, wiele zim temu, gdy pierwszy raz wspinałam się stromą i śliską ulicą wiodącą do Kościółka św. Damiana w Asyżu. Wiał przenikliwie zimny wiatr, przed którym kiepsko chroniła nawet puchowa kurtka. Chybocząc się na oblodzonej drodze, myślałam – jak często zdarza mi się w miejscach, które miały szczęście zachować w sobie obecność osoby nietuzinkowej: ciekawe, czy Franciszek też ślizgał się na tych kamieniach, marzł – może nawet bardziej, biorąc pod uwagę, że chodził okrągły rok w sandałach... Te uliczki przyglądały się jego codzienności, ten plac był świadkiem jego przemiany, ten kościół słyszał szept modlitw, tych kamieni dotykał, może na tym rogu doznał wizji? Najbardziej zwyczajny ze zwyczajnych świętych, niemal wtopiony w tło, żadnych efektów specjalnych, wielkich mocy budzących oniemienie tłumów. Niewysoki, sądząc po długości zachowanego do dziś habitu, szczupły mężczyzna o twarzy – jak namalował go Giotto – zdziwionego dziecka, ale o tak potężnej wewnętrznej sile, z takim charakterem, że czapki z głów. Czy na tej pozornej sprzeczności polega fenomen św. Franciszka? Styl jego życia, a nawet sposób wyznawania wiary w Chrystusa były tak odmienne, niemal w kontrze do obowiązujących współcześnie trendów. Jego łagodność baranka, pokój i dobro praktykowane z żelazną konsekwencją wydają się nieżyciowe w świecie nastawionym na zysk, sukces i sprawczość. Ojciec Zdzisław J. Kijas, biograf świętego z Asyżu, stara się rozwikłać tę tajemnicę w 800. rocznicę śmierci Biedaczyny. „Świat postrzega św. Franciszka z Asyżu na ogół jako ekologa, opiekuna zwierząt, pacyfistę, człowieka bez jasnych granic, nieco ekscentrycznego, głoszącego kazania do ptaków, rozmawiającego z wilkiem itp. Taki święty lekki, trochę jak z filmowego hitu Zeffirellego – sympatyczny hipis, funkcjonujący poza strukturami społecznymi, ponad zasadami, wolny, niezależny, niezwiązany z nikim i z niczym. Ten obraz (...) tworzy powierzchowny wizerunek świętego. I choć był we Franciszku ten rys niezależności, to jednak nie był to istotny rys jego osobowości. By zrozumieć św. Franciszka, trzeba sobie uświadomić, że dla niego jedyną rzeczą naprawdę ważną było doświadczenie niezwykłej bliskości Boga” (s. 10-12).

Nie wiem, czy Szanowni Czytelnicy wiedzą, że właśnie mamy Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu. No właśnie, niewielu, poza Kościołem, o tym pamięta, choć większość Polaków zdaje sobie sprawę, jakim gigantycznym złem jest alkohol. Ile ma na sumieniu cierpień, zmarnowanych życiorysów, rozmytych talentów; ilu ludzi przegrało życie swoje i najbliższych, bo nie byli w stanie wygrać z wódką i jej bliskimi krewnymi. Szkoda więc, że tak zasmucająco niewiele z tej świadomości wynika, tak mało robimy, żeby postawić tamę piciu. Ale co można zrobić – zapyta ktoś retorycznie. W Polsce mocna głowa uważana jest nadal za niezbędny atrybut „prawdziwej” męskości i lojalności – bo „kto nie pije, ten donosi”. Niektóre kobiety, niestety, ciągle potrafi rozbawić podryw na tekst „pij, pij – będziesz łatwiejsza...”. Pije się, gdy człowiek się rodzi, gdy się żeni/wychodzi za mąż i, oczywiście, gdy umiera. Każdy ważny moment musi zostać opity, jakby bez procentów to wydarzenie traciło na znaczeniu. Co zrobić? – zapytajmy więc ponownie, by skalę zniszczenia chociaż trochę umniejszyć. Może na dobry początek... cokolwiek? I dla jasności, mam na myśli systemowe działania, aranżowane, finansowane i wprowadzane przez państwo z determinacją i pod groźbą odpowiedzialności łamiących prawo. Podpowiedzią mogą być doświadczenia innych krajów, np. nordyckich, gdzie utrudnia się dostęp do alkoholu, zakazuje jego reklamowania, znacząco podnosi się ceny, zniechęca kontrolami i organizuje duże społeczne kampanie promujące trzeźwość (s. 30-31).

„Obyś żył w ciekawych czasach” – w naszej szerokości geograficznej lepiej takich życzeń nie słyszeć, a i samemu lepiej ich nie składać. Bo w Polsce owe „ciekawe czasy” oznaczają kłopoty i rozmaite dziejowe termedie. Niestety, po dekadach bezpiecznych czasów znów pojawiają się na horyzoncie te „ciekawe”. 240 tys. rodaków, w tym kobiety, dostało wezwanie do WKU – wojskowych komisji uzupełnień. W niektórych domach, czego byłam świadkiem, wywołało to niemal panikę i utożsamianie wezwania z kartą mobilizacyjną. Staramy się wyjaśnić, o co chodzi, skoro sprawa w przestrzeni publicznej zrobiła już spore zamieszanie. A tak na marginesie – najwyższa pora zacząć przypominać sobie, że istnieje takie określenie, jak „obowiązki wobec ojczyzny”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2026-02-10 14:28

Oceń: +6 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ciekawe czasy

Obyś żył w ciekawych czasach...”. Znacie Państwo to zdanie? Piszę „zdanie”, bo nie wiem, jak je inaczej nazwać – groźba? W moim otoczeniu brzmiało raczej jak przekleństwo, a w najlepszym razie jak gorzka mądrość. Bo przecież na naszej szerokości geograficznej chyba każde pokolenie miało okazję odczuć na własnej skórze, czym są owe „ciekawe czasy”. Niczym dobrym, niczym, co chciałoby się powtórzyć. Zawsze oznaczały kłopoty, mniejsze lub większe zawirowania, serie niekorzystnych zdarzeń. Z lękiem więc pytam: czy właśnie zdarzają nam się „ciekawe czasy”?
CZYTAJ DALEJ

Zmiana pokoleniowa w Kościele? Watykanista komentuje decyzje Leona XIV

2026-10-12 09:25

[ TEMATY ]

decyzje

Leon XIV

watykanista

w kościele

zmiana pokoleniowa

komentuje

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Nominacje abp. Vittoria Francesca Violi na archiprezbitera Bazyliki św. Piotra i kard. Luisa Antonia Tagle’a na dziekana Kolegium Kardynalskiego zapowiadają zmianę pokoleniową w Kościele. Zdaniem watykanisty Andrei Gagliarducciego decyzje te pokazują, że pontyfikat Leona XIV wykracza poza tradycyjny podział na nurty konserwatywne i progresywne.

Włoski komentator w analizie opublikowanej 12 października wskazuje, że obie nominacje były zaskakujące, ale wpisują się w dotychczasowy styl działania papieża. Leon XIV, wyświęcony na kapłana w 1982 r., należy do pokolenia, które nie uczestniczyło osobiście w sporach Soboru Watykańskiego II. Łączy przywiązanie do liturgii z doświadczeniem misyjnym i otwartością na nowe wyzwania Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

Zawierzyli się Bożemu Miłosierdziu

2026-10-12 13:12

Małgorzata Pabis

W sobotę 10 października, na modlitwie przy Panu Jezusie Miłosiernym i Apostołach Miłosierdzia trwali uczestnicy XI Ogólnopolskiej Pielgrzymki Apostolatu Modlitwy za Kapłanów Margaretka.

W południe zgromadzili się na Mszy św. sprawowanej w Bazylice Bożego Miłosierdzia, podczas której zawierzyli siebie i swoje rodziny Bożemu Miłosierdziu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję