Niedawny pobyt na Kurpiach skłania mnie do mało oryginalnego stwierdzenia, że „piękna nasza Polska cała”. Kto twierdzi, że płaski krajobraz jest nudny, niech wsiądzie w samochód i pojedzie w Łomżyńskie, najlepiej do Nowogrodu, i posiedzi na ławce z widokiem na Narew. Wystarczy kwadrans i słowa stają się zbędne.
Pobyt na Kurpiach to także odkrycia o charakterze obyczajowym. We wsi Kadzidło, w środku regionu, o którym mawia się litościwie, że tam jeno „laski i piaski”, a bezrobotnych więcej niż parających się jakimkolwiek płatnym zajęciem - działa co weekend trzypoziomowa dyskoteka. Istny muzyczno-obyczajowy moloch. Gigant tkwiący jak obcy element w samym środku krajobrazu, jak z obrazów Chełmońskiego, przyciąga młódź z całej bliższej i dalszej okolicy. Ma już swoją legendę i historie, co mrożą krew w żyłach, a tego, co się tam wyprawia - tak przynajmniej ludzie mówią - w katolickiej gazecie opisywać nie wypada. Dziewczyny odstrzelone jak modelki, chłopcy obowiązkowo żel na włosach i buty w szpic. Ogólnoświatowa moda i wielkomiejski sznyt. Świat skurczony do rozmiarów globalnej wioski, bo jakby tak na chwilę zapomnieć o geografii - różnicy niemal nie ma. Tylko nad głowami stłoczonego, spoconego i roztańczonego tłumu trzypoziomowej dyskoteki na Kurpiach unosi się jedno, jedyne, demokratyczne, rzec można, pragnienie - uciec stąd. Dokądkolwiek. Co oznacza albo Warszawę, albo Niemcy. Byle dalej. Ucieczka do miasta, do gwaru, do obiecanek cacanek i iluzji niezliczonych możliwości, zarobków i znalezienia swojego miejsca na ziemi. Exodus za pracą, za bardziej godnym (czytaj: dostatnim) życiem. To źle?
Czy powinno nas to dziwić albo, co gorsza, oburzać? Czy pragnienie lepszego życia jest grzechem? Kto dobrowolnie chce się skazać na przelewanie z pustego w próżne, na wleczenie się w ogonie cywilizacyjnym? Pamiętam Cześka, chłopaka z domu dziecka na głębokiej prowincji, obarczonego przeszłością, że najgorszemu wrogowi nie życzyć. Jak on parł do przodu! Ile w tym było determinacji, pasji, jakiegoś Bożego gniewu i młodzieńczej niezgody na zastane. Jak mu nogi podkładali - a było takich złośliwców sporo, oj, sporo - to potrafił także podnosić się po ciosie z godną pozazdroszczenia wprawą i wdziękiem. Lata całe to trwało. Wreszcie wdrapał się tam, gdzie zamierzał, osiągnął, co chciał, i... kupił domek na wsi, 5 km od nielubianego domu dziecka. Zachodziliśmy w głowę, po co, na co, w jakim celu? A on na to, że tylko tam czuje, że ma ziemię pod stopami.
Dlatego część z tych, co dziś marzy o wielkim świecie, np. w trzypoziomowej dyskotece, o sukcesie, o dorobieniu się, o spełnieniu snów na jawie - wróci tu kiedyś. Tak zawsze bywa. Nie wiadomo, z jakich powodów dokładnie, ale zatęsknią i tu ulokują swój raj na ziemi. Magda jest nawet pewna, że ten proces się już zaczął. Ona sama, wykształcona i energiczna, wybrała Łomżę. Bo ładniej, czyściej, bezpieczniej i ludzie lepsi. A może ma coś z tym wspólnego widok, jaki rozciąga się nad rozlewiskami Biebrzy albo Narwi w Nowogrodzie, albo w jakimkolwiek innym naszym miejscu na ziemi? Bo gdy się patrzy na takie miejsce dłużej, odpowiedzi same do nas przychodzą, jak mawia Czesiek - i to te, na których nam bardzo zależy.
Drodzy bracia i siostry,
Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o Joannie d´Arc, młodej świętej, żyjącej u schyłku Średniowiecza, która zmarła w wieku 19 lat w 1431 roku. Ta młoda francuska święta, cytowana wielokrotnie przez Katechizm Kościoła Katolickiego, jest szczególnie bliska św. Katarzynie ze Sieny, patronce Włoch i Europy, o której mówiłem w jednej z niedawnych katechez. Są to bowiem dwie młode kobiety pochodzące z ludu, świeckie i dziewice konsekrowane; dwie mistyczki zaangażowane nie w klasztorze, lecz pośród najbardziej dramatycznych wydarzeń Kościoła i świata swoich czasów. Są to być może najbardziej charakterystyczne postacie owych „kobiet mężnych”, które pod koniec średniowiecza niosły nieustraszenie wielkie światło Ewangelii w złożonych wydarzeniach dziejów. Moglibyśmy je porównać do świętych kobiet, które pozostały na Kalwarii, blisko ukrzyżowanego Jezusa i Maryi, Jego Matki, podczas gdy apostołowie uciekli, a sam Piotr trzykrotnie się Go zaparł. Kościół w owym czasie przeżywał głęboki, niemal 40-letni kryzys Wielkiej Schizmy Zachodniej. Kiedy w 1380 roku umierała Katarzyna ze Sieny, mamy papieża i jednego antypapieża. Natomiast kiedy w 1412 urodziła się Joanna, byli jeden papież i dwaj antypapieże. Obok tego rozdarcia w łonie Kościoła toczyły się też ciągłe bratobójcze wojny między chrześcijańskimi narodami Europy, z których najbardziej dramatyczną była niekończąca się Wojna Stulenia między Francją a Anglią.
Joanna d´Arc nie umiała czytań ani pisać. Można jednak poznać głębiej jej duszę dzięki dwóm źródłom o niezwykłej wartości historycznej: protokołom z dwóch dotyczących jej Procesów. Pierwszy zbiór „Proces potępiający” (PCon) zawiera opis długich i licznych przesłuchań Joanny z ostatnich miesięcy jej życia ( luty-marzec 1431) i przytacza słowa świętej. Drugi - Proces Unieważnienia Potępienia, czyli "rehabilitacji" (PNul) zawiera zeznania około 120 naocznych świadków wszystkich okresów jej życia (por. Procès de Condamnation de Jeanne d´Arc, 3 vol. i Procès en Nullité de la Condamnation de Jeanne d´Arc, 5 vol., wyd. Klincksieck, Paris l960-1989).
Joanna urodziła się w Domremy - małej wiosce na pograniczu Francji i Lotaryngii. Jej rodzice byli zamożnymi chłopami. Wszyscy znali ich jako wspaniałych chrześcijan. Otrzymała od nich dobre wychowanie religijne, z wyraźnym wpływem duchowości Imienia Jezus, nauczanej przez św. Bernardyna ze Sieny i szerzonej w Europie przez franciszkanów. Z Imieniem Jezus zawsze łączone jest Imię Maryi i w ten sposób na podłożu pobożności ludowej duchowość Joanny stała się głęboko chrystocentryczna i maryjna. Od dzieciństwa, w dramatycznym kontekście wojny okazuje ona wielką miłość i współczucie dla najuboższych, chorych i wszystkich cierpiących.
Z jej własnych słów dowiadujemy się, że życie religijne Joanny dojrzewa jako doświadczenie mistyczne, począwszy od 13. roku życia (PCon, I, p. 47-48). Dzięki "głosowi" św. Michała Archanioła Joanna czuje się wezwana przez Boga, by wzmóc swe życie chrześcijańskie i aby zaangażować się osobiście w wyzwolenie swojego ludu. Jej natychmiastową odpowiedzią, jej „tak” jest ślub dziewictwa wraz z nowym zaangażowaniem w życie sakramentalne i modlitwę: codzienny udział we Mszy św., częsta spowiedź i Komunia św., długie chwile cichej modlitwy prze Krucyfiksem lub obrazem Matki Bożej. Współczucie i zaangażowanie młodej francuskiej wieśniaczki w obliczu cierpienia jej ludu stały się jeszcze intensywniejsze ze względu na jej mistyczny związek z Bogiem. Jednym z najbardziej oryginalnych aspektów świętości tej młodej dziewczyny jest właśnie owa więź między doświadczeniem mistycznym a misją polityczną. Po latach życia ukrytego i dojrzewania wewnętrznego nastąpiły krótkie, lecz intensywne dwulecie jej życia publicznego: rok działania i rok męki.
Na początku roku 1429 Joanna rozpoczęła swoje dzieło wyzwolenia. Liczne świadectwa ukazują nam tę młodą, zaledwie 17-letnią kobietę jako osobę bardzo mocną i zdecydowaną, zdolną do przekonania ludzi niepewnych i zniechęconych. Przezwyciężywszy wszystkie przeszkody spotyka następcę tronu francuskiego, przyszłego króla Karola VII, który w Poitiers poddaje ją badaniom przeprowadzanym przez niektórych teologów Uniwersytetu. Ich ocena jest pozytywna: nie dostrzegają w niej nic złego, lecz jedynie dobrą chrześcijankę.
22 marca 1429 Joanna dyktuje ważny list do króla Anglii i jego ludzi, oblegających Orlean (tamże, s. 221-22). Proponuje w nim prawdziwy, sprawiedliwy pokój między dwoma narodami chrześcijańskimi, w świetle imion Jezusa i Maryi, ale jej propozycja zostaje odrzucona i Joanna musi angażować się w walkę o wyzwolenie miasta, co nastąpiło 8 maja. Innym kulminacyjnym momentem jej działań politycznych jest koronacja Karola VII w Reims 17 lipca 1429 r. Przez cały rok Joanna żyje między żołnierzami, pełniąc wśród nich prawdziwą misję ewangelizacyjną. Istnieje wiele ich świadectw o jej dobroci, męstwie i niezwykłej czystości. Wszyscy, łącznie z nią samą, mówią o niej „la pulzella” - czyli dziewica.
Męka Joanny zaczęła się 23 maja 1430, gdy jako jeniec wpada w ręce swych wrogów. 23 grudnia zostaje przewieziona pod strażą do miasta Rouen. To tam odbywa się długi i dramatyczny Proces Potępienia, rozpoczęty w lutym 1431 r. a zakończony 30 maja skazaniem na stos. Był to proces wielki i uroczysty, któremu przewodniczyli dwaj sędziowie kościelni: biskup Pierre Cauchon i inkwizytor Jean le Maistre. W rzeczywistości kierowała nim całkowicie duża grupa teologów słynnego Uniwersytetu w Paryżu, którzy uczestniczyli w nim jako asesorzy.
Podziel się cytatem
Do bazyliki w Jablonnem w regionie Libereca powróciła w sobotę skradziona niedawno czaszka św. Zdzisławy. Relikwię przekazali przedstawiciele policji na zakończenie pielgrzymki zorganizowanej w dniu świętej.
Konserwatorka, która pracowała nad zagrożoną podczas kradzieży czaszką świętej z XIII w., przekazała uratowaną relikwię arcybiskupowi Pragi Stanisławowi Przibylowi, który odprawiał główną Mszę dla kilkuset pielgrzymów. Arcybiskup pokazał ją zgromadzonym i położył na ołtarzu głównym. Pozostanie tam wystawiona do wieczora. To ostatnia możliwość zobaczenia relikwii.
Hiszpańskie klasztory klauzurowe przygotowują tysiące ręcznie wykonanych różańców, które będą towarzyszyć czerwcowej wizycie Papieża Leona XIV. W inicjatywę, realizowaną przez 16 wspólnot żyjących na co dzień z dala od życia publicznego, zaangażowali się także młodzi wolontariusze pomagający w pakowaniu różańców. Jak informuje Vatican News, projekt stał się jednym z symboli przygotowań do papieskiej podróży.
Przed wizytą Papieża Leona XIV w Hiszpanii, zaplanowaną na 6–12 czerwca, szesnaście klasztorów kontemplacyjnych z różnych regionów kraju przygotowuje tysiące dziesiątek różańca dla pielgrzymów. Inicjatywa jest związana z podróżą apostolską odbywającą się pod hasłem „Podnieście oczy” („Alzad la mirada”).
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.