Reklama

Ulica Milwaukee

Niedziela w Chicago 42/2004

Ulica nazywana czasem „polską”

Ulica nazywana czasem „polską”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Milwaukee Avenue to jedna z najdłuższych, jeżeli nie najdłuższa ulica Chicago. Od dziesiątków lat kojarzy się z Polakami. Zawsze na niej mieszkali. Przeciętny Polak poznaje nazwę tej ulicy zwykle już kilka dni po przylocie, potrzebuje jednak kilku lat, by nauczyć się poprawnie ją napisać. Winą za taką dziwną nazwę nie należy obarczać Amerykanów, lecz Indian, od których wywodzi się nie tylko nazwa ulicy, ale również miasta Chicago i jeziora, wzdłuż którego się ono rozciąga.
Milwaukee to niezwykła ulica. Wielokrotnie zmienia swój charakter, strojąc się w szaty społeczności, które dominują na tym czy innym jej odcinku. Zaczyna się w Downtown, po kilkuset metrach przecina autostradę i wkracza do dawnej polskiej dzielnicy, gdzie dominują kościoły pw. św. Stanisława Kostki i Świętej Trójcy, czyli do Trójcowa. Ten dziwny dla przybyszów z Polski zwyczaj nazywania dzielnic od wezwania katolickich kościołów to nie wyłącznie polska tradycja. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu tak samo czyniły inne społeczności Chicago. Kościół bowiem stanowił stały punkt odniesienia nie tylko w wymiarze duchowym, ale i fizycznym: wysokie wieże kościołów bowiem dawały niezawodną orientację pośród gęstej miejskiej zabudowy. Niestety, tradycja ta już prawie całkowicie zaniknęła, a tę funkcję kościołów przejęły parki miejskie. Nadal jednak „świeży” emigrant lub turysta z Polski może być zaskoczony, gdy przeczyta ogłoszenie w prasie: „Sprzedam dom na Władysławowie”. Niesłusznie będzie chciał poprawić ogłoszenie na „we Władysławowie”, nie wiedząc, że chodzi o dom w okolicy kościoła pw. św. Władysława, a nie o nieruchomość na polskim wybrzeżu.
Następnie Milwaukee staje się hiszpańskojęzyczna, a potem znowu polska w okolicach Jackowa. Kto nie mieszkał w Chicago, temu trudno sobie wyobrazić, jak ciasno pobudowane są tutaj domy. Przejście między nimi czasami ma metr lub nieco więcej. Wielu jednak lubi tutaj mieszkać. Wszędzie bowiem można z łatwością dojść pieszo: do kościoła, do przystanku autobusowego i do kolejki, do polskiego lekarza, nie mówiąc o świeżym polskim pieczywie i wędlinach. Jest tutaj również specjalne miejsce, gdzie czeka się na ofertę jednodniowej pracy. Dalej Milwaukee już tylko gdzieniegdzie przybiera swojski charakter, jak przy cmentarzu św. Wojciecha czy w Niles.
Któregoś ranka, na początki mojego pobytu w Chicago, postanowiłem odwiedzić ten prawdziwie polski odcinek ulicy, na Jackowie. Była to chyba sobota. Zaparkowałem samochód i szedłem spokojnym krokiem, zerkając na wystawy sklepowe. Nagle na ulicy zobaczyłem jakiś ruch. Dwóch starszych panów, całkiem elegancko ubranych, mogących mieć po sześćdziesiąt kilka lat, zaczepiło znacznie starszego od nich. Zaczęli na niego krzyczeć, a nawet agresywnie popychać. Okazało się, że biedak zajechał im drogę. Nikomu nic się nie stało, samochody nawet się nie dotknęły, oni jednak nie przestawali. Rzucali wyzwiskami, na szczęście wyłącznie po polsku, tak że amerykańscy przechodnie mogli się jedynie domyślać ich treści. Natychmiast przypomniał mi się kodeks honorowy z dzieciństwa. Zakazywał on bójek z młodszymi i wyraźnie zobowiązywał do stawania w obronie słabszych. Czekałem jednak, ufając, że sytuacja wnet się uspokoi. Nie zanosiło się na to jednak.
Nie mając więc innego wyjścia, podszedłem do szarpiących się. Jakoś odruchowo wyrwało mi się:
- Panowie, przestańcie, przecież wszyscy jesteśmy chrześcijanami.
Po chwili zdałem sobie sprawę, że wybrałem chyba najmniej skuteczny sposób, a w ich oczach całkowicie słusznie mogłem wydać się naiwny. Dziwna rzecz: natychmiast przestali szamotać się i jakby skamienieli. Cała trójka spojrzała na mnie z niedowierzaniem, jakby chcieli zapytać: „przepraszam, co pan mówi?”.
- To po co zajechał nam drogę - jak dziecko głośno zaczął tłumaczyć się jeden z atakujących.
Może się spodziewali, że będę rozdzielał ich siłą. Nie miałem co prawda przewagi liczebnej, prawdą jest jednak, że mogłem wyglądać na silnego człowieka. Widać było jednak wyraźnie, że pytanie to wytrąciło im broń z ręki. Bowiem po chwili wrócili do swoich samochodów i spokojnie odjechali.
Cóż, Milwaukee to rzeczywiście niezwykła ulica.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rodzina Jezusa ma jeden znak rozpoznawczy, posłuszne słuchanie

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Księga Przysłów daje dziś wiązankę sentencji, a pierwsza z nich należy do najodważniejszych zdań teologii politycznej Starego Testamentu: „serce króla w ręku Pana jak płynąca woda; On zwraca je, dokąd sam chce”. Starożytny władca uchodził za pana nieodwołalnych postanowień. Mędrzec spokojnie stwierdza, że i to serce jest gliną w ręku Boga. Zdanie to stało się ulubionym wersetem chrześcijańskiej refleksji o władzy, bo żaden dekret nie zapada poza Opatrznością. Druga sentencja przenosi wzrok z tronu do wnętrza człowieka: „każdego droga zdaje się prawa w jego oczach, lecz Pan waży serca”. Samousprawiedliwienie jest najstarszą z ludzkich sztuk. Bóg jednak waży serca. Stąd wniosek, który prorocy powtórzą wielokrotnie: „postępowanie uczciwe i prawe milsze Panu niż krwawa ofiara”. Kult nie może być przykrywką dla niesprawiedliwości, bo pierwszą liturgią jest sprawiedliwe życie (zob. glossę na 21 IX o Oz 6,6). Końcowe wersety schodzą do konkretu, który boli: „kto uszy zatyka na krzyk ubogiego, sam będzie wołał bez skutku”. Miara miłosierdzia okazanego staje się miarą miłosierdzia otrzymanego. To ta sama zasada, którą Jezus ujmie w błogosławieństwie miłosiernych i w przypowieści o nielitościwym dłużniku (por. glosę na 13 IX). Mędrzec opisuje tu prawo duchowej akustyki. Głuchota na ubogich wraca echem w godzinie własnej biedy.
CZYTAJ DALEJ

Rok prac, zgoda ponad podziałami i nagły zwrot. Ustawa alkoholowa zniknęła z obrad, w tle zarzuty o lobbing

2026-09-22 14:07

[ TEMATY ]

Ustawa alkoholowa

Adobe Stock

Wszystko było dopięte: gotowy tekst, poparcie od lewa do prawa, zaplanowana konferencja po głosowaniu. W piątek 18 września Sejm miał uchwalić nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Głosowania jednak nie było – marszałek Włodzimierz Czarzasty zdjął projekt z porządku obrad na wniosek Polskiego Stronnictwa Ludowego. W koalicji natychmiast padło słowo, które w sprawach alkoholowych wraca od lat: lobbing.

Projekt powstał z połączenia inicjatyw Lewicy i Polski 2050, a prace nad nim trwały niemal rok – przeszedł podkomisję, Komisję Zdrowia i drugie czytanie. Jeszcze w czwartek 17 września komisja do późnych godzin rozpatrywała poprawki zgłoszone w drugim czytaniu, po to, by następnego dnia można było sprawę zamknąć. Jak opisuje „Dziennik Gazeta Prawna", wszystko było przygotowane do głosowania, a zdaniem ekspertów i działaczy trzeźwościowych ustawa przeszłaby przez Sejm nawet bez głosów ludowców. Zamiast tego wróciła do komisji.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV przybędzie do Francji, gdzie rośnie liczba osób, które przyciąga wiara

2026-09-23 09:02

[ TEMATY ]

wiara

Leon XIV we Francji

Vatican Media

W dniach poprzedzających wizytę Papieża we Francji narasta oczekiwanie, wykraczające poza wspólnoty katolickie. Ks. Roger Villegas ze Zgromadzenia Legionistów Chrystusa, rektor bazyliki Notre-Dame de Boulogne, podkreśla rosnącą liczbę młodych i dorosłych, których pociąga wiara, oraz wzrost liczby próśb o chrzest. Jego zdaniem papieska wizyta w Paryżu, Saint-Denis, Lourdes i Metz ukaże cztery różne oblicza Francji, naznaczonej różnorodnością, cierpieniem, poszukiwaniem jedności i nadzieją.

„Francja przeżywa dni poprzedzające wizytę Leona XIV jako czas oczekiwania w atmosferze przypominającej Adwent lub mające się rozpocząć Światowe Dni Młodzieży. Przy czym nie chodzi tylko o ludzi regularnie uczestniczących w życiu Kościoła” - mówi pochodzący z Kolumbii ks. Villegas. Zaznacza, że przygotowania nie ograniczają się do organizacji spotkań. Zmierzają do tego, aby przygotować ludzi do przeżywania wizyty jako wydarzenia wiary. Podkreśla, że entuzjazm ogarnął również ludzi, którzy nie są katolikami.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję