Reklama

Różne oblicza postu

Niedziela wrocławska 11/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Szymon Helwin: - Post kojarzy nam się najczęściej z jedzeniem, a właściwie z tym, że nie możemy zjeść czegoś, na co właśnie mamy ochotę. Czy istnieją inne wymiary postu, których nie dostrzegamy?

Reklama

Ks. Zbigniew Stokłosa: - Najczęściej post odnosimy do niejedzenia mięsa w piątek w ciągu roku, w Wielki Piątek, w Środę Popielcową czy tradycyjnie podczas wieczerzy wigilijnej. Post jednak to nie tylko niejedzenie. Gdyby ktoś tak myślał, to jest w błędzie. Post to dobrowolne wyrzeczenie się czegoś na jakiś czas określony, które ma swój duchowy cel. Często post jest źle rozumiany i redukuje się go do potrzeb ciała i sylwetki, dlatego modne są różne terapie odchudzające i diety. To wszystko są jednak tylko zewnętrzne praktyki niemające nic wspólnego z postem. Można pościć dla siebie i można pościć dla Boga i nasz post chrześcijański powinien mieć cel tylko i wyłącznie duchowy. Jego sensem jest zbliżać się do Boga. Pismo Święte ukazuje nam ludzi, którzy post łączyli z modlitwą. Tak czynił Mojżesz, Eliasz, Dawid, Estera, Jezus oraz apostołowie. Każdy chrześcijanin jest wezwany do postu, ale nie może traktować tego, jako jakiś trening, ale jako okazję, aby się umocnić Duchem Świętym. Poprzez post otwieramy Bogu jedną z dróg dotarcia do nas. Gdy człowiek pości nie ze względu na siebie, ale ze względu na Boga - to Bóg człowieka porządkuje, układa; układa w nim to, co jest ważne, i to, co jest mniej ważne. Poszcząc, otrzymujemy od Boga wskazówki, o co warto zabiegać, a co jest zbyteczne. Nie zajmujemy się też rzeczami niepotrzebnymi. Post jest oczyszczeniem serca od nieuporządkowanych przywiązań, aby sobie przypomnieć, że trzeba się troszczyć przede wszystkim o wieczne zbawienie. Post to rezygnacja z tego, czym żyje ciało - a to nie tylko jedzenie, ale wiele innych przyjemności czy przywiązań. To wszystko po to, aby wzmocnić duszę, aby bardziej otworzyć się na Boga; aby w naszym życiu było więcej Boga.

- Co post może wnieść w życie każdego z nas? Czy warto pościć?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Diakon Michał Mraczek: - Warto, bo post daje nam prawdziwe poczucie wolności. Jeśli z czegoś, co jest dla nas ważne, rezygnujemy dla nadprzyrodzonego powodu, jesteśmy prawdziwie wolni. Niestety, dziś ludzie często o tym zapominają, a post jest świadectwem prawdziwej wolności i może dawać poczucie pełnej niezależności w sobie samym. Ale nie jest to jedyny wymiar Wielkiego Postu. Post jest doskonałą okazją do indywidualnego spotkania się z Bogiem. Jest to przestrzeń ciszy i refleksji. W tym wymiarze także warto wykorzystać czas Wielkiego Postu. Chciałbym tu jeszcze zwrócić uwagę, że post nie ogranicza się do redukowania spożywanych przez nas pokarmów. W tradycji Kościoła znamy również post uszu, czy post oczu. I można spróbować też tego wymiaru postu i odmawiać sobie nie tylko jedzenia, ale zrezygnować z oglądania lubianego serialu czy słuchania muzyki. Takie dobrowolne wyrzeczenie się czegoś, co jest dla mnie ważne, zyskuje bardzo wiele w oczach Bożych.

- Charakterystycznym znakiem Wielkiego Postu jest popiół, którym posypywane są głowy wiernych. Skąd bierze się popiół i co symbolizuje?

Reklama

Ks. Z.S: - Popiół jako symbol żalu, bólu serca i pokuty znany jest już w Starym Testamencie i pogańskiej starożytności. Także Jezus wspomina tę symbolikę pokuty, kiedy wyrzuca galilejskim miastom Korozain i Betsaidzie, że pomimo wielu cudów, których tam dokonał, nie nawróciły się: „Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły”.
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa posypaniem głów popiołem rozpoczynała się publiczna pokuta za najcięższe grzechy. Wraz z zaprzestaniem praktyki pokuty publicznej pod koniec pierwszego tysiąclecia coraz rzadziej spotykało się posypywanie popiołem. Były jednak wspólnoty, w których praktykowano posypanie popiołem w Środę Popielcową. Papież Urban II w 1091 r. na Synodzie w Benewencie, polecił we wszystkich Kościołach zachowywać zwyczaj posypania głów popiołem. W XI wieku spotykamy już specjalną modlitwę na poświęcenie popiołu, a dopiero w XII wieku powstał przepis, aby popiół uzyskiwać w wyniku spalania palm z Niedzieli Palmowej poprzedzającego roku.

- Każdy Kościół ma swoje lokalne tradycje. Ostatnie lata spędził Ksiądz w Niemczech. Czy niemieckie zwyczaje wielkopostne różnią się od polskich?

Reklama

Ks. Z.S.: - Jak każdy lokalny kościół, tak i Kościół niemiecki ma swoje tradycje, zwyczaje, które pielęgnuje. Pierwszą różnicą, która się rzuca w oczy, jest sposób przyjęcia popiołu. Gdy my przyzwyczajeni jesteśmy do posypywania głowy popiołem, tam kapłan czyni znak krzyża na czole „mazią” powstałą z popiołu i wody święconej. Jest to pozostałość z praktyki w XI wieku: duchowieństwu i świeckim mężczyznom posypywano głowy, natomiast kobietom czyniono znak krzyża z popiołu na czole.
Nieznanym u nas zwyczajem jest rozwieszanie przed ołtarzem malowidła na płótnie tzw. Fastentuch albo Hungertuch (velum quadragesimale). Jest to nawiązanie do zasłony w świątyni. To płótno oddziela optycznie wspólnotę od ołtarza i co uniemożliwia widzenie liturgii. Jest to wyraz duchowego postu, który łączy się z cielesną pokutą. Płótno ma nie tylko uzmysławiać biedę materialną, ale także udrękę na skutek oddalenia od Boga. Pierwsze tego typu zasłony postne spotykane były w XIII wieku. Podobną do naszej praktyki, jest praktyka głoszenia kazań postnych. Najczęściej odbywa się to w katedrach lub w jednym kościele w większej miejscowości. Często spotykanym zwyczajem jest odprawianie w Wielki Piątek przed południem Drogi Krzyżowej na kalwariach.

- Jesteśmy przyzwyczajeni do 40-dniowego okresu postu. Ale jak to wyglądało w początkach chrześcijaństwa. Czy post zawsze trwał 40 dni?

Dk. M.M.: - Nie, okres 40-dniowego przygotowania ukształtował się nieco później. Źródła historyczne podają nam różne informacje dotyczące postu. Dokumenty z I wieku podają, że post trwał od jednego do czterech dni. Późniejsze mówią o trzytygodniowym okresie przygotowania do Wielkanocy, a nawet o trwającym aż 7 tygodni. Trzeba tu jednak zauważyć, że dość szybko ustaliła się praktyka 40- dniowego postu. Kluczem do zrozumienia jest tu przede wszystkim Biblia i symbolika liczby 40. Liczba 40 w tradycji biblijnej oznacza okres przygotowania i oczyszczenia. I kiedy sięgniemy do Pisma Świętego, to zauważymy, że ta liczba wielokrotnie powraca - i tak Chrystus był 40 dni na pustyni, o czym usłyszymy w Ewangelii na początku Wielkiego Postu, ale również 40 dni i 40 nocy padał deszcz, który spowodował potop, naród izraelski 40 lat przebywał na pustyni. Wielki Post ma bardzo bogatą symbolikę, ale warto pamiętać, że jest okresem oczyszczenia i przygotowania do najważniejszych świąt naszej wiary.

Reklama

- W Wielkim Poście w naszych kościołach odprawiane są nabożeństwa przypominające o Męce Chrystusa. Myślę tu o „Gorzkich żalach” i nabożeństwie Drogi Krzyżowej, które cieszą się sporą popularnością. Co sprawia, że są one tak lubiane?

Dk. M.M.: - Motyw Męki Pańskiej należy obok chrztu i pokuty do przewodnich motywów Wielkiego Postu. W naszej polskiej tradycji zapisał się jakoś szczególnie mocno, co jest związane z trudną i bolesną historią naszego narodu. Szczególnie wyeksponowany jest w nabożeństwie Drogi Krzyżowej i „Gorzkich żali”. Współczesny człowiek tak naprawdę bardzo potrzebuje przestrzeni do pewnej refleksji, do zastanowienia się. I trzeba przyznać, że oba te nabożeństwa stwarzają ku temu bardzo dobre warunki - a ich duża popularność najlepiej o tym świadczy. Warto zauważyć również, że te nabożeństwa skupiają nie tylko ludzi starszych, ale również młodych. Doskonałym dowodem tego jest akademicka Droga Krzyżowa, która od wielu lat jest organizowana w piątek przed Niedzielą Palmową, skupiająca setki ludzi, i to głównie ludzi młodych. Jest to najlepsze świadectwo, że jest to coś, czego potrzebujemy, że potrzebujemy refleksji nad własnym życiem. Bo choć nabożeństwa te skupiają naszą uwagę nad męką i śmiercią Chrystusa, to również skłaniają nas do refleksji nad naszym własnym życiem.

- Jezus mówi, że w czasie postu nie powinniśmy być posępni. Jak przeżywać post w codzienności?

Ks. Z.S.: - Każdy post podejmuje człowiek dobrowolnie jako przygotowanie do pewnej przemiany czy do otrzymania daru. Jeżeli post będzie rozumiany tylko jako przymus lub tradycja, bez akceptacji człowieka i bez głębszego rozumienia sensu postu, wtedy będzie on uciążliwy, może nawet nie do wytrzymania. Aby post był przeżyty w radości, trzeba chcieć pościć.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O. Marcin Ciechanowski: Sama wizyta w sanktuarium nie wystarczy; ważniejsze jest, żeby Jezus był we wnętrzu serca

2026-07-13 13:43

[ TEMATY ]

o. Marcin Ciechanowski

Karol Porwich/Niedziela

O. Marcin Ciechanowski

O. Marcin Ciechanowski

Sama wizyta w kościele czy sanktuarium nie wystarczy, bo ważniejsze jest, żeby Jezus był we wnętrzu mojego serca – podkreśla o. dr Marcin Ciechanowski, nowy dyrektor Biura Prasowego Jasnej Góry i rzecznik jasnogórskiego sanktuarium.

Ojciec Ciechanowski od 30 lat jest paulinem i pełnił w zakonie różne funkcje. Zajmował się duszpasterstwem: akademickim, dzieci i młodzieży. W ostatnich latach posługiwał w klasztorze jako podprzeor i nadal pełni posługę egzorcysty archidiecezjalnego. Jest wielkim pasjonatem Biblii i Kościoła, a Częstochowianom i pielgrzymom dał się poznać ze specyficznego poczucia humoru, które nie raz powodowało salwy śmiechu wśród przybywających do Sanktuarium na Jasnej Górze ludzi.
CZYTAJ DALEJ

Nie sztuką jest kochać ładnego, młodego, zdrowego, ale takich, którzy wymagają

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Mt 10, 34 – 11, 1. <- KLIKNIJ

Poniedziałek, 13 lipca. Wspomnienie świętych pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję