Reklama

Prymas znany i nieznany

Postać Stefana Wyszyńskiego trzeba odkryć na nowo

Niedziela warszawska 5/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Marta Wójcik z warszawskiego Instytutu Prymasowskiego, która na co dzień zajmuje się dziełem Kardynała, ocenia, że jest to w Polsce postać doskonale znana. Ale jak wynika z innej, bardziej obiektywnej perspektywy - jest różnie. Mimo ogłoszonej nowenny, związanej z rocznicami i perspektywą beatyfikacji, wokół jego postaci niewiele się dzieje.
Instytut pomaga jak może w przybliżaniu postaci Prymasa Tysiąclecia. Publikuje i udostępnia dokumenty związane z myślą Kardynała, wspomaga szkoły jego imienia. - Trzeba je wspomagać i motywować - zaznacza Marta Wójcik. - Tych aktywnych nie jest jednak za wiele. Często, poza nazwą, nie mają wiele wspólnego z Kardynałem.

Działa na wyobraźnię

Reklama

O życiu i posłudze kard. Wyszyńskiego powstało kilkanaście filmów dokumentalnych. To niewiele, jak na format tego hierarchy. Jedyny dotąd film fabularny o nim powstał w 2000 r. - „Prymas. Trzy lata z tysiąca”. Choć niektórzy zarzucali mu zbytnie uproszczenie historycznego tła i niektórych okoliczności, miał ogromny wpływ na przybliżenie postaci Prymasa. Film wielu działał na wyobraźnię, także dzięki grającym główne role znanym aktorom: Andrzejowi Sewerynowi (prymas), Zbigniewowi Zamachowskiemu (ks. Skorodecki) i Mai Ostaszewskiej (s. Maria Graczyk). Natomiast uproszczenia, jak tłumaczyła reżyser Teresa Kotlarczyk, były konieczne. - Gdy dostałam propozycję zrobienia filmu, przestraszyłam się. A kiedy przeczytałam pierwszą wersję scenariusza, nie zobaczyłam w nim postaci, z którą mogłam się identyfikować - mówi Kotlarczyk. - Dopiero, gdy zaczęłam czytać o nim, zaczął mi się stawać bliski.
Odtwarzający rolę prymasa Andrzej Seweryn do roli przygotowywał się długo i wytrwale. - Na początku grał człowieka twardego, niemal oschłego. Dopiero w trakcie filmu, w trakcie poznawania tej postaci, miękł, postać stała się lżejsza. Prymas był, bo musiał być twardym człowiekiem, ale był także niezmiernie wrażliwy, wybaczający. Taki jaki powinien być.
Paweł Woldan, twórca dokumentów dotyczących kard. Wyszyńskiego, przygotował niedawno spektakl telewizyjny „Prymas w Komańczy”. Tytułową postać zagrał Olgierd Łukaszewicz. Nie obyło się bez trudności, aktor początkowo propozycję grania tej roli odrzucił.
- Miał bowiem świadomość, z czym się mierzy, że Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński jest dla Polaków skałą, świętością - twierdzi Paweł Woldan. Aktor zaczął oglądać filmy dokumentalne, czytać pisma, listy, kazania, uczyć się gestów Prymasa. Dopiero wtedy „zaskoczył”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szlachectwo zobowiązuje

Reklama

Upamiętnienie zmarłego Prymasa Tysiąclecia rozpoczęło się wkrótce po jego śmierci w maju 1981 r. Zaczęto spontanicznie nadawać imię Prymasa różnym instytucjom. Najpierw przyznawano patronat szkołom związanym z jego życiem i posługą. Pierwsza powstała w jego rodzinnej miejscowości w Zuzeli.
Jednak w latach 80. nadawanie imienia kard. Wyszyńskiego nie było mile widziane przez władze, które w tej sprawie miały decydujące zdanie. Zmieniło się to dekadę później. W 1994 r. imię kard. Wyszyńskiego otrzymała katolicka szkoła podstawowa działająca przy parafii św. Andrzeja Apostoła na Mirowie, a potem następne stołeczne i mazowieckie szkoły, m.in. warszawski Zespół Szkół Społecznych STO.
Szkoła z pewnością odgrywa najważniejszą rolę w poznaniu przez młodych ludzi postaci i dzieła Kardynała. Jest to jednak trudne przy okrajanych programach nauki historii. Chyba że szkoła nosi jego imię. Takich placówek naliczono w Stowarzyszeniu Przyjaciół Szkół im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego ponad 300. - Dzielimy się doświadczeniami, wspieramy się - mówi prezes stowarzyszenia Tadeusz Jadam, dyrektor Zespołu Szkół w Głogowie Małopolskim w Podkarpackiem. Stowarzyszenie organizuje konferencje dla nauczycieli ze stowarzyszonych szkół, pielgrzymki na Jasną Górę i do Komańczy, organizuje zloty „prymasowskich” szkół (kolejny odbędzie się w Warszawie w maju br.) i Ogólnopolski Konkurs „Z Prymasem Tysiąclecia w trzecie tysiąclecie” (w ub.r. odbył po raz dziesiąty).
Z ponad 300 szkół noszących imię Kardynała w stowarzyszeniu jest ok. 100 szkół, z czego, jak oblicza prezes Jadam, ok. połowa jest aktywna. - Organizują konkursy, lekcje, popularyzują postać Patrona, jeżdżą na wycieczki tematycznie związane z kard. Wyszyńskim - mówi Jadam. Nie da się ukryć, że jego szkoła, organizująca sporo imprez związanych z przyszłym błogosławionym, promieniuje na całą Polskę.
W większości szkół znajdują się tablice upamiętniająca Prymasa Tysiąclecia. W szkołach, na holach i korytarzach znajdują się jego portrety, cytaty z dzieł, pamiątkowe fotografie. W niektórych są izby pamięci.

Osiem tomów Prymasa

Reklama

Stowarzyszenie działa pod patronatem Instytutu Prymasowskiego, odgrywającego dominującą rolę w przybliżaniu myśli kard. Wyszyńskiego. Został powołany przez Instytut Świecki Pomocnic Maryi Jasnogórskiej Matki Kościoła (forma życia konsekrowanego), popularnie nazywany Ósemką. Jego członkinie nie bez przyczyny kojarzone są z osobą Prymasa - były jego najbliższymi współpracowniczkami.
Instytut prowadzi Wydawnictwo „Soli Deo” (przygotowało wydanie już ok. 50 książek), posiadające prawa autorskie do tekstów przemówień Prymasa Tysiąclecia. Dotychczas opublikowało osiem tomów jego pism. Opracowania są staranne, zaopatrzone w przypisy i odniesienia biblijne. - Praca jest benedyktyńska - mówi dyrektor wydawnictwa Iwona Czarcińska. I przewidziana jeszcze na lata: dotychczas wydano zbiory pochodzące z lat 1949-62. Tymczasem wydawnictwo jest w posiadaniu sporo ponad 11 tys. różnych wystąpień i wypowiedzi Prymasa. Z tego teksty autoryzowane, to ok. jedna trzecia. Tylko te zostaną opublikowane. Nieautoryzowane teksty zaś są udostępniane osobom, które piszą prace naukowe. Dotychczas, jak obliczają w Instytucie, w oparciu o jego materiały powstało kilkaset prac magisterskich, kilkadziesiąt doktorskich i kilka habilitacji.
Wystąpienia Prymasa były nagrywane, a potem spisywane z taśm na maszynach do pisania. Zachowała się tylko część taśm (ok. tysiąca), gdyż były na bieżąco, wielokrotnie wykorzystywane do nagrań. Od 2000 r. trwa żmudna praca archiwizacji tych taśm. - Instytut zgromadził też ok. 10 tys. zdjęć, na ogół czarno-białych, w ogromnej części z Prymasem w roli głównej. Tylko część była kiedykolwiek pokazana - objaśnia Iwona Czarcińska.

Nowoczesność i tradycja

Część zdjęć zgromadzonych przez Instytut Prymasowski jest przechowywana w Domu Pamięci kard. Wyszyńskiego w Częstochowie, prowadzonym przez Instytut Prymasowski. Dom to bardziej centrum duchowości Prymasa i ośrodek kultury chrześcijańskiej (odbywają się tu m.in. rekolekcje oparte na myśli Kardynała, prelekcje i konferencje) niż klasyczne muzeum. Niemniej można w nim obejrzeć też ekspozycję pamiątek po nim.
Ekspozycje poświęcone kard. Wyszyńskiemu znajdują się też m.in. w Zuzeli (muzeum lat dziecięcych w starym, drewnianym budynku szkoły), a także w miejscach, gdzie był więziony w czasach stalinowskich: Rywałdzie, Stoczku Warmińskim, Prudniku i Komańczy.
Instytut Prymasowski, choć jego prace prowadzi kilka osób i grupa współpracowników, stara się gromadzić wszystko, co na temat Prymasa się ukazuje: czy w formie książkowej, czy wycinków prasowych. Nie gromadzi natomiast pamiątek (przedmiotów) związanych z życiem prymasa Wyszyńskiego. O te zabiega Muzeum Jana Pawła II i Stefana Wyszyńskiego, powstające przy Świątyni Opatrzności Bożej. To będzie największa i z pewnością najciekawsza, częściowo multimedialna ekspozycja pokazująca jego postać.
- Mimo że w muzeum nie zabraknie nowoczesnych technologii, to stawiamy na oryginalne eksponaty - twierdzi dyrektor Paweł Skibiński. Najnowsze trendy muzealne pokazują odchodzenie od treści ściśle multimedialnych. Do łask wracają artefakty. Ludzie na co dzień stykają się ze światem wirtualnym, tymczasem eksponat uwiarygodnia opowieść, przedstawia to, czym ludzie żyli naprawdę.
Muzeum buduje swoją bazę eksponatów od podstaw, dlatego stale poszukuje wszelkich pamiątek związanych z Janem Pawłem II i kard. Stefanem Wyszyńskim. Cenne zdjęcia obu wielkich Polaków pracownicy muzeum uzyskali w czasie wyjazdu dokumentacyjnego w Beskidy. Ich wspólne zdjęcia przekazały siostry zmartwychwstanki.
Bezcenny jest dar od ks. prał. Bronisława Piaseckiego - prymasowska sutanna, a także dowód osobisty Stefana Wyszyńskiego i literatura marksistowska z osobistej biblioteczki interrexa Polski w czasach komunistycznych.
Od Marii Okońskiej, wieloletniej kierowniczki Instytutu Prymasowskiego, muzeum otrzymało lampkę - okręt. Dar dla Prymasa od ks. Henryka Jankowskiego i jego parafian z parafii św. Brygidy w Gdańsku. Ksiądz Prymas, wstrząśnięty masakrą z grudnia 1970 r., przyjął gdańszczan na specjalnej audiencji w 1971 r.

Nie byłoby Papieża

Czy postać Prymasa Tysiąclecia jest znana Polakom? Sądząc np. po liczbie ulic, szkół, pomników itp. jego imienia, rozrzuconych po całej Polsce - musi być znany doskonale. Ale tak nie jest. Niewątpliwie Prymasa przysłonił Papież Polak. Reżyserzy, Teresa Kotlarczyk i Paweł Woldan podkreślają, że opowiadając o takiej postaci jak Stefan Wyszyński, można przedobrzyć, można go potraktować jak posąg, relikt, rodzaj ilustracji, a nie jako człowieka. - Tymczasem trzeba pokazać jego duszę - twierdzi Kotlarczyk.
Długo zmagali się z tą postacią słynni aktorzy, Olgierd Łukaszewicz i Andrzej Seweryn. Powód? Chyba także to, że postać Prymasa Tysiąclecia - która powinna być doskonale znana - wciąż taką nie jest. Z pewnością pomoże w tym beatyfikacja i - zachowując wszelkie proporcje - nowoczesne muzeum powstające przy Świątyni Opatrzności Bożej.
Postać Stefana Wyszyńskiego trzeba odkryć na nowo.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kto teraz będzie rządził Wenezuelą? Trump zabrał głos

2026-01-03 18:39

PAP

Wenezuelczycy w USA dziękują prezydentowi Trumpowi za akcję w Caracas

Wenezuelczycy w USA dziękują prezydentowi Trumpowi za akcję w Caracas

Będziemy w rządzić Wenezuelą do czasu przeprowadzenia bezpiecznej, porządnej i rozsądnej transformacji - ogłosił w sobotę prezydent USA Donald Trump podczas konferencji prasowej. Jak dodał, chce wolności dla Wenezuelczyków.

Podziel się cytatem - powiedział Trump.
CZYTAJ DALEJ

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo – czytamy w Ewangelii

2025-12-31 15:53

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo – czytamy w Ewangelii. Jan Apostoł jest jedynym, który rozpoczyna swoją Ewangelię nie tekstem historycznym, ale jakimś rodzajem poezji czy wręcz śpiewu.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.
CZYTAJ DALEJ

Kuba będzie kolejnym celem USA? "Są w dużych tarapatach"

2026-01-04 17:31

[ TEMATY ]

Kuba

Stany Zjednoczone

kolejny cel

duże tarapaty

Adobe Stock

Kuba

Kuba

Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział w niedzielę telewizji NBC, że Kuba będzie celem kolejnych działań USA po operacji przeciwko Wenezueli, twierdząc że komunistyczny reżim jest „w dużych tarapatach”.

Rubio odniósł się do możliwych działań wobec Kuby podczas niedzielnego wywiadu dla telewizji NBC w programie „Meet the Press”. Pytany, czy kubański reżim będzie kolejnym „celem” USA, Rubio odparł, że jest on „wielkim problemem”. Dopytywany, czy jego odpowiedź oznacza „tak”, potwierdził.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję