Reklama

Święta ostatnie?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Za rok może być zupełnie inaczej. Może to już ostatnia taka zima? Może to już ostatnia na tym świecie tak urokliwa niedziela? Trudno uwierzyć, ale coraz głośniej o tym, że obecne święta Bożego Narodzenia mogą być ostatnie w historii naszej cywilizacji. I miałoby już nigdy potem nie być Sylwestra i Nowego Roku? Niemożliwe! Coś takiego mogli wymyślić tylko okrutni Majowie, którzy nie wiedzieli, jak w ten jedyny wieczór smakują wigilijne śledzie, albo jak w Sylwestra o północy musuje rosyjski szampan. W najgorszych snach trudno o takie wizje, jakie snują katastrofiści, inspirowani starożytnym kalendarzem Majów, który kończy się akurat 21 grudnia 2012 r. Potem ma nie być nic. Jednym słowem - koniec świata!
Całe szczęście, że zdążymy jeszcze „haratnąć w gałę”, czyli sprawdzić, jak nowe stadiony i drogi wytrzymają zamieszanie związane z „Euro 2012”. Ciekawe, kto zostanie mistrzem i czy polska drużyna strzeli chociaż jednego gola komukolwiek? Ale jakie to wtedy będzie miało znaczenie? Przecież za niecały rok wszystko rozsypie się w pył, gdy kometa zatopi swoje jądro (a potem warkocz?) w Atlantyku. Kto pamiętać będzie o golach i pucharach, gdy fale tsunami porwą kolorowe reklamy i trybuny dla „kiboli”? Główkuję dalej, że akurat potop dałoby się jakoś przeżyć, uciekając na wzgórza Roztocza lub Pagóry Chełmskie. Jak jednak żyć dalej, gdy Słońce ziać będzie zjonizowaną lawą ognistą i Ziemia fiknie koziołka? Przecież wszystko przekręci się do góry nogami. Ale, ale…, gdzie wtedy będzie góra, a gdzie dół, i niby względem czego? Na dodatek mają się przestawić bieguny: południe będzie na północy, a północ tam, gdzie teraz południe. Siłą rzeczy, Słońce wzejdzie na zachodzie, a zajdzie na wschodzie. Wiatr słoneczny ma jeszcze zdmuchnąć magnetosferę Ziemi, co wykasuje wszelki zapis elektroniczny na jakimkolwiek nośniku. Wyczyści to dyski twarde w komputerach i znikną wszelkie dane (także filmy!) na CD. Przestaną działać telewizory, lodówki i telefony komórkowe! Papierowe książki rozbłysną jak pochodnie, a stare płyty analogowe z muzyką stopią się jak… masło. No właśnie, a co stanie się z moim ulubionym masłem? Wyparuje? Tego faktycznie mogę nie przeżyć!
Próbuję odpędzić od siebie te futurystyczne koszmary, ale nie jest to takie łatwe. Już zimny pot czuję na plecach i zaczynam nerwowo przebierać w miejscu nogami. Spokojnie, tylko spokój może nas uratować! A tu jeszcze święta… Wypadałoby w związku z tym końcem świata jakoś godnie i z fantazją je przygotować i przeświętować, skoro mają być… ostatnie. Może tym razem bez choinki i karpia? Niech pożyją sobie jeszcze rok dłużej. Tylko jak przekonać do tego dzieci i żonę? A co z prezentami? Po co komu te błyskotki w kolorowych pudełkach? Z czego się cieszyć, gdy za rok nie doczekamy Wigilii. A może w tym roku urządzić sobie podwójne święta i czynić wszystko po dwakroć, jako że za rok już się nie da? Gdyby tak postawić w domu dwie choinki, zaśpiewać dwa razy więcej kolęd, zjeść dwie wieczerze - oczywiście, wszystko na rzecz roku 2012. Tylko, czy wytrzyma to nasz domowy budżet i żołądki? A i nieszczęście gotowe, gdy w ślad pójdą znajomi i wypiją dwa razy więcej wódki niż zwykle. To chyba nie najlepszy pomysł. A w kościele i tak tylko jedna Pasterka, bo drugiej północy nie da się ogłosić. Czasu nie można oszukać. Akurat pracuje on na naszą niekorzyść i z każdym tyknięciem zegara, coraz bliżej nam do 21 grudnia 2012 r.
Cóż więc mamy robić? Może jak nigdy, wyjechać do jakichś egzotycznych krain i nie przejmować się niczym? Udawać, że świąt już nie ma, a za rok będzie co ma być. Że też Pan Bóg musiał osadzić człowieka na tak kruchej planecie! A tej komety, co leci podobno na nas, nie mógłby pacnąć po łbie i skierować gdzieś w dzikie ostępy kosmosu? W przeciwnym wypadku wyginiemy jak dinozaury! To trochę nielogiczne, bo na co Panu Bogu wszechświat bez Ziemi i ludzi? Przecież tylko Nas stworzył „na obraz i podobieństwo”. Tym samym, nie powinien się zdarzyć żaden koniec ziemskiego świata! Jeśli już - niech wali się wszystko! Jak szaleć - to szaleć! Od krańca po kraniec. Przynajmniej nikt nikomu nie będzie zazdrościć, że miał szczęście i się ostał.
A jeśli to wszystko „strachy na Lachy” i ktoś ma interes w szerzeniu takich wizji i przepowiedni? Zawsze przy okazji można coś zarobić, trochę postraszyć, napędzić ludzi do jakiejś sekty. Osobiście nie znam ani jednej przepowiedni, która by się spełniła, a w swoim życiu czytałem ich sporo. W Biblii jest napisane, że nikt poza samym Bogiem nie zna tej daty: „Ale o tym dniu i godzinie nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec” (Mk 13, 32). A skoro nikt tego nie zna, więc nikt nie ma prawa ogłaszać takich rewelacji i mącić ludziom w głowach. W XX wieku i na przełomie stuleci udało nam się przeżyć już niejeden „koniec świata”. Najczęściej różne daty wskazywali Świadkowie Jehowy oraz Adwentyści Dnia Siódmego - i nic. Świat (Ziemia) nadal się kręci, a Słońce przyjemnie grzeje. Zdarzeniem, które istotnie może nam się przytrafić w najbliższym czasie, jest koniec obecnej cywilizacji, a właściwie kres obecnego porządku świata. Można to oczywiście nazwać końcem świata, ale byłby to raczej tylko koniec „naszego świata”. Moim zdaniem, nie ma czego żałować. Na pewno nie będzie gorszy niż jest.
Nie mam wątpliwości, że Majowie nie mieli żadnych proroczych zdolności. Przecież nie potrafili nawet przewidzieć prawdziwego końca własnego świata. To, że urwał im się kalendarz na 21 grudnia 2012 r. - o ile dobrze wyliczono tę datę - mogło wynikać z wielu powodów. Może nie chciało im się wykuwać w skale znaków na kolejne ponad 3 tys. lat? Jak twierdzą historycy, ok. 900. roku naszej ery Majowie nie wiadomo czemu porzucili swoje miasta i poszli sobie nie wiadomo gdzie. A my się teraz stresujemy. Najwyższa pora wyjść z domu na grzane piwo, a po drodze kupić choinkę. Jedną! Do siego roku!

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Znak Jonasza” w Ewangelii oznacza przede wszystkim osobę proroka

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pl.wikipedia.org

Jonasz głosi w Niniwie, grafika Gustawa Doré

Jonasz głosi w Niniwie, grafika Gustawa Doré
Jonasz słyszy słowo Pana „po raz drugi”. Księga ukazuje Boga, który ponawia posłanie, gdy prorok wraca z drogi ucieczki. Niniwa jest „wielkim miastem”, znakiem potęgi Asyrii, państwa budzącego grozę w Izraelu. Przepowiadanie ma formę skrajnie krótką. W hebrajskim brzmi: ʿôd ʾarbaʿîm yôm wə-nînəwê nehpāket – pięć wyrazów. Czasownik nehpāket pochodzi od rdzenia hāpak, „przewrócić, odmienić”. Ten sam rdzeń opisuje „przewrócenie” Sodomy, a tutaj staje się zapowiedzią, która prowadzi do przemiany całego miasta. Liczba czterdzieści w Biblii wiąże się z czasem próby i oczyszczenia. Reakcja Niniwitów zaczyna się od wiary: „uwierzyli Bogu”. Potem pojawia się post, wór i popiół, od możnych do najuboższych. Uderza włączenie zwierząt w znak publicznej pokuty. Tekst podkreśla także konkretną zmianę postępowania: odejście od „gwałtu” (ḥāmās), czyli przemocy i wyzysku. Finał nie opisuje wzniosłych uczuć, lecz czyny: „Bóg widział ich postępowanie”. Sformułowanie o tym, że Bóg „pożałował” kary, należy do biblijnego języka mówiącego o Bogu w kategoriach ludzkich (antropopatia); akcent pada na Jego wolę ocalenia. Św. Hieronim zwraca uwagę na wariant Septuaginty, gdzie w Jon 3,4 pojawia się „trzy dni”, i broni lektury „czterdzieści”, łącząc ją z postem Mojżesza, Eliasza i Jezusa. Św. Augustyn tłumaczy, że groźba wobec Niniwy nie jest kłamstwem, skoro prowadzi do nawrócenia. Św. Jan Chryzostom widzi w Niniwie miasto ocalone dzięki upomnieniu, które budzi sumienie, a nie zaspokaja ciekawość o przyszłości. Liturgia Wielkiego Postu stawia tę scenę przy prośbie o znak i kieruje spojrzenie ku nawróceniu, które obejmuje decyzje i relacje.
CZYTAJ DALEJ

Bp Varden: znakiem wolności pozostaje Syn Boży

2026-02-24 13:09

[ TEMATY ]

Bp Erik Varden

Vatican Media

Czy wolność może stać się narzędziem opresji? W kolejnym rekolekcyjnym rozważaniu bp Erik Varden przestrzegał przed manipulowaniem ideą wolności w imię „partii”, „gospodarki” czy „historii”. „Jedyna wolność mająca sens jest wolnością osobową; a wolność jednej osoby nie może unieważniać wolności drugiej” - wskazał biskup Trondheim w czasie rekolekcji dla Papieża i Kurii Rzymskiej.

We wtorkowym rozważaniu zatytułowanym „Stać się wolnymi”, bp Varden wskazał, że pojęcie „wolności” stało się przedmiotem dyskusji w debacie publicznej. „Wolność jest dobrem, do którego wszyscy dążymy; sprzeciwiamy się wszystkiemu, co grozi jej ograniczeniem lub zawężeniem. W rezultacie język wolności stał się skutecznym narzędziem retorycznym” - wskazał hierarcha.
CZYTAJ DALEJ

Papież: tylko serca pełne pokoju budują sprawiedliwy i trwały pokój

2026-02-24 16:32

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

Nieznany dotąd wstęp Leona XIV do książki „Peace Be with You!”, wydanej przez HarperCollins, ukazuje pokój jako „dar i zobowiązanie” i „jedną z wielkich kwestii naszych czasów”. Od 24 lutego publikacja jest dostępna w Stanach Zjednoczonych i innych krajach anglojęzycznych jako angielska wersja książki „E pace sia!”, ogłoszonej w sierpniu 2025 r. przez Libreria Editrice Vaticana. Książka ukazała się po polsku nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu pod tytułem „Pokój wam!”.

We wstępie Papież Leon XIV podejmuje refleksję nad pokojem jako rzeczywistością o podwójnym wymiarze: „zarówno dar, jak i zobowiązanie”. Pokój jest - jak pisze - „darem od Boga budowanym przez mężczyzn i kobiety na przestrzeni wieków”, ale równocześnie zadaniem powierzonym ludzkiej odpowiedzialności.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję