Uroczyste Nieszpory o godz. 17.00 w Bazylice zakończyły rok 2004. Liturgii, w której wzięli udział ojcowie i bracia jasnogórscy, księża goście, pielgrzymi i mieszkańcy Częstochowy, przewodniczył bp Antoni Długosz z Częstochowy. Byli obecni: generał Zakonu Paulinów - o. Izydor Matuszewski z zarządem oraz przeor Jasnej Góry - o. Marian Lubelski. „Jutro uświadomimy sobie początek nowej drogi. Staniemy przed niewiadomą naszych losów. Wiara zapewnia nas, że Bóg jest Opatrznością, i czuwa nad każdym swoim dzieckiem - mówił w słowie Bożym bp Długosz. - Dwanaście nowych miesięcy to wielka szansa dla każdego z osobna i dla całego narodu. Czy nie zmarnujemy znowu dawanej nam szansy? Warto zapamiętać, że nie braknie nam czasu wówczas, gdy wykorzystamy go w duchu miłości. Ona potrafi przesuwać granice w wieczność”. Po nabożeństwie przebłagalno-dziękczynnym za miniony rok Celebrans poprowadził po Bazylice procesję eucharystyczną, której towarzyszyła Jasnogórska Orkiestra Dęta pod dyr. Marka Piątka. Na zakończenie kustosz sanktuarium - o. Ignacy Rękawek przedstawił roczne sprawozdanie z działalności Jasnej Góry. W nocnym czuwaniu tradycyjnie już modlili się uczestnicy Pieszej Pielgrzymki z Warszawy. Dwanaście uderzeń gongu o północy w Bazylice poprzedziło uroczystą Mszę św. na powitanie roku 2005. Mszy św. przewodniczył bp Jan Wątroba z Częstochowy, z którym koncelebrowali m. in.: Ojciec Generał, Ojciec Przeor oraz ojcowie konwentu jasnogórskiego. Bp Jan Wątroba powiedział do zgromadzonych w Bazylice i Kaplicy pielgrzymów: „W jasnogórskim Sanktuarium spotykamy wizerunek Królowej Pokoju z Synem na ręku, który nam błogosławi. To z tego obrazu czerpał wewnętrzny pokój, pewność co do słuszności swoich decyzji ojciec przeor Augustyn Kordecki. To obrona tego Obrazu i Sanktuarium Jasnogórskiego 350 lat temu doprowadziła do zakończenia wojny i zaowocowała pokojem. Więc dziś rozpoczęty nowy rok zawierzajmy Bożej Rodzicielce Maryi z tą nadzieją w sercu, że ten rok z Nią przeżywany, być może niełatwy, będzie przecież błogosławiony i ubogacony tymi dobrami, które przynosi nam Chrystus - Książe Pokoju”. Na zakończenie noworocznej Pasterki o. Lubelski złożył życzenia przybyłym i łączącym się za pośrednictwem Radia Jasna Góra i Radia Maryja: „Przesyłam wszystkim bardzo serdeczne życzenia noworoczne pokornego kontemplowania tajemnicy Miłości, tajemnicy «Boga z nami» prosząc nieustannie, abyśmy pod opieką Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, Jasnogórskiej Matki Kościoła i Królowej Polski zawsze odnajdywali nowe motywy życia i nadziei” - mówił. Asystę noworocznych uroczystości przygotowali bracia paulini i postulanci pod kierunkiem jasnogórskiego ceremoniarza - o. Dariusza Szuby. Śpiewy prowadził o. Kamil Szustak, a na organach grał podprzeor Jasnej Góry - o. Sebastian Matecki.
Po Mszy św. na jasnogórskim placu oddano 12 wiwatów z baterii dział na powitanie Jubileuszowego Roku 350-lecia Obrony Jasnej Góry przed szwedzkim potopem. Strzały oddano pod kierunkiem jasnogórskiego artylerzysty - br. Józefa Trynieckiego. Całość prowadził o. płk Jan Golonka.
Koncert kolęd
Pierwszy w nowym 2005 roku koncert na Jasnej Górze zabrzmiał w niedzielę - 2 stycznia. Najpiękniejsze polskie kolędy zaprezentowali: Chór Bazyliki Ojców Cystersów z krakowskiej Mogiły, przygotowany przez Stanisława Kowalczyka, soliści: Iwona Sawulska - sopran, Liliana Pociecha - sopran, Stanisław Kowalczyk - bas, oraz Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Częstochowskiej pod batutą Tomasza Chmiela, który też dokonał aranżacji kolęd. Koncert zorganizowali: Klasztor Ojców Paulinów, Ośrodek Promocji Kultury „Gaude Mater” i Filharmonia Częstochowska.
Jasnogórski Telefon Zaufania
(0-34) 365-22-55 czynny codziennie od godz. 20.00 do 24.00
W skrócie
1 stycznia Mszę św. dla tradycyjnej, corocznej Pielgrzymki Fryzjerów i Kosmetyczek z Częstochowy odprawił o. Piotr Urbanek. W pielgrzymce, przygotowanej przez Cech Rzemiosł Różnych w Częstochowie, wzięło udział ok. 40 osób.
Zapowiedzi
8-16 stycznia - Nowenna przed uroczystością św. Pawła I Pustelnika - każdego dnia o godz. 18.00 - Bazylika Jasnogórska
Pierwszym kanonizowanym świętym jest ewangeliczny Dobry Łotr, którego krzyż stał obok Krzyża Jezusowego na Kalwarii. Formułą kanonizacyjną były słowa Chrystusa: „Dziś jeszcze ze mną będziesz w raju”
(Łk 23, 43). W przypadku Dobrego Łotra widać najwyraźniej bezgraniczną moc Bożego miłosierdzia. On sam pokazuje jednocześnie, że w każdej chwili, nawet w ostatnim momencie życia, można jeszcze powrócić
do Boga. Trzeba jedynie wyznania win, szczerej skruchy, żalu za popełnione grzechy i bezgranicznego zaufania Bogu. To, czego doświadczył Dobry Łotr na Kalwarii w dniu, w którym umarł Chrystus, można bez
obawy nazwać spowiedzią.
Imię Dobrego Łotra - Dyzma - znamy z apokryfów. Jeden z nich mówi, że Matka Boża, uciekając razem ze św. Józefem i Dzieciątkiem Jezus do Egiptu, zatrzymała się w jednej z przydrożnych
gospód. Miała ona należeć do rodziców Dyzmy, który w ten sposób pierwszy raz w swoim życiu spotkał Chrystusa. Później zszedł na złą drogę, ale ostatecznie, dzięki postawie na krzyżu, dostąpił zbawienia.
Kościół na Wschodzie czci Dyzmę jako męczennika. W Polsce w sposób szczególny oddaje się cześć Dobremu Łotrowi w archidiecezji przemyskiej. Jest patronem skazanych na śmierć oraz grzeszników wracających
do Boga. Liturgiczne wspomnienie Dobrego Łotra Kościół obchodzi 26 marca.
To - wbrew pozorom - bardzo trudne i poważne pytanie. Przecież w głowie się nie mieści zestawienie razem dwóch słów: „dobry” i „łotr”. Za życia byłem pospolitym kakoűrgos, czyli kryminalistą i recydywistą zarazem. Byłem po prostu ZŁOCZYŃCĄ (por. Łk 23,39-43). Wstyd mi za to. Naprawdę... Nie czyniłem dobra, lecz zło. Dlatego też do tej pory czuję się zażenowany, kiedy ludzie nazywają mnie Dobrym Łotrem... W moim życiu nie mam właściwie czym się pochwalić, więc wolę o nim w ogóle nie mówić. Nie byłem przykładem do naśladowania.
Moje prawdziwe życie zaczęło się dopiero na krzyżu. Faktycznie zacząłem żyć na parę chwil przed śmiercią. Obok mnie wisiało Dobro Wcielone - Nauczyciel z Nazaretu, który przeszedł przez życie „dobrze czyniąc” (por. Dz 10,38). Zrozumiałem wtedy, że aby naprawdę ŻYĆ, to wpierw trzeba po prostu umrzeć! I ja umarłem! Naprawdę umarłem! Wtedy wreszcie dotarło do mnie, że totalnie przegrałem życie... Właśnie w tym momencie Jezus wyciągnął do mnie pomocną dłoń, choć ta nadal tkwiła przymocowana do poprzecznej belki krzyża. Właśnie w tej chwili poczułem na własnej skórze siłę miłości i przebaczenia. Poczułem moc, którą dać może tylko świadomość bycia potrzebnym i nadal wartościowym, nadal użytecznym - człowiekiem... W końcu poczułem, że ŻYJĘ naprawdę! Wcielona Miłość tchnęła we mnie ISTNIENIE!
Może więc dlatego niektórzy uważają mnie za pierwszego wśród świętych. Osobiście sądzę, że to lekka przesada, lecz skoro tak myślą, to przecież nie będę się im sprzeciwiał. W tradycji kościelnej nadano mi nawet imię - Dyzma. Pochodzi ono z greki (dysme, czyli „zachód słońca”) i oznacza: „urodzony o zachodzie słońca”. Przyznam, iż jest coś szczególnego w znaczeniu tego imienia, bo rzeczywiście narodziłem się na nowo, właśnie o zachodzie słońca, konając po prawej stronie Dawcy Życia.
Jestem patronem więźniów (również kapelanów więziennych), skazańców, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników. Oj! Sporo ludzi obrało mnie za orędownika. Ci pierwsi wydają nawet w Polsce specjalne pismo redagowane właśnie przez nich, które nosi tytuł... Dobry Łotr.
Sztuka przedstawia mnie na wiele sposobów. Raz jestem młodzieńcem, innym razem dojrzałym mężczyzną. W końcu zaś mam wygląd zmęczonego życiem starca. Co artysta to inna wizja... Któż może nadążyć za sztuką?.. Na pewno nie ja!
Zwykle moim jedynym strojem bywa opaska na biodrach lub tunika. Natomiast na ikonach jestem ubrany w czerwoną opończę. Krzyż, łańcuch, maczuga, miecz lub nóż stały się moimi atrybutami.
Cóż takiego mogę jeszcze o sobie powiedzieć? Chyba tylko tyle, że Bóg każdemu daje szansę. KAŻDEMU! Skoro dał ją mnie, to może również dać ją i Tobie! Nikt nigdy przed Bogiem nie stoi na straconej pozycji! I tego się w życiu trzymajmy!
Z wyrazami szacunku - św. Dobry Łotr
We Włoszech zmarła 55-letnia mieszkanka Toskanii cierpiąca na ciężką postać stwardnienia rozsianego; paraliż nie pozwalał jej na samodzielne podanie śmiertelnego leku. Otrzymała więc od państwa urządzenie sterowane ruchem gałki ocznej, pozwalające jej na dokonanie wspomaganego samobójstwa.
Jest to czternasta osoba we Włoszech, która skorzystała z pomocy medycznej w samobójstwie. W tym kraju nie istnieją normy prawne dotyczące eutanazji czy wspomaganego samobójstwa. W 2019 roku Trybunał Konstytucyjny zobowiązał parlament do zajęcia się tą kwestią, a ponieważ politycy zignorowali to orzeczenie, sąd sam ustalił warunki, w których, w drodze wyjątku, wspomagane samobójstwo nie będzie karalne. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że w przypadku wspomaganego samobójstwa dana osoba musi być zdolna do rozumienia i mieć wolną wolę, musi cierpieć z powodu nieuleczalnej choroby, powodującej niemożliwe do zniesienia cierpienia, i być utrzymywana przy życiu dzięki terapiom podtrzymującemu funkcje życiowe. Obecnie trwają prace legislacyjne w regionach, np. w Toskanii, mające na celu zalegalizowanie procedur wspomaganej śmierci, co wywołuje ostre debaty polityczne i sprzeciw. Przeciwwagę dla postępującej kultury śmierci, stanowią działania na rzecz propagowania opieki paliatywnej, terapii bólu oraz rozwoju systemu pomocy hospicyjnej, który we Włoszech dopiero raczkuje.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.