Reklama

Beskid Wyspowy

W archipelagu gór

Beskid Wyspowy jest piękny o każdej porze roku i o każdej porze roku inny. Szczególnie urokliwie prezentuje się na przełomie lata i jesieni, gdy z morza mgieł, ścielących się w głębokich dolinach, wyrastają ciemne wysepki niewysokich szczytów

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W tej części Beskidów niewiele jest grzbietów górskich, szczyty nie są połączone w długie, wyraźne pasma. Przeważają natomiast wyodrębnione szczyty o stromych zboczach i spłaszczonych wierzchołkach, wyraźnie dominując nad głębokimi i szerokimi dolinami oraz niskimi przełęczami. Nazwę tej części Beskidów nadał Kazimierz Sosnowski, twórca Głównego Szlaku Beskidzkiego: po nocy spędzonej na Ćwilinie ujrzał morze mgieł, z którego niczym wyspy wyłoniły się okoliczne wierzchołki.
Krajobraz pozwala przenieść się tu w czasie aż do trzeciorzędu, przy czym geologiczny spacer w przeszłość to zasługa podatnych na wietrzenie łupków i margli, budulca głębokich niekiedy na 500 m dolin. Doliny i kotliny przygarnęły wsie i miasteczka, pociągające dziś bogatą historią i interesującymi zabytkami.
Ale najatrakcyjniejsze są jednak same góry. „Niełatwe do wędrowania, bo co się człowiek namęczy pod górę, to zaraz traci, idąc w dół” - mawiają starsi przewodnicy beskidzcy. Wysokoś-ci bezwzględne najwyższych szczytów niewiele przekraczają 1000 m, natomiast względne, czyli liczone od podnóża, są znaczne i pokonanie ich stromym stokiem wymaga nieraz sporo wysiłku. Gdy dodamy do tego skromną bazę turystyczną, okaże się, że Beskid Wyspowy to pasmo dla wytrawnych górskich łazików.

Pod górę i w dół

Reklama

Doskonałym punktem wypadowym w okolice jest Dobra - duża, stara wieś, u zbiegu potoków Kurkówka i Porąbka, niegdyś własność rodziny Małachowskich, której najwybitniejszym przedstawicielem był Stanisław, marszałek Sejmu Czteroletniego. Tu bierze początek zielony szlak, prowadzący na Łopień (951 m), potem na Mogielicę (1173 m) - najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego.
Tuż nad Dobrą można podziwiać wyspowy krajobraz. Na zachodzie widać majestatyczną Śnieżnicę (1006 m) i Ćwilin (1072 m), drugi co do wysokości szczyt po Mogielicy. Po chwili znaki prowadzą w gęsty las, na stoki Łopienia - mnóstwo ścieżek może skutecznie wyprowadzić w pole. Do tego dochodzi spore nachylenie terenu i ponadgodzinne podejście na szczyt.
Niedaleko od polany Myconiówki leżą Bagna Łopieńskie, w których, jak głosi legenda, utopił się czarownik. Tak górale tłumaczą dziwne odgłosy i zjawy spotykane na łopieńskich zboczach. Choć torfowisko wydaje się płytkie, ponoć kiedyś zaginął tu koń z wozem pełnym drewna. Poprzez polanę Jaworze dociera się na Łopień. Wystarczy zboczyć lekko ze szlaku, by znaleźć się pod żelaznym krzyżem ze wspaniałym widokiem na okoliczne góry i nieodległe Gorce.
Wschodnia część Beskidu Wyspowego, opadająca w kierunku doliny Dunajca, jest nieco niższa. Na północy ciągnie się tu, zatracające wyspowy charakter, Pasmo Łososińskie z Sałaszem i Jaworzem, tylko nieco przekraczającymi wysokość 900 m. Bardziej na południe, obok wyraźnych „wysp”, takich jak Modyń (1029 m), wśród wzgórz w okolicy Łącka dominują w krajobrazie niskie, liczące do 800 m n.p.m., ale wyraziste „kopki” o oryginalnych nazwach: Łyżka, Pępówka, Szkiełek, Piekło czy Gwizdor.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Na Widlastej Górze

Reklama

Każdy z tutejszych szczytów jest inny, ma inną historię i wiele do zaoferowania turystom. Zarówno tym, którzy lubią forsowne wyprawy, jak i tym, którzy nie przepadają za większym wysiłkiem. Na Ćwilin, z którego chętnie w powietrze wzbijają się paralotniarze, najłatwiej wejść z przełęczy Gruszowiec, przez którą przebiega ważna droga, wiodąca z Mszany Dolnej i Rabki do Nowego Sącza.
Warto zdobyć się na wysiłek (w ciągu godziny trzeba pokonać różnicę wzniesień ponad 400 m) i wejść na szczyt, bo widok zapiera dech w piersiach. Na horyzoncie rysuje się szeroka panorama Gorców z głównym grzbietem z najwyższymi szczytami, z Turbaczem na czele. Przy dobrej pogodzie na ostatnim planie widać szczyty Tatr.
Spacerując po Śnieżnicy (1006 m n.p.m.), też dostępnej z przełęczy Gruszowiec albo jeszcze lepiej - z Kasiny Małej, rodzinnej miejscowości wielu czołowych polskich narciarzy, w tym Justyny Kowalczyk, można trafić do... Piwnicy, niewielkiej jaskini, znajdującej się kilkanaście metrów od kopuły szczytowej.
Góra czasem nazywana jest także Widłakiem lub Widlastą Górą, ze względu na trzy prawie równe wierzchołki, wyraźnie widoczne w dalszych panoramach. Oficjalna nazwa - Śnieżnica też ma swoje uzasadnienie: na północnym, stromym stoku, niemal zawsze osłoniętym od słońca, do późnej wiosny utrzymuje się bielejący z daleka w leśnym zagłębieniu spory płat śniegu. Pod szczytem działa znany ośrodek rekolekcyjny.

Odkrywanie Beskidu

Na Luboń Wielki warto wejść z Mszany Dolnej przez przełęcz Glisne. Luboń to popularny wśród turystów, najdalej wysunięty na zachód szczyt Beskidu Wyspowego, odznaczający się charakterystycznym kształtem. Strome zbocza z trzech stron i spłaszczony wierzchołek nadają mu typowo wyspowy wygląd. Na zachodnią stronę od wierzchołka odchodzi łagodnie opadający grzbiet Lubonia Małego, przecięty w dolnej części przez słynną „zakopiankę”.
„Klimatyczne” schronisko na Luboniu Wielkim od lat cieszy się sympatią górskich łazików, którzy są przygotowani na to, że warunki sanitarne są tam spartańskie. Z Lubonia przez przełęcz Glisne wiedzie szlak na Szczebel (976 m). Ta strzelista góra wznosi się ok. 600 m powyżej lustra rzeki Raby, której dolinę można podziwiać ze stoków.
Beskidzkie „wyspy” są malownicze, atrakcyjnie położone, często na jedną wiedzie nawet kilka szlaków, dlatego dla każdego znajdzie się tu odpowiednia trasa - przekonują inicjatorzy akcji „Odkrywanie Beskidu Wyspowego”. W każdą niedzielę w sezonie letnim zapraszają na wspólne zdobywanie beskidzkich „wysp”. Wycieczkom zawsze towarzyszą doświadczeni przewodnicy i ratownicy GOPR. Na szczytach odprawiane są Msze św. polowe, odbywają się występy zespołów regionalnych, a także degustacja potraw regionalnych. Wycieczki organizowane są bez względu na pogodę, a udział jest bezpłatny.

W stylu cottage

Wielbiciele architektury mogą nacieszyć oczy malowniczym drewnianym kościółkiem w Dobrej. W pobliskim Jurkowie odnajdą drewnianą świątynię pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy z 1913 r., a w Skrzydlnej - XVI-wieczny kościół św. Mikołaja Biskupa. To dopiero przedsmak tego, co jest do obejrzenia w okolicy.
W Mszanie Dolnej, leżącej u stóp szczytu Lubogoszcz, koniecznie trzeba zobaczyć zespół podworski hrabiów Krasińskich, otoczony pięknym, rozległym parkiem. Nie przypomina dawnych dworków, jest wzniesiony w stylu angielskiego cottage.
W Limanowej, największym mieście w Beskidzie Wyspowym, koniecznie trzeba odwiedzić okazały kościół Matki Boskiej Bolesnej, w 1991 r. podniesiony do rangi bazyliki mniejszej. Jest to sanktuarium, w którym szczególnym kultem otaczana jest słynąca łaskami figura Matki Boskiej Bolesnej. Architektonicznie kościół należy do najciekawszych budowli południowej Polski. Nie jest stary, gdyż zbudowano go w 1918 r., wzorując bryłę na tradycyjnej góralskiej architekturze sakralnej.
U podnóży Ciecienia leży Szczyrzyc, niegdyś miasto, dzisiaj wieś, znana z klasztoru Cystersów. To właśnie temu zgromadzeniu okolica zawdzięczała w przeszłości rozwój, a Szczyrzyc - potęgę i wpływy aż do czasu, kiedy Austriacy dokonali kasaty dóbr klasztornych. W XIX wieku istniała tu szkoła, nazywana Akademią Szczyrzycką. Uczył się w niej późniejszy piewca Beskidów - Władysław Orkan.
Otoczony murami klasztor stoi pośrodku wsi. Klasztorny kościół, chociaż kilkakrotnie przebudowywany, zachował typowo cysterski styl. Wzniesiony na planie krzyża, nie ma wież. W pomieszczeniach nad jedną z bram umieszczono muzeum dzieł sztuki i pamiątek historycznych, gromadzonych przez mieszkańców klasztoru. Można obejrzeć obrazy, ale także miecze, szable, starodruki i mapy. Osobny dział to kolekcja etnograficzna: polska sztuka ludowa oraz pamiątki z misji w egzotycznych krajach.

Widok z Krakowa

Po jeden z najwspanialszych widoków w Beskidach trzeba udać się w stronę przełęczy Edwarda Rydza-Śmigłego, w PRL-u zwanej Chyszówkami. Rozdziela ona Mogielicę i Łopień, czyli - według starych miejscowych przypowieści - małżeństwo olbrzymów zamienionych w góry. Znajdujące się tu kamienny obelisk i krzyż upamiętniają walki Legionów Polskich w 1914 r. Podczas Święta Niepodległości odbywają się tu tzw. Spotkania Pokoleń. Zwykle jednak wokół nie ma żywej duszy, można w spokoju delektować się wspaniałymi widokami na Cichoń i Ostrą.
W drodze na Mogielicę (ścieżka pnie się stromo pod górę wśród gęstego lasu), na polanie Wyśnikówka dobrze widać wieżę widokową na zalesionym szczycie, postawioną w 2008 r. Mogielica przez miejscowych nazywana jest Kopą z powodu charakterystycznego kształtu kopuły szczytowej. Przy dobrej widoczności nieźle prezentuje się z odległego ponad 70 km Krakowa. Z Mogielicy można zobaczyć na południu Gorce, Beskidy, a nawet Tatry. Z drugiej zaś strony widać Słopnice, Tymbark i rozległe okolice Limanowej.
Tu ukrywał się ze swoimi kompanami beskidzki zbójnik Józef Baczyński. Na zachodniej grani znajduję duży głaz, zwany Zbójnickim Stołem, na którym zbójnicy liczyli podobno skradzione monety. Na wschodzie majaczą między chmurami szczyty Beskidu Sądeckiego, na południu horyzont kończy się na Gorcach. Doskonale widać Polanę Stumorgową, z której widok uchodzi za jeden z najwspanialszych w okolicy. Jej powstanie zawdzięczamy Wołochom, którzy w XV wieku wyprowadzili pasterstwo pod wierzchołki Wyspowego. Z niełatwego dostępu do nich korzystali partyzanci w czasie II wojny światowej, odbierając na polanie zrzuty z alianckich samolotów. Piękna widokowo wycieczka na Mogielicę jest dobrym sposobem na sprawdzenie swojej kondycji.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jezus przypomina dziś o naszej misji bycia świadkami

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Łk 24, 35-48.

Czwartek, 9 kwietnia. Czwartek w oktawie Wielkanocy.
CZYTAJ DALEJ

Św. Mario - żono Kleofasa! Czemu jesteś taka tajemnicza?

Niedziela Ogólnopolska 15/2006, str. 16

pl.wikipedia.org

"Trzy Marie u grobu" Mikołaj Haberschrack

Trzy Marie u grobu Mikołaj Haberschrack
Sądzę, że każda kobieta ma w sobie coś, co sprawia, że jest tajemnicza. Być może w moim przypadku owa tajemniczość bardziej rzuca się w oczy. Pewnie jest tak dlatego, że przez długi czas żyłam niejako w cieniu odwiecznej Tajemnicy, czyli Jezusa z Nazaretu. Według tradycji kościelnej, sięgającej II wieku, mój mąż Kleofas był bratem św. Józefa. Dlatego też od samego początku byłam bardzo blisko Świętej Rodziny, z którą się przyjaźniłam. Urodziłam trzech synów (Jakuba, Józefa i Judę Tadeusza - por. Mt 27,56; Mk 15,40; 16,1; Jud 1). Jestem jedną z licznych uczennic Jezusa. Wraz z innymi kobietami zajmowałam się różnymi sprawami mojego Mistrza (np. przygotowywaniem posiłków czy też praniem). Osobiście nie znoszę bylejakości i tzw. prowizorki. Zawsze potrafiłam się wznieść ponad to, co zwykłe i pospolite. Stąd też lubię, kiedy znaczenie mojego imienia wywodzą z języka hebrajskiego. W przenośni oznacza ono „być pięknym”, „doskonałym”, „umiłowanym przez Boga”. Nie chciałabym się przechwalać, ale cechuje mnie spokój, rozsądek, prostolinijność, subtelność i sprawiedliwość. Zawsze dotrzymuję danego słowa. Bardzo serio traktuję rodzinę i wszystkie sprawy, które są z nią związane. Wytrwałam przy Panu aż do Jego zgonu na drzewie krzyża (por. J 19, 25). Wiedziałam jednak, że Jego życie nie może się tak zakończyć! Byłam tego wręcz pewna! I nie myliłam się, gdyż za parę dni m.in. właśnie mnie ukazał się Zmartwychwstały - Władca życia i śmierci! Wpatrywałam się w Jego oblicze i wsłuchiwałam w Jego słowa (por. Mt 28,1-10; Mk 16,1-8). Poczułam wtedy radość nie do opisania. Chciałam całemu światu wykrzyczeć, że Jezus żyje! Czyż nadal jestem tajemnicza? Jestem raczej świadkiem tajemniczych wydarzeń związanych z życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa. One całkowicie zmieniły moje życie. Głęboko wierzę, że mogą one również zmienić i Twoje życie. Wystarczy tylko - tak jak ja - otworzyć się na dar łaski Pana i z Nim być.
CZYTAJ DALEJ

Nowy przeor Jasnej Góry: na to miejsce należy patrzeć przede wszystkim od duchowej strony

2026-04-09 17:56

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Przeor Jasnej Góry

BPJG

O. Grzegorz Prus, nowy przeor Jasnej Góry

O. Grzegorz Prus, nowy przeor Jasnej Góry

- To oczywiście wielki zaszczyt, ale i przede wszystkim zobowiązanie. O ile zaszczyty się przyjmuje na ogół z pogodą ducha, to z wyzwaniem trzeba się trochę zmierzyć - przyznał nowo mianowany przeor Jasnej Góry o. Grzegorz Prus w pierwszym wywiadzie dla @JasnaGóraNews. Podkreślił, że „tak jak zawsze Jasna Góra ma być , ale też takim miejscem, gdzie wszyscy mogą przyjść do swojej Matki”. Oficjalne objęcie urzędu przez nowego przeora nastąpi 1 maja 2026 r. Kadencja trwa 3 lata.

O. Prus mówiąc o wyzwaniach, przed którymi stanie jako przeor, zwrócił uwagę, że na Jasną Górę trzeba przede wszystkim patrzeć od duchowej strony. - Oczywiście nie możemy zapomnieć o tym, że Jasna Góra ma rangę narodowego sanktuarium. Od samego początku było ono pod opieką polskich królów i wiąże się też z funkcją jednoczenia narodu. To jest pewna wizytówka Kościoła w Polsce. Natomiast ten tron Królowej Polski, którym jest Jasna Góra, zobowiązuje nas do głębokiego życia duchowego i do ofiarnej posługi pielgrzymom - podkreśla o. Prus.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję