Z kieleckich ulic wprost na Podhale w kilka chwil? Da się zrobić. Klimat prezentowanej w Muzeum Dialogu Kultur – oddziale Muzeum Narodowego wystawy czasowej „Na szkle malowane. Cuda z Podhala” sprawia, że zwiedzający mogą dosłownie poczuć się jak u północnego podnóża Tatr.
Prezentowanych ponad 80 szklanych tafli stanowi przykład tzw. malarstwa odwrotnego – to technika, w której dzieło tworzone jest na odwrocie szklanej płyty, a co za tym idzie, artysta kolejne warstwy koloru i detali nakłada w odwrotnej, niż podpowiada logika, kolejności. Malarstwo odwrotne było bardzo popularne w regionach południowej Polski od drugiej połowy XVIII do połowy XIX wieku; z czasem ustąpiło miejsca oleodrukom i litografiom, ale dziś sztuka ta przechodzi swój renesans, a najwięcej artystów tworzących w jej nurcie – nie tylko w Polsce, ale także w całej Europie – pochodzi z Podhala.
Niezwykle barwne, a przy tym tworzone z ogromną dbałością o detale obrazy na szkle miały i nadal mają różne funkcje: religijne, dekoracyjne oraz ochronne. Większość eksponatów prezentowanych w Kielcach należy do tej pierwszej grupy (to m.in. wizerunki Matki Bożej, Chrystusa i świętych patronów, którzy czuwali nad mieszkańcami góralskich chałup), choć są też sceny rodzajowe, związane np. z Janosikiem. Obiekty zostały ułożone chronologicznie, co pozwala, jak wskazują twórcy ekspozycji, „prześledzić rodowód współczesnego malarstwa i jego nierozerwalny związek z ludową sztuką tradycyjną”. Eksponaty pochodzą ze zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie oraz Muzeum Tatrzańskiego im. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, a także z kolekcji prywatnej Zofii i Magdaleny Forteckich. Wystawę można zwiedzać do 12 kwietnia. /Z.P.
O okolicznościach odejścia Klary z tego świata możemy się dowiedzieć z opowiadań jej sióstr z klasztoru San Damiano, zachowanych w Aktach Procesu Kanonizacyjnego.
Przy końcu swego życia zawołała wszystkie swe siostry i z największą pilnością poleciła im Przywilej ubóstwa. Ogromnie pragnęła mieć zatwierdzenie bullą reguły zakonu, tak żeby mogła przycisnąć bullę do swych ust i potem dopiero umrzeć; i tak jak pragnęła, tak się stało, albowiem kiedy była już bliska śmierci, przybył jeden z braci z listem opatrzonym bullą. Ona wzięła ją z największą czcią i przycisnęła ją do ust, by ją pocałować. A potem, w dniu następnym, wspomniana pani Klara przeszła z tego życia do Pana, zaprawdę jasna, bez zmazy, bez cienia grzechu, do jasności wiecznego światła. Rzecz tę, sama świadek, wszystkie siostry i wszyscy inni, którzy poznali świętość jej, stwierdzają bez wahania1.
„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
Bez kamer, oficjalnych przemówień i tłumu wiernych. Blisko dwie godziny trwało w Lourdes spotkanie Leona XIV z siedmioma osobami skrzywdzonymi przez duchownych i innych członków Kościoła we Francji. Z każdą z osób spotkał się indywidualnie. Słuchał ich historii, bólu, a także tego, co ich zdaniem trzeba zrobić, aby podobne zło nigdy więcej się nie powtórzyło.
Spotkanie rozpoczęło się po godz. 17.30 w Domu Biskupim w Lourdes. Do Leona XIV przyszło siedem osób: czterech mężczyzn i trzy kobiety, które doświadczyły wykorzystywania seksualnego ze strony członków duchowieństwa i Kościoła we Francji.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.