Kochane życie – relaks
Gdy człowiek wraca do starych kryminałów, to wydaje mu się, że czyta je po raz pierwszy. Tak jest i z Maigretem. A jeszcze inaczej – z kryminałami Georges’a Simenona. Mówi się o tym cyklu po prostu: Maigret albo nawet – Maigrety, bo tak bardzo nazwisko komisarza policji, głównego bohatera tych książek, stało się symbolem, że zapomina się nawet, jak miał na imię. A miał na imię Jules...
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Georges Simenon w sposób mistrzowski opisuje zwykłą francuską codzienność. Ze wszystkimi smaczkami tego życia, rodzinnymi zwyczajami, ba! – nawet kulinariami. A potem nagle w tej pozornie szarej codzienności pojawia się zbrodnia. Też taka jakaś zwyczajna, często niespodziewana, no i przede wszystkim – zagadkowa... To jest zupełnie coś innego niż oglądanie telewizyjnych seriali, w których wszystko podane jest jak na tacy.
Reklama
W tomie pt. Maigret i trup w kanale komisarz wchodzi do baru, gdzie zjawia się właścicielka. I dokładnie ją opisuje. Z tego opisu już wiemy, że będzie dalszy ciąg o tej postaci. Nie na darmo autor tak ją opisuje – bo chce, abyśmy zwrócili na nią uwagę. Potem dzieją się różne rzeczy, oczywiście, w sprawie tego trupa z kanału, o którym nic nie wiadomo – kto to i skąd się wziął. Prawdziwa zagadka! Śledztwo postępuje naprzód, podawane są różne wątki, ślady, hipotezy, potrzeba identyfikacji ofiary. Aż po moment, że i ta kobieta z baru ma być przesłuchana.
Tak, to jest na pewno jedna z głównych osób dramatu. Choć na początku nikt by się tego nie spodziewał, „widząc” ją po raz pierwszy. No właśnie! Można by więc powiedzieć, że nic nie jest takie, jakim się wydaje. I jest to przestroga, aby z pierwszych sądów nie wyciągać dalekosiężnych wniosków.
Zdarzyło się, że byłam z pewną grupą u papieża Jana Pawła II. Podczas audiencji, której nam udzielił, ówczesny szef przedstawiał nas, uczestników tej wyprawy, i m.in. powiedział o mnie: to „nasza redakcyjna koleżanka”. A na to papież: „Wcale po was tego nie widać!”. Ciekawe więc, co wtedy we mnie zobaczył?
Tego już się nie dowiem. Chyba że znów kiedyś się spotkamy.
