Reklama

W wolnej chwili

Sposób na wiosnę

Ludzie mówią, że uśmiech jest najtańszym sposobem na lepszy wygląd... No cóż, gdy człowiek zapozna się bliżej z cennikami w gabinetach stomatologicznych, raptownie i dość boleśnie odczuje, że nie o taką taniość chodzi.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jednak... jednak coś musi być w owym powszechnym niemal przekonaniu o magicznej mocy uśmiechu. Nawet lekkie wygięcie ust ku górze, choćby minimalne uniesienie kącików warg potrafi zmienić nastawienie otoczenia, rozprasować czyjeś surowe, wręcz srogie oblicze, bywa, że zatrzymać wzrok kogoś interesującego...

Idę sobie wiosenną ulicą, pełną ludzi smutnych albo zaaferowanych, czytaj: poirytowanych, żeby nie powiedzieć nasrożonych, zagniewanych, udających pośpiech w arcyważnych sprawach, i... uśmiecham się do nich. Taki eksperyment. Uśmiech ten pozbawiony jest jakiegokolwiek widzialnego powodu, nie chcę się do nikogo przymilać, zdobywać sympatii, zatrzymywać uwagi. Radość ta nie ma przyczyny, więc od razu wydaje się ulicy podejrzana. A wokół świat rozświetlony jest cudownie słonecznym blaskiem o takiej intensywności, jaką mają tylko wczesnowiosenne promienie. Potrafią sprawiać, że wszystko wokół kraśnieje, jaśnieje i pięknieje w okamgnieniu. Dodaje też urody ludziom, choć ci zdają się tego nie zauważać. Przynajmniej na razie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Uśmiecham się więc konsekwentnie, już może bardziej do Pana Boga niż bliźnich o zastygłych w maski obliczach, i nagle widzę kogoś, kto mi odpowiada całym sobą. Stoi na balkonie, rudy i szczerbaty. Kilkuletni i piegowaty. Słowem: śliczny. Najpewniej przez ten cudny szeroki, gratisowy uśmiech z brakującymi jedynkami. Chciałabym mu jakoś wytłumaczyć, że powinien robić tak do końca życia. Często, chętnie i naturalnie. Żeby mu nie przyszło czasem do głowy tego uśmiechu reglamentować; że osiągnięcia zawodowe i dojrzałość nie pozwalają na „suszenie zębów” na prawo i lewo; że to w pewnym wieku już nie uchodzi, nie wypada i wygląda infantylnie. A tak myśli większość z nas, prawda? Jak ta pani ze sklepu na rogu, której nigdy nie udało mi się doprowadzić do zaprezentowania choćby deka uśmiechu, mimo że kapitalizm wpisał do obowiązków ekspedientek miły stosunek do klienta. Albo urzędniczka, która stan nadąsania doskonali codziennie, ponieważ 20 lat temu jakiś adorator wmówił jej, że wygląda jak Bardotka, która owo obombanie podniosła do rangi sztuki. Lata minęły i u pani za biurkiem nadąsanie przeszło w naducie, lecz ta nadal ma w głębokiej pogardzie uśmiech, stosując go jedynie wobec przełożonych, co daje fatalny efekt klauna. Przykłady można mnożyć.

Opowiadała mi pewna urocza starsza pani, że gdy lata temu zamieszkała w USA, musiała tygodniami ćwiczyć miły wyraz twarzy, ponieważ stale podejrzewano ją albo o tragiczną przeszłość, albo – co częściej – o paskudny charakter. Obserwowała swoją twarz nieustannie w lustrach, witrynach sklepów, samochodowych szybach. Nie z próżności, ale by złagodzić surowość oblicza i uśmiechać się do wszystkiego, co się rusza. Wiele czasu minęło, nim posiadła zdolność, którą inni nabywają w rodzinnym domu. Do dziś twierdzi, że była to harówka, ale potem... Uśmiech otworzył jej wiele drzwi, wskazał dobrych ludzi, nowe możliwości, ciekawe rozwiązania. Zrozumiała, że uśmiech ma moc kruszenia kamienia, że jest fantastycznym darem od Pana Boga. Staruszka przesadza, ktoś powie? A jaka jeszcze istota, oprócz nas, została obdarowana umiejętnością tak rozmaitego uśmiechu: lekkiego, ironicznego, uwodzicielskiego, rozbrajającego? Mój stary znajomy twierdzi co prawda, że jego pies, ale to już zupełnie oddzielna historia...

Wiosna przed nami. Nie wolno jej zmarnować ponuractwem i nadętą powagą. Uśmiechajmy się do siebie, „suszmy zęby jak głupi do sera”. Niech myślą, że nam się coś fajnego w życiu zdarzyło. Dobrych ludzi to ucieszy. Złośliwcom da powód do plotek i toczenia żółci. Ale co tam... – każdemu według potrzeb, jak mawiał niesławnej pamięci klasyk.

Najlepszy uśmiech to ten z byle jakiego powodu albo najlepiej bez powodu. Ot, tak – bo piękny dzień, bo jest ktoś do kochania, bo coś ważnego do zrobienia mamy w życiu, bo wreszcie przyszła wiosna, bo... warto celebrować cud życia przez całe życie.

Szczerbaty – tak trzymaj!

2026-04-07 14:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Też coś!

Zdziwione oburzenie. I tak naprawdę nie wiadomo, czego w tym powiedzeniu, a właściwie okrzyku, jest więcej. Czy zdumienia z bezczelności propozycji, czy oburzenia nonszalancją innych. Intonacją głosu, grymasem twarzy, wzruszeniem ramion, piorunującym spojrzeniem próbuje się wyrazić i wypowiedzieć w tym krótkim zawołaniu to, co nas dotyka. To jest pierwsza rekcja, jeszcze bezrefleksyjna, to jak poderwanie się po ukłuciu, zanim jeszcze sprawdziliśmy, co się tak naprawdę stało. Impulsywne, instynktowne, natychmiastowe. Co jest później, jak już strąciliśmy z siebie ten niedorzeczny pomysł? Jakiś rodzaj refleksji. I w zależności od tego, jak nam się to jawi, nasze emocje idą w stronę rosnącego oburzenia albo łagodnieją i wstyd nam tej pierwszej reakcji, bo może się okazać, że to np. był komplement. Bo może się nam zdarzyć, to niewykluczone, jakiś rodzaj zwiastowania czy też objawienia. A więc róg kotary, na ten przykład, niedbale podniesiony stopą roztargnionego anioła przepuszcza na tę stronę snop innego światła, które akurat pada na nas. A w nim wszystko widać wyraźnie, sensownie, w pełni, i to jest dla nas iluminacja. I to nas zazwyczaj zaskakuje, bo jak może być inaczej. Na co jak na co, ale na coś takiego nie byliśmy absolutnie przygotowani. Co więcej, może paść propozycja wywracająca nasze dotychczasowe życie na nice. Tak się w historii wielokrotnie zdarzało. Wspomnijmy chociażby Jonasza, męża roztropnego, z ustaloną pozycją, w końcu proroka Najwyższego. „Idź do Niniwy – słyszy wyraźnie – i głoś potrzebę nawrócenia, bo inaczej sczezną”. A Jonasz Niniwie życzy jak najgorzej, bo to wróg, a wie, bo jest prorokiem, że Pan jest łaskawy i może ich ocalić. „Też coś” – może i jemu się wyrwało w pierwszym odruchu. A że z takimi poleceniami się nie dyskutuje – Jonasz to wie, jest w końcu prorokiem – salwuje się ucieczką. My też wiemy, nie na wiele się ona zdała w jego przypadku, ale za to mamy tak barwną, piękną i mądrą opowieść.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski do farmaceutów: przez nasze ręce może działać Bóg!

2026-09-30 09:45

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

W kościele pw. Zesłania Ducha Świętego w Łodzi odprawiono Mszę świętą w intencji farmaceutów, aptekarzy i ich rodzin

W kościele pw. Zesłania Ducha Świętego w Łodzi odprawiono Mszę świętą w intencji farmaceutów, aptekarzy i ich rodzin

W kościele pw. Zesłania Ducha Świętego w Łodzi odprawiono Mszę świętą w intencji farmaceutów, aptekarzy i ich rodzin. Eucharystia związana była z niedawno obchodzonym wspomnieniem patronów farmaceutów – świętych Kosmy i Damiana.

Liturgii przewodniczył kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki, który wygłosił także homilię. W świątyni przy Placu Wolności zgromadzili się przedstawiciele środowiska farmaceutycznego, w tym reprezentanci Okręgowej Izby Aptekarskiej oraz Katolickiego Stowarzyszenia Farmaceutów Polskich.
CZYTAJ DALEJ

“Dziękujemy Boże, że nam go dałeś” - Pogrzeb ks. Wojciecha Draba

2026-10-01 13:33

ks. Łukasz Romańczuk

bp Marek Mendyk

bp Marek Mendyk

W kościele śś. Piotra i Pawła w Kątach Wrocławskich odbył się pogrzeb ks. Wojciecha Draba, kapłana diecezji świdnickiej. Kapłana, który zmarł 21 września w wypadku na motocyklu żegnały tłumy duchownych i wiernych.

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Marek Mendyk, biskup diecezji świdnickiej. który już na wstępie podkreślił, że zmarły kapłan był człowiekiem głębokiej wiary, wrażliwości i dyskretnej, cichej służby.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję